fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Polskie wina z północy czyli krzyżak do tańca

Bianca 2018/49 zł, Rondo 2018/49 zł, Regent Rose 2018/49 zł, Solaris 2018/49 zł
Rzeczpospolita
No i doczekali się państwo! Swoją drogą jeszcze kilka lat temu, zanim podjęło się temat polskich win, trzeba było upewnić rozmówcę, że nie chodzi o wina z jabłek, a teraz czytelnicy sami się domagają, by o nich pisać.

Przygodę zaczniemy od tych znad Wisły, i to znad Dolnej Wisły, a więc nie Sandomierz czy Kazimierz, a Bydgoszcz i Świecie. Że zbyt daleko na północ? A bzdura, już Krzyżacy w XIII wieku robili tam wino do celów liturgicznych, a szło im całkiem dobrze, skoro komturowie z Windawy (dziś Ventspils na Łotwie) zamawiali beczułki toruńskiego wina. A więc można, nic dziwnego, że w XXI wieku do tych tradycji odwołali się zapaleńcy.

To w Kozielcu od lat kilku kolegów z Bydgoszczy – lekarz, informatyk, biznesmeni – robi sobie wino. Tak się wciągnęli, że w tym roku zaczną je sprzedawać. Poczekajcie trochę na ich Pinot Gris 2018 czy Traminera 2018, a zakrzykniecie „Klękajcie narody!" Nieco później zaczął swą przygodę z winem Wiesław Janasiński. Na skarpie z przepięknym widokiem na dolinę Wisły wybudował dom i zasadził blisko hektar winorośli. Jeśli córka się zdecyduje i osiądzie w Topolnie, upraw będzie więcej. Trzymamy kciuki!

Talerzyk to ś...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA