fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

75-proc. podatek za wysłanie pieniędzy poza bankiem - wyrok NSA

Adobe Stock
Przekazy gotówkowe na kwoty bez pokrycia w legalnych dochodach grożą słoną sankcją w PIT.

Dziś przelew bankowy można zrobić praktycznie o każdej porze z dowolnego miejsca, a wszystko zajmuje kilka minut. Problemem nie jest też przekazanie pieniędzy w dowolnej walucie w dowolne miejsce na świecie, i to bez konieczności posiadania konta. Trzeba jednak pamiętać, że elektronizacja bardzo ułatwia życie także skarbówce, która ma oko na to, co dzieje się nie tylko w bankach. Jej czujność może wzbudzić również częste korzystanie z firm oferujących międzynarodowe przekazy pieniężne. A gdy okaże się, że klient oficjalnie zarabia mało, a za granicę przesyła krocie, wystawi bardzo słony rachunek. Przestrogą niech będzie sprawa, która trafiła ostatnio na wokandę Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Niewiele w rozliczeniu

Chodziło o małżonków, którym fiskus zarzucił ukrywanie dochodów. A na ich trop skarbówka wpadła w związku z zagranicznymi przekazami płatniczymi. Z informacji uzyskanej od generalnego inspektora informacji finansowej wynikało bowiem, że w 2009 r. mąż został zidentyfikowany jako osoba dokonująca wpłat w banku, za którego pośrednictwem, ale bez użycia konta, skorzystał z usługi umożliwiającej przekazanie środków na rzecz różnych beneficjentów zagranicznych. Operacje po przeliczeniu na złotówki w sumie opiewały na ponad 350 tys. zł. Tymczasem w PIT-37 za 2009 r. mężczyzna wykazał zaledwie nieco ponad 11 tys. zł przychodu.

Skarbówka postanowiła przyjrzeć się bliżej finansom małżonków. Analiza ich dochodów i wydatków w latach 2003–2008 wykazała zaś, że nie mogli zgromadzić żadnych oszczędności. W konsekwencji fiskus zażądał sankcyjnych 75 proc. PIT od tzw. nieujawnionych źródeł.

Mężczyzna bronił się, że środki przekazywane za granicę stanowiły własność jego siostry. Jego rola miała polegać tylko na przyjmowaniu pożyczonych przez nią pieniędzy na zakup suplementów diety i przekazywaniu kontrahentom.

Czytaj także:

Te tłumaczenia nie przekonały fiskusa i sprawa trafiła na wokandę. Pierwsza batalia przez Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Łodzi zakończyła się wygraną podatników, sąd zalecił fiskusowi dodatkowe dowody, zwłaszcza odszukanie i przesłuchanie siostry podatnika.

Z tym nie zgodził się jednak NSA, który uchylił korzystny dla podatników wyrok. I sprawa wróciła do WSA. Tym razem szala zwycięstwa przechyliła się na stronę fiskusa.

Ostatecznie zaś jego stanowisko potwierdził NSA. Przypomniał, że w postępowaniu o nieujawnione źródła obowiązki dowodowe po stronie fiskusa doznają pewnego ograniczenia.

Jak tłumaczył sędzia NSA Jan Grzęda, w tym szczególnym przypadku o tym, skąd pochodzą pieniądze, wie podatnik. I to on przede wszystkim powinien wykazać, czy były to środki opodatkowane. NSA zauważył, że w spornej sprawie nie ma dowodów, że siostra podatnika prowadziła działalność. Poza tym nie było jej w tym czasie w kraju, a fiskus nie miał jej obowiązku szukać, zwłaszcza że mieszka ona w Kanadzie.

Eksperci nie mają wątpliwości: sporna sprawa powinna być przestrogą dla podatników, którzy ukrywają przed fiskusem swoje dochody.

– Transfery pieniężne, czy to za pośrednictwem rachunków bankowych czy przy użyciu przekazów płatniczych, bez konta są na bieżąco monitorowane. Postępowań o nieujawnione źródła jest zaś coraz więcej – tłumaczy Jarosław Ziobrowski adwokat, partner w kancelarii Kupisz i Ziobrowski.

Nic się nie ukryje

Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy, dodaje, że banki mają obowiązek raportowania do generalnego inspektora informacji finansowej transakcji, które wydają mu się podejrzane. Ten z kolei ma obowiązek informowania KAS. Życie fiskusowi ułatwia też powszechna elektronizacja.

– Każda operacja finansowa w banku czy innej instytucji oferującej usługi związane z przekazem pieniędzy, która pozwala na zidentyfikowanie podatnika, może podlegać analizie. Uwagę skarbówki przyciągną zwłaszcza te na większe kwoty czy częste – mówi Krzysztof Musiał.

Eksperci uspokajają oczywiście, że każdy, kto rzetelnie deklaruje do opodatkowania to, co zarabia, nie musi się niczego obawiać.

– Nawet jeśli fiskus poprosi o wyjaśnienia, gdy je dostanie, nie będzie wszczynał postępowania – podkreśla Jarosław Ziobrowski. Zastrzega jednak, że dziś fiskus nie nabierze się już na tłumaczenia o prostytucji za granicą czy zbiciu fortuny na saksach w latach 70. A co do zasady ma co najmniej pięć lat na skontrolowanie PIT.

– Na celownik fiskusa można trafić przez niewiedzę, np. nie zgłaszając do opodatkowania darowizny czy pożyczki. I choć ich późniejsze ujawnienie może uchronić przed 75-proc. PIT, to i tak trzeba będzie zapłacić 20-proc. sankcyjny podatek od spadków i darowizn czy PCC – przypomina Krzysztof J. Musiał. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 395/19

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA