fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Myjemy czy robimy nowe

Fotorzepa, Robert Gardziński
Molestowany przez księdza chłopak zmienia płeć i śpiewa pieśń o tym, że chce zostać pierwszą w Polsce kobietą biskupem. To się jeszcze nie wydarzyło, ale się wydarzy. A w każdym razie wydarzyć się może i byłaby to, zdaniem moich liberalnych kolegów z branży rozrywkowej, jedyna szansa na to, by Polska wygrała festiwal Eurowizji. A jakby się w śpiewactwie nie udało, zawsze można potem spróbować szans w polityce.

Zespół Tulia miał tę słabą stronę, że umiał śpiewać. To zdarza się również w innych krajach i z tym to my się, kochani, nie przebijemy. Europy tym nie zawojujemy, a przecież umęczona ludność 40-milionowego kraju tak złakniona jest uznania, że nie ma znaczenia, iż festiwalu nikt nie traktuje poważnie. To nic, wygralibyśmy, a od razu słońce by zaświeciło, świat by nas docenił, a Donald Tusk do Polski wrócił. Żyłoby się, a tak? Ech...

Prawidłowość, że w Eurowizji trzeba bardziej wyglądać, niż śpiewać, jest starsza niż Conchita Wurst, więc zupełnie nie rozumiem, czemuśmy tego nie przyswoili. W końcu skoro Francja może wystawiać homoseksualnego muzułmanina o antysemickich skłonnościach – czyli, czujecie to państwo, absolutny szczyt mody europejskich salonów, creme de la creme socjety – to co, my nie możemy kogoś odpowiedniego znaleźć? Model teoretyczny wedle schematu Adama Michnika („musiałby na pasach przejechać zakonnicę w ciąży") mamy, więc trzeba był...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA