fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Samobój Polski koło ratunkowe dla Niemiec

Bloomberg
Jednoczesne antagonizowanie Brukseli i Berlina to samobój Warszawy. Pałowanie Niemców tematem Nord Stream 2 nie spowoduje, że wycofają firmy z jego finansowania.

Oprócz słusznej krytyki projektu morskiego gazociągu należało wyjść z propozycją pozytywną, a takich zabrakło podczas wtorkowego spotkania polsko-niemieckiego z udziałem prezydentów Polski i Niemiec. Mieliśmy za to wpadkę wizerunkową.

Bez konstruktywnej propozycji

Podczas kolejnego Forum Polsko-Niemieckiego w Berlinie obie strony powtarzały jak mantrę swe stanowiska dotyczące parasola politycznego Niemiec nad Nord Stream 2 i sporu o reformę sądownictwa w Polsce.

Polacy po raz kolejny przypomnieli, że projekt nowego gazociągu z Rosji do Niemiec to zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, jedności Unii Europejskiej i rozwoju rynku. Niemieccy dziennikarze upominali się o komentarz polskiego prezydenta dotyczący reformy sądownictwa w Polsce i zależności mediów od partii rządzącej.

Po stronie polskiej zabrakło konstruktywnej propozycji, która zmusiłaby Niemców do gimnastyki. Powtarzanie mantry o Nord Stream 2 było jak koło ratunkowe. Do tego oskarżanie Komisji Europejskiej o niewystarczającą solidarność w tej sprawie to samobój, bo przecież to ona jest autorem dyrektywy gazowej wspieranej przez Polskę, która może co najmniej opóźnić projekt. Komisja nie może zrobić więcej, bo nie pozwalają jej na to ograniczone kompetencje, ale przecież ich zwiększania Polska także nie chce.

Do tego antagonizowanie Berlina i Brukseli naraz musi się skończyć porażką Warszawy. Jest też sprzeczne z polityką wykorzystywania Brukseli do rozwiązywania sporów z Berlinem właśnie w sprawie dyrektywy gazowej.

W Berlinie można było zawalczyć o pozytywne dla Polski sygnały. Na panelu z udziałem prezydentów niewiele więcej można było uzyskać. Dlatego postulowałem, by prezydent RP zabiegał o wsparcie Niemców dla projektu Baltic Pipe.

Kanclerz Angela Merkel prowadzi ofensywę mającą udowodnić, że mimo parasola ochronnego nad Nord Stream 2 wspiera dywersyfikację dostaw gazu. Przekonuje Europę, że jest zainteresowana LNG z USA i będzie wspierać niemiecki gazoport. Zabiega o rozbudowę Korytarza Południowego na gaz kaspijski. Mogłaby przecież wyrazić poparcie dla Baltic Pipe, co wsparłoby starania Polaków o ostateczną decyzję o budowie do końca roku.

Szansa w solidarności

Inny aspekt, w którym prezydenci mogli się zgodzić, to komponent solidarnościowy w polityce klimatycznej. Ambicje Niemiec w tym zakresie ulegają stopniowej korekcie wskutek ograniczeń systemu elektroenergetycznego oraz gospodarki, która nie chce ponosić zbyt wysokich kosztów zwrotu energetycznego (Energiewende).

Polacy myślą podobnie. Tak jak Niemcy chcą przeobrazić regiony pogórnicze w centra innowacji, czego przykładem mogą być Łużyce i Śląsk. Prezydent i eksperci, których zabrał do Berlina, mogli powalczyć o pozytywny sygnał polsko-niemiecki przed szczytem COP24 w Katowicach.

Tak się jednak nie stało. Mieliśmy za to kolejną powtórkę mantry o Nord Stream 2 i słabą obronę przed atakami reformy sądownictwa. Prezydentowi puściły nerwy i najpierw zażartował o tym, że przez unijne regulacje w sklepach europejskich nie można już kupić „normalnej" żarówki, tylko energooszczędną, a potem w odpowiedzi na sugestię wpływania na media publiczne zarzucił środkom przekazu w Niemczech milczenie o gwałtach na ulicach tego kraju.

Sam nie wiem, jak zachowałbym się w odpowiedzi na skandaliczne wypowiedzi prezydenta Niemiec o Wrocławiu i „buczenie" publiczności w czasie wypowiedzi naszego przedstawiciela. Jednak nie jest to żadne usprawiedliwienie jego zachowania, którego nie da się bronić wizerunkowo. Wiele paneli dyskusyjnych, które mogły przybliżyć Polskę i Niemcy, kończy się porażką wizerunkową i brakiem korzyści dla Polski. Mam nadzieję, że w kuluarach udało się coś jednak załatwić. Polska i Niemcy powinny współpracować mimo wszystko.

Autor jest analitykiem sektora energetycznego, wykładowcą Kolegium Europy Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskim, a także redaktorem naczelnym BiznesAlert.pl.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA