fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Krzysztof Janik. Wymiar sprawiedliwości trzeba zbudować od nowa. Zbigniew Ziobro zaczął niefortunnie

– W 2005 roku, kiedy było już wiadomo, że przegramy wybory, próbowałem namówić Marka Belkę (z prawej) na wydanie nadwyżki budżetowej – a była niemała, bo ok. 6 mld zł – żeby poprawiła nasze szanse wyborcze – wyznaje Krzysztof Janik (w lewej). Belka (ówczesny premier) odmówił. Na zdjęciu sejmowe kuluary, 2004 rok. W środku ówczesny prezes Kampanii Przeciw Homofobii i członek SLD Robert Biedroń
Reprodukcja Jakub Ostałowski
Krzysztof Janik, szef MSWiA w rządzie Leszka Millera, były przewodniczący SLDW 2001 r. do polityki wróciło wielu funkcjonariuszy PZPR, którzy przez całe lata 90. z podkulonymi ogonami chowali się gdzieś po kątach. Ci ludzie wnieśli do SLD mentalność rodem z PRL – jeżeli partia rządzi, to władza należy do nas, od parafii po ministerstwa.

Odszedł pan z polityki po nieudanych wyborach w 2007 r. Utrzymuje pan kontakty z kolegami politykami?

Oczywiście. Organizujemy spotkania, wspominamy minione lata i mówimy, co planujemy robić w przyszłości. Polityka wciąga. Nie da się od niej zupełnie odizolować. Czasami żartuję, że ciągle jestem politykiem, tyle że na własny rachunek, a nie państwa i podatników.

Miałby pan ochotę jeszcze namieszać w naszej rzeczywistości?

Wie pani, gdy zostałem szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, utonąłem w zaległych rozporządzeniach związanych z wejściem do Unii Europejskiej, w zmianach procedur, które wydawały mi się nieadekwatne do rzeczywistości, w licznych imprezach – tu otwarcie, tam przekazanie itd. Dzisiaj zupełnie inaczej bym pracował. Rzecz w tym, że przez pierwsze 15 lat naszej transformacji funkcjonowaliśmy w państwie przejściowym. Chcieliśmy Polskę jak najszybciej upodobnić do innych krajów Zachodu. W niektórych miejscach wprowadzaliśmy więc zmiany...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA