fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Autentycznie trzeba pić

If God Exists, I Hope He Has A Good Reason 2017 114 zł
materiały prasowe
Jest różnica. Na użytek tego felietonu niech wystarczy, że w Czechach piją piwo, a na Morawach wino. Tubylcy też to czują. – Żona? Nie ma, pojechała do Czech – tłumaczy jeden z winiarzy.

To ważne, bo jak już państwo pojadą na południe Republiki Czeskiej, pod granicę z Austrią i Słowacją, to lepiej podkreślać, że pijecie wina morawskie, nie czeskie. Zabytki, przyroda, wszystko to oczywiście również tu występuje, ale umówmy się, że głównym powodem peregrynacji jest wino, którym Matka Natura (albo Bóg Ojciec, ale nie chcę chwilowo wojny religijnej rozpętywać) szczodrze Morawy obdarzyła.

Tyle że przez całe wieki było to wino robione ze wszystkiego, co się da, często słodkie, byle jakie. A więc najpierw było wino wiejskie, a potem przyszedł komunizm. Przebudzenie nie było łatwe, cukier zastępowano beczką zabijającą wszelki smak. Efekty tego myślenia widać w pięknym Mikulovie, ostatnim miasteczku w Czechach (Morawach) na drodze do Wiednia. Polscy turyści piją tu, co dają, a dają wina fatalne. Bo to, co na Morawach najciekawsze, to ukryci po wsiach autentyści, jak nazwali się rebelianci, którzy postawili na wina naturalne, ekologiczne czy jak je z...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA