fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bogusław Chrabota: Apoteoza wrednego szpiegowania

Sztuka Wojenna
Wikimedia Commons, Domena Publiczna
W rozdziale XIII chińskiego klasyka „Sztuka wojenna" Sun Zi (), zatytułowanym „Szpiegami się posługiwanie", mistrz Sun dowodzi: „Dwie armie wrogie latami okazji szukają dla stoczenia bitwy, co o zwycięstwie rozstrzygnie. Urzędnicy zaś sztuk stu złota skąpią na przeszpiegi u wroga. Toż wódz taki niemiłosiernie i jak kamień twarde ma serce, ani mu wodzem być ponad ludźmi, ani dla władcy podporą. Wódz taki mistrzem w zwycięstw odnoszeniu nie jest".

I dalej: „Stąd przewidywanie zdarzeń przyszłych tym jest właśnie, co władcy światłemu i sprawnemu wodzowi zwycięstwo przynosi. Wiedzę taką nie od demonów się zdobywa. (...) Człowiek jedynie źródłem wiedzy o nieprzyjaciela stanie być może. Przeto korzysta się ze szpiegów w rodzajach pięciu: »szpiegów tuziemców«, »szpiegów u boku wroga«, »szpiegów obróconych«, »na śmierć przeznaczonych«, jako też »szpiegów, co przeżyć winni«". Pierwsi to rodacy przeciwnika. Drudzy to agenci pozyskani wśród jego elit. Trzeci to przewerbowani szpiedzy wroga. Czwarci wysłani między szeregi przeciwnika w celu siania dezinformacji. A piąci? To tacy jak James Bond. Mają się wyprawić z misją i wrócić.

Genialne, nieprawdaż? Czy można wymyślić inny rodzaj szpiega? Genialne, tym bardziej że Sun Zi, o ile żył naprawdę, urodził się jako rówieśnik Konfucjusza w połowie szóstego wieku przed Chrystusem. Zmarł zaś jeszcze przed pięćdziesiątką na początku wieku p...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA