fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Wielki Zderzacz, mały wirus

AdobeStock
Wielki Zderzacz Hadronów pod Genewą, w którym udowodniono istnienie bozonu Higgsa, wygląda jak pralka dla olbrzyma. Takie przynajmniej skojarzenia budzą zdjęcia, którym przyglądam się od jakiegoś czasu, próbując zrozumieć znaczenie i polemikę wokół odkrycia, które może nie tyle zrewolucjonizowało, ile domknęło wiedzę o materii. Zaczęłam nawet oglądać wykłady naukowe z dziedziny fizyki i jedno trzeba przyznać – prawie każdy wykład zawiera osąd: „nie wiemy nic". Badania te dotyczą materii i prób odpowiedzi na pytanie, jak to się dzieje, że system oddziaływań fizycznych tworzy to, co możemy zobaczyć lub czego możemy się domyślać.

Właściwie nie tak dawno, bo kilka pokoleń wstecz, atom był niepodważalnie uważany za najmniejszą z cząsteczek. Dzisiaj podzielił się na cały kosmos złożony z tego, co jest, i z tego, czego nie ma, a jednak posiada siłę sprawczą. Inaczej mówiąc, olbrzymie tunele i maszyneria pracują na to, żeby pojąć zjawisko materii.

Dla amatora to nie jest takie proste. Znacznie łatwiej uzmysłowić sobie, że pokonaliśmy też wiele pozamaterialnych zjawisk, przynajmniej na poziomie codziennym. Każda książka na przykład była materią. Wiele z nich składało się na wiele kilogramów i sporą masę. Dzisiaj tysiące książek możemy trzymać w leciutkim pendrivie, który można schować w dłoni. Swoista rewolucja w dziedzinie materii.

To samo dotyczy czasu i przestrzeni. Nie musimy ruszać się z miejsca , żeby być, a nawet wpływać na to, co dzieje się tysiące kilometrów od nas. Mało tego, niemal każdy z nas może tę przestrzeń pokonać niezależnie do wiedzy czy stanu finansów. Inna rzecz, że wszystko to zależne jest od zwyczajnej wtyczki do prądu, który jest cichym władcą świata od pokoleń. Nie ma co ukrywać, że działamy na prąd i gdyby nas odłączyć, cała cywilizacja się wyzeruje, nie będzie jej po prostu.

Niezależnie od tego materię mamy opanowaną – jeśli wierzyć nauce. Niedawno zadałam pytanie, które zaskoczyło moją dobrą znajomą ze sfer naukowych. Zapytałam mianowicie, czy koronawirus jest rzeczą. Wiem, że nie jest organizmem, czyli zjawiskiem samowystarczalnym, nie jest też formą białka, jednak skoro możemy ustalić jego wielkość (ma średnicę od 60 do 140 nanometrów), jeśli w jakiś sposób możemy go narysować i uczynić z niego paradoksalnie piękny obraz, to znaczy, że słowo „rzecz" nie jest zupełnie bez sensu.

Jeśli możemy go namierzyć mikroskopem, to co będzie, jeśli będziemy mogli go dotknąć? Załóżmy, że w Wielkim Zderzaczu Hadronów zaczęto by pracę nad zwielokrotnieniem czucia, tak jak można zwielokrotnić obraz. Czy wirusa można dotknąć? Teoretycznie tak. Posiada on swoje cechy: osłonkę i budowę. Jest więc materią. Jest taką materią, która może zastopować nawet pracę w Wielkim Zderzaczu Hadronów, jeśli na kwarantannę trafią tamtejsi pracownicy. Może zmienić życie społeczne, gospodarcze i właściwie cywilizację. Jest materią, która chichocze z obwieszczeń o ujarzmieniu materii.

W dużej mierze pokonaliśmy czas i przestrzeń, a nie znamy dnia ani godziny. To jak to jest z tą materią? Domknęliśmy wiedzę czy obnażyliśmy własną bezradność? Wiem, że nie pierwsza pytam, jak jest możliwe, że wyszliśmy poza orbitę ziemską, a nie dajemy rady tkance nowotworu, ale to jest coś bardziej indywidualnego, coś, co się czai i czyha wewnątrz, a materia tego wirusa przychodzi do nas jako coś osobnego.

Nie mam żadnych teorii spiskowych na temat Covid-19, nie uważam też, że należy zastopować wszystkie prace nad tą plagą, tylko zastanawiam się nad naszym przekonaniem o domknięciu wiedzy o materii, skoro nie można tej materii pokonać szybkim działaniem.

Na temat cząsteczki Higgsa krążą różne teorie. Także taka, że może być ona niebezpieczna dla przyszłości. Mnie natomiast, osobę spoza świata nauki, wprawia w zadumę ta pralka olbrzyma – Wielki Zderzacz Hadronów, w którym domknięto wiedzę o materii. Rzecz nieskończenie mniejsza od drobinki kurzu może tę pralkę zatrzymać.

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA