fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Pracujący za granicą chcą uciec fiskusowi. Problemem jest rodzina

Adobe Stock
Podatnicy szukają potwierdzenia, że po wyjeździe do innego kraju nie muszą już rozliczać się w Polsce. Problem powstaje, gdy bliscy zostali na miejscu.

Coraz więcej osób pracujących za granicą chce się uwolnić od polskiego fiskusa. Szukają sposobu na potwierdzenie, że przestali być polskimi rezydentami podatkowymi i nie muszą płacić tu podatku od całości dochodów.

– Niestety, możemy się spodziewać rosnącej liczby sporów o ustalenie kraju rezydencji. W wielu przypadkach może chodzić o znaczne kwoty żądane przez polskie organy podatkowe – mówi adwokat Arkadiusz Stępniewski.

Rażące zaniedbania

Jak mówi Paweł Kuźmiak, doradca podatkowy, partner DSK Kancelaria, w ostatnich miesiącach coraz częściej są zmieniane rezydencje podatkowe. Przyczyn jest kilka.

Po pierwsze, od 2021 r. zniesiona została w praktyce ulga abolicyjna. Spowodowało to znaczny wzrost PIT od dochodów zagranicznych osiąganych np. w Austrii, Holandii, Belgii, Danii, Portugalii, USA czy Kanadzie. O kolejne państwa rozszerza się też obowiązywanie konwencji MLI. W efekcie do rozliczeń podatkowych dochodów zagranicznych ma zastosowanie mniej korzystna metoda proporcjonalnego odliczenia. Może to rodzić myśli o trwałym przeniesieniu za granicę i oszczędnościach na podatku płaconym w Polsce.

Inną przyczyną jest rzeczywista migracja Polaków z powodów osobistych (założenie rodziny, atrakcyjne warunki życia) albo biznesowych lub podatkowych. Według Pawła Kuźmiaka coraz więcej naszych rodaków decyduje się np. osiedlić i prowadzić biznes w Hiszpanii. Oferuje ona dość przyjazne warunki prowadzenia działalności deweloperskiej lub IT. Trendem ostatnich miesięcy jest też poszukiwanie rezydencji w krajach o korzystniejszych zasadach opodatkowania kryptowalut. Wielu Polaków wybiera w tym celu rezydencję portugalską.

– Zmiana rezydencji podatkowej nie może jednak polegać na działaniach pozornych czy tylko formalnych. Aby była skuteczna, konieczne jest faktyczne zamieszkanie za granicą oraz przeniesienie tam swojego ośrodka interesów życiowych. To zaś zwykle dotyczyć będzie oprócz samego podatnika również jego rodziny, partnera, dzieci – mówi Paweł Kuźmiak.

To nie koniec

Problem powstaje, gdy najbliższa rodzina zostanie w Polsce. Taki wniosek płynie też z interpretacji podatkowych. W jednej z nich skarbówka uznała, że podatniczka przebywająca od kilku lat na kontrakcie w Słowenii nadal ma miejsce zamieszkania w Polsce, bo tu został jej mąż. To oznacza, że rozlicza tu wszystkie dochody.

Podatku od zagranicznych zarobków nie musi natomiast płacić niezamężna kobieta, która od 2016 r. mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii. Nie ma znaczenia, że w kraju pozostała jej matka i siostra, a ona sama czerpie zyski z najmu położonej tu nieruchomości. Skarbówka w interpretacji (nr 0114-KDIP3-2.4011.800.2020.2.JM) uznała, że podlega opodatkowaniu tylko od dochodów osiągniętych na terenie RP. Musi złożyć zeznanie PIT-28 (ryczałt od najmu). Nie ma obowiązku składania zeznania PIT-36 z załącznikiem PIT/ZG (praca w Wielkiej Brytanii).

– W razie sporu podatnik będzie musiał udowodnić przebywanie za granicą ponad pół roku oraz ściślejsze związki z tym krajem. Po przeprowadzce warto też uzyskać certyfikat rezydencji, czyli zaświadczenie wydane przez administrację danego państwa – mówi Arkadiusz Stępniewski.

Decyzja powinna być przemyślana. Paweł Kuźmiak ostrzega, że podatnicy często nie zdają sobie sprawy z regulacji obowiązujących w państwie, do którego chcą się przeprowadzić. Przykładowo w Hiszpanii na osobę przenoszącą tam miejsce swego zamieszkania może zostać nałożony tzw. wealth tax, czyli podatek regulowany niejako „na powitanie", liczony od całego majątku podatnika, bez względu na to, gdzie ten majątek jest położony.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA