fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Jan Ołdakowski: Lewica przegrała bitwę o ocenę XX wieku

W dniu otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego Lech Kaczyński zaprosił nas wieczorem na kolację, przeszedł z nami na ty, i od tej pory stał się bardzo ważną osobą w moim życiu – wspomina Jan Ołdakowski
Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Wierzyłem w PO–PiS jako koncept przybijający wieko trumny postkomuny. Uważałem, że skoro można było zrobić Muzeum Powstania Warszawskiego i opowiedzieć dość trudną ideę w taki sposób, żeby nikt nie poczuł się z niej wykluczony, to tak samo można urządzić Polskę - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, były poseł PiS i PJN.

Czy przyjaźnie w polityce istnieją?

Istnieją, ale źle się kończą.

Dlaczego?

Jedną z przyczyn, dla których jestem poza polityką i patrzę na świat z pewnego dystansu, jest przyjaźń.

Chodzi o to, że odszedł pan z PiS razem z kolegami z tzw. grupy muzealników, by założyć nową partię Polska Jest Najważniejsza? Dla towarzystwa dał się Cygan powiesić?

No tak. I był to ostatni akord mojego życia politycznego. Teraz jestem emerytem politycznym, patrzę na świat z dystansem, pewnych rzeczy nie muszę komentować. Jestem dyrektorem samorządowej instytucji kultury, skupiam się na jej działalności i jest mi z tym dobrze.

Pana droga do polityki wiodła przez tygodnik „Nowe Państwo" powiązany kapitałowo i personalnie z Porozumieniem Centrum, pierwszą partią Jarosława Kaczyńskiego.

To było najbardziej niezwykłe miejsce, w jakim pracowałem. Publikowali tam cudowni dziennikarze, z wieloma się zaprzyjaźniłem. Sam byłem redaktorem kolumny cywilizacyjnej. „Nowe ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA