fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wybory w Turcji: Erdogan mniej pewny niż Putin

AFP
Amerykanie sprawiają wrażenie, jakby wiedzieli, kto wygra niedzielne wybory w Turcji.

24 czerwca Turcy głosują w przyśpieszonych wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Uchodzą za wyjątkowo ważne, bo po nich wchodzi w życie nowy ustrój: z tak silną władzą prezydenta, że aż porównywaną do sułtańskiej.

Bardzo szerokie kompetencje przyszykował dla siebie obecny prezydent Recep Tayyip Erdogan z konserwatywnej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), już teraz nazywany na Zachodzie dyktatorem. I on uchodzi za faworyta, choć nie w takim stopniu jak Władimir Putin w Rosji. Rok temu Erdogan ledwie wygrał referendum konstytucyjne, dzięki któremu zmiana ustroju stała się możliwa.

Teraz jego zwycięstwo jest wysoce prawdopodobne, ale nie jest pewne. Jak mówi „Rzeczpospolitej” Özgür Ünlühisarcikli, szef ankarskiego oddziału German Marshall Fund, nie można wykluczyć zwycięstwa drugiego w sondażach Muharrema Ince z socjaldemokratycznej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), najważniejszego ugrupowania opozycji.

Erdogan powinien się obawiać drugiej tury wyborów prezydenckich, bo wtedy – jak prognozuje część ekspertów – rozegrałaby się prawdziwa bitwa między obozem władzy oraz jej wszystkimi przeciwnikami, którzy już skupialiby się, jak w pierwszej, na wewnętrznych różnicach. W ostatnich sondażach drugą turę Erdogan wygrywa z Ince zazwyczaj różnicą mniejszą niż 1 pkt procentowy. Jest nawet jeden sondaż, w którym drugą turę przegrywa, ale nie z Ince, lecz z Meral Aksener, szefową istniejącej od paru miesięcy Dobrej Partii. Problem polega na tym, że nie ma badań, w których ta była szefowa MSW przechodziłaby do drugiej tury prezydenckiego starcia.

Inne niż poprzednie są wybory do parlamentu. Doszło do utworzenia bloków partii. AKP i startująca z nią w sojuszu nacjonalistyczna MHP miały uprzywilejowaną pozycję w czasie kampanii, bo opozycja ma bardzo ograniczony dostęp do mediów. Ale blok opozycyjny, w którym są między innymi CHP i Dobra Partia, nie jest na straconej pozycji.

Wszystko zależy od trzeciego gracza, kurdyjskiej lewicowej HDP. Jeżeli przekroczy 10-procentowy próg (wiele sondaży sugeruje, że tak), AKP wraz z sojusznikami nie będzie miała większości z 600 mandatów w parlamencie. Lider HDP Selahattin Demirtas startuje też w wyborach prezydenckich, kampanię prowadził z więziennej celi (siedzi pod zarzutem szerzenia terroryzmu kurdyjskiego).

– Jeżeli wygra Erdogan, a jego sojusz zdobędzie większość mandatów, polityka zagraniczna się zasadniczo nie zmieni. Sukces Ince oznaczałby zmiany. Zapowiadał, co jest niepopularne w Turcji, zwrot ku Zachodowi i cykl wizyt w UE – podkreśla Ünlühisarcikli.

Z badań cytowanych przez German Marshall Fund wynika, że niechętnych Europie jest 73 proc. Turków, a Ameryce – aż 83 proc.

Administracja amerykańska sprawia wrażenie, jakby postawiła na Erdogana. Kilkadziesiąt godzin przed wyborami, w Teksasie ma się odbyć uroczystość przekazania Turcji pierwszych samolotów F-35, mimo sprzeciwu Kongresu USA, który chce ją pozbawić dostępu do nowoczesnej technologii wojskowej. To odpowiedź na zakup przez Turcję, członka NATO, rosyjskiego systemu rakiet ziemia-powietrze S400 (dostawa ma się zacząć w 2019 r.). Amerykanie ulegli też Erdoganowi w regionie Manbidż w północnej Syrii kosztem swoich tamtejszych sojuszników, Kurdów.

Rozbieżność interesów muzułmańskiej, skupionej na Bliskim Wschodzie Turcji i Zachodu jest tak duża, że niektórzy stawiają tezę o porzuceniu paktu przez Ankarę. – To bardzo mało prawdopodobne. Niezależnie od wyników wyborów Turcja będzie się trzymała zobowiązań wobec NATO, a samo NATO nie jest zainteresowane jej wykluczeniem – uważa Özgür Ünlühisarcikli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA