fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Jan Bończa-Szabłowski: Sztuka, która w kurii wywołała furię

Fotorzepa
Niedawno głośnym echem nie tylko w środowisku teatralnym odbiła się decyzja władz Rzeszowa, które postanowiły odwołać premierę i nakazały przerwanie prac nad spektaklem „#chybanieja" w reżyserii Pawła Passiniego, który miał zaczynać wielkopostny Festiwal Nowe Epifanie.

W komunikatach pisano, że mocno protestowała miejscowa kuria. Główną przyczyną miało być obrażanie uczuć religijnych. Decyzja wydawała się zaskakująca, bo zarówno patrona i współproducenta przedsięwzięcia Centrum Myśli Jana Pawła II, jak i reżysera trudno posądzać o chęć wywołania skandalu. Passini często porusza tematy, które mają zachęcić do refleksji i dyskusji. A czy dobrym miejscem takich dyskusji nie powinien być właśnie teatr? Historia teatru pokazuje, że rzeszowski incydent nie jest przypadkiem odosobnionym. Najgłośniejszym przykładem ostatnich lat jest oczywiście „Klątwa" Frljicia w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Spektakl wzbudzał i wzbudza liczne kontrowersje. Sam dzieliłem się wieloma wątpliwościami zaraz po premierze, ale najbardziej kuriozalne jest to, że najwięcej na jego temat mają do powiedzenia ci, którzy go nie widzieli. Tak było m.in. ze słynną „Golgotą Picnic". Niedopuszczenie do jej pokazu na Malta Festival w Poznaniu oraz m.in. protesty Kurii Metropolitalnej w Lublinie w sprawie jego pokazu w Centrum Kultur sprawiło, że jako owoc zakazany krążyła w nagraniach wideo, budząc spore zainteresowanie.

Fakt, że niebywałą popularność filmu „Kler" Wojciecha Smarzowskiego nakręciło po części oburzenie niektórych przedstawicieli duchowieństwa, nie budzi wątpliwości, choć jest oczywiście sporym uproszczeniem. Zabawne zresztą, że przy okazji tego filmu przeciwnikami Smarzowskiego stali się ci, którzy wcześniej chwalili go za odwagę jako twórcy „Wołynia".

Krytyka, zwłaszcza z ust szacownych dostojników kościelnych, nie jest czymś nowym. Dziś już mało kto pamięta, jakie gromy ciskał na Tadeusza Różewicza za „Białe małżeństwo" człowiek tak światły jak kardynał Stefan Wyszyński. On przynajmniej wiedział, o czym mówi.

Czytając teksty jednej z nobliwych dziennikarek, można się załamać nad stanem polskiego teatru. Co drugi, no może co trzeci opisywany spektakl godzi jej zdaniem w uczucia religijne, szarga uczucia patriotyczne i godność Polaka. Co więcej, najczęściej przygotowany jest też z inspiracji, a nawet na polecenie tych, „którzy nie mogą pogodzić się z utratą władzy". Artyści – jak pokazało życie – doskonale czują, że takie „święte oburzenie" daje im bezpłatną reklamę i korzystają z tego pełnymi garściami i z pełną premedytacją. Czy ktoś by usłyszał o Dorocie Nieznalskiej, gdyby nie jej praca z genitaliami na krzyżu?

Odbiorcy nie uświadamiają sobie, że wchodząc w spór z artystą, zwykle stoją na pozycji przegranej. Film prezentujący nagiego twórcę, który ociera się o naturalnej wielkości figurę Chrystusa przybitego do krzyża, wzbudziłby niesmak i najwyżej wzruszenie ramion. Ale aktywność oburzonych dodała dziełu wielkiego rozgłosu. Uwagę mediów, nie tylko z Polski, skupiła na sobie bowiem krucjata różańcowa, która weszła do sali ekspozycyjnej w Zamku Ujazdowskim i cały czas trwania ekspozycji odmawiała modlitwę. Ponadto objaśniała widzom (czego byłem świadkiem), że projektor, z którego wyświetlany był film, jest dziełem szatana.

Myślę, że zbyt wygodnym wytrychem dla oceny zjawisk artystycznych staje się określenie „obraza uczuć religijnych". Wygodnym zwłaszcza dla tych, którzy nie znajdują uzasadnień merytorycznych.

Pokazany przed laty przez Eugeniusza Geta-Stankiewicza w galerii zestaw obejmujący figurkę Chrystusa, dwie listewki, młotek i gwoździe z napisem „Zrób to sam" uznano za profanację. Gdyby plastikowe buteleczki w kształcie figurki Matki Boskiej, której należy odkręcić główkę, by wlać wodę święconą, prezentowano w foyer teatru grającego „Klątwę", uznano by to za kolejną prowokację. Ponieważ jednak sprzedaje się je w Licheniu – stały się automatycznie pamiątką religijną.

Sztuka często wyprzedza czas. Niewinny rysunek Henryka Sawki sprzed lat, którego bohater mówi: „Wszystkim, których skrzywdziłem, serdecznie wybaczam" w kontekście dyskusji nt. pedofilii w Kościele nabiera dziś dość mrocznego skojarzenia.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA