fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieistniejący temat księdza Dymera

Stock Adobe
Jest kolejny skandal medialny. TVN 24 powróciło do ujawnionej przed laty i nigdy niezałatwionej sprawy ks. Andrzeja Dymera. Wcześniej przez całe miesiące w znakomicie udokumentowanych tekstach opisywał ją Zbigniew Nosowski na łamach „Więzi", ale nawet to nie skłoniło instytucji kościelnych do wszczęcia działań. To zrobiono dopiero, gdy do drzwi kurii szczecińskiej, a także sądu metropolitalnego, zapukał TVN. Zaczęło się od zwolnienia księdza (dzień po emisji programu o nim i, jak się okazało, dzień przed jego śmiercią) z funkcji szefa ośrodka zdrowia, którym od lat kierował mimo potwierdzonych zarzutów o molestowanie i gwałty na nieletnich. W dniu śmierci ks. Dymera sąd biskupi w Gdańsku po wielu latach ujawnił, że właśnie wydano wyrok. Tak się składa, że uczyniono to już po opublikowaniu materiału telewizyjnej stacji.

Można by zatem się cieszyć, że w końcu coś się zmieniło. Ale nic bardziej błędnego. Sąd biskupi w Gdańsku poinformował wprawdzie, że wyrok wydano, ale na pytanie: jaki, odpowiedział, że nie ujawni, bo to akurat jest tajne. Kuria zaś odwołała ks. Dymera z funkcji, ale, jak się okazało, z powodu stanu zdrowia, a nie zarzutów – które zresztą za moralnie pewne jeden z poprzednich metropolitów uznał kilkanaście lat temu i które potwierdziły prokuratura i sąd. A potem, choć media społecznościowe huczą, a w mediach świeckich dyskutuje się o tym na całego, praktycznie zapadła cisza. Wypowiedział się tylko prymas, uznając, że sprawa trwała za długo, kilku księży wyraziło żal i oburzenie, w tym najbardziej zasłużeni dla tej sprawy dominikanie (ze szczególnym uwzględnieniem ojca Marcina Mogielskiego), inni domagali się rezygnacji metropolity szczecińsko-kamieńskiego abp. Andrzeja Dzięgi, jeszcze inni zaczęli się zastanawiać, co można zmienić. I tyle....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA