fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

ETS dla całej gospodarki

Adobe Stock
Unia Europejska potrzebuje śmiałej strategii klimatycznej – pisze dyrektor think tanku Bruegel.

Uniknięcie katastrofalnej zmiany klimatycznej wymaga ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5 st. C. Naukowcy wykazali, że kluczowa jest tu neutralność klimatyczna do 2050 r., co jest celem porozumienia paryskiego. Ale trwa wzrost emisji gazów cieplarnianych, a rosnąca temperatura zwiększa ilość ekstremalnych zjawisk pogodowych. To oznacza, że świat musi podjąć dalej idące zobowiązania w polityce klimatycznej.

Młodzież jest za

Badania opinii publicznej potwierdzają, że obywatele UE chcą postępu w walce ze zmianą klimatu. Apeluje o to młode pokolenie, co już wpływa na wyniki wyborów. Dlatego UE musi odgrywać wiodącą rolę w światowych wysiłkach na rzecz dekarbonizacji. To prawda, że Europa odpowiada tylko za 16 proc. globalnych emisji, a sama Unia za 10 proc. Ale jeśli UE nie przeprowadzi dekarbonizacji, to mniej rozwiniętym częściom świata będzie trudniej przekonać do tego swoje społeczeństwa.

Udana unijna strategia dekarbonizacji może się też stać okazją biznesową, bo UE może eksportować nowe technologie np. do Afryki czy Indii, czyli dwóch regionów, gdzie w następnych dekadach bardzo wzrosną emisje. Z kolei porażka w tej dziedzinie nie tylko byłaby nie do zaakceptowania dla obywateli, ale oznaczałaby, że UE zostałaby w tyle w rozwoju technologii przyszłości. Już teraz może zostać w tyle w dziedzinie elektromobilności.

Niestety, na razie Unii ciągle daleko do ustalonych przez nią samą celów dekarbonizacji. Udział źródeł odnawialnych w konsumpcji energii brutto wzrósł z 10,6 proc. w 2007 r. do 17,5 proc. w 2017 r., co oznacza, że ciągle ponad 80 proc. nie pochodzi ze źródeł odnawialnych. Co więcej, wraz ze wzrostem PKB emisje spadają bardzo wolno, a w 2017 r. nawet wzrosły. Niektóre sektory, np. transport, są w tyle w wysiłkach na rzecz ograniczenia redukcji emisji. A rezygnacja z węgla w kilku krajach następuje za wolno, szczególnie w Niemczech i Polsce.

Wreszcie Europa konsumuje więcej gazów cieplarnianych, niż ich wytwarza. Konkretnie na Europę przypada 18 proc. światowej konsumpcji gazów cieplarnianych, co oznacza, że import jest wyżej emisyjny niż eksport. Dekarbonizacja wymaga zmiany tej sytuacji.

Po pierwsze, UE musi wyznaczyć cenę na emisje gazów cieplarnianych we wszystkich sektorach gospodarki. Obecny system handlu emisjami (ETS) pokrywa ledwo 50 proc. emisji. Co więcej, cena uprawnień do emisji jest za niska, by motywować do dekarbonizacji. Zatem albo ETS obejmie całą gospodarkę, albo obłożymy podatkiem emisje pochodzące spoza sektorów ETS.

Sygnał do innowacji

Jeśli taki wysoki i obejmujący całość emisji podatek zostanie nałożony, powinien się pojawić sygnał cenowy, który zachęci do innowacji i do indywidualnych wysiłków na rzecz dekarbonizacji. Ale żeby zapobiec zjawisku przenoszenia emisji CO2 do państw trzecich, UE musi wprowadzić cła importowe na produkty wysokoemisyjne. To zniechęci firmy do przenoszenia produkcji do krajów z niższymi podatkami od emisji. Taki krok byłby zgodny z zasadami WTO, zresztą apeluje też o to duża grupa amerykańskich ekonomistów. Biorąc pod uwagę wielkość rynku unijnego, taka polityka motywowałaby kraje trzecie do zmiany procesów produkcyjnych.

Po drugie, wsparciem dla dekarbonizacji może być polityka przemysłowa. Państwo musi np. ustalić standardy, które ułatwią przejście z obecnego modelu transportu wysokoemisyjnego na elektryczny. UE powinna wspierać badania naukowe i rozwój nowych technologii. Rząd musi także odgrywać rolę w budowie infrastruktury dla czystej energii elektrycznej. Publiczne finansowanie innowacji pomogłoby w zmniejszeniu kosztów czystej energii.

Po trzecie, poważne działania klimatyczne doprowadzą do wielkiej transformacji całego systemu gospodarczego i społecznego. Dotkną grup interesów i wywołają skutki uboczne dla społeczeństwa, co pokazał ruch „żółtych kamizelek" we Francji. Obniżka kosztów transformacji jest tym ważniejsze, że los kluczowych gałęzi przemysłu zależy od cen energii. Dlatego UE musi mieć znaczący program inwestycji publicznych. Ponadto dochody z podatku emisyjnego powinny być tak dzielone, żeby zmniejszyć obciążenia uboższych gospodarstw domowych. Tylko śmiałe działania pozwolą uniknąć globalnej katastrofy. UE musi zwiększyć wysiłki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA