fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Lasek: Turystom bankructwo biura już niestraszne

Filip
O ochronie na wypadek upadłości biura podróży, potrzebie uregulowania szlaków turystycznych i pomysłach na promocję Polski mówi Dawid Lasek, wiceminister sportu i turystyki.

Rz: Zbliża się nowy sezon wakacyjny. W zeszłym roku upadły tylko trzy biura podróży, ale były lata, gdy bankrutowało ich kilkanaście, a ich klienci nie odzyskiwali pieniędzy wpłaconych na wycieczki. Wykupione przez biura gwarancje były zbyt niskie. Czy przewidziany w projekcie nowelizacji ustawy o usługach turystycznych Turystyczny Fundusz Gwarancyjny rozwiąże ten problem?

Dawid Lasek: Myślę, że tak. Chcemy, by fundusz wzmocnił system zabezpieczeń na wypadek niewypłacalności biur podróży. Będzie uruchamiany tylko wówczas, gdy zabraknie środków z gwarancji, które biura kupują obecnie. Chcę jednak podkreślić, że prawidłowo stosowane przepisy działają. Ochronę klienta może natomiast osłabiać niestosowanie tych przepisów przez samych przedsiębiorców lub niektóre zdarzenia nadzwyczajne występujące na rynku, które wpływają znacząco na sytuację finansową firm. Chodzić może np. o kryzys gospodarczy wywołujący jednoczesną niewypłacalność wielu podmiotów, niepokoje i zamieszki w aktywnie turystycznych rejonach świata, anomalie pogodowe wpływające na zmiany ruchu turystycznego. Zdarzenia te nie świadczą o wadliwości przepisów, ale mogą stanowić dodatkowe ryzyko dla klientów. Pracujemy nad możliwym niwelowaniem tego ryzyka.

Skoro system jest dobry, po co go zmieniać?

Prawo jest dobre, ale wiele zależy od tego, jak zachowują się uczestnicy tego systemu. Czasem kupują zbyt niskie gwarancje. Co więcej, rynek jest trudny. Obecnie ryzyko bankructwa zależy nie tylko od kondycji finansowej organizatora turystyki, ale też od sytuacji międzynarodowej. Spada popyt na popularne do tej pory kierunki, czyli kraje arabskie w basenie Morza Śródziemnego. Mogą mieć też miejsce sytuacje zupełnie nieprzewidywalne, np. zamachy terrorystyczne czy katastrofy naturalne. Skala ryzyka jest więc coraz większa.

Chcemy zapewnić polskim turystom bezpieczeństwo także w takich sytuacjach. Jesteśmy na ostatniej prostej. Nasz projekt nowelizacji ustawy o usługach turystycznych został już przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów. Niebawem trafi na posiedzenie rządu.

Czyli jest szansa, że nowe zabezpieczenie zacznie funkcjonować już w tym sezonie?

Tak. Ochroną Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego zostaną objęci konsumenci, których umowy zostały zawarte przed wejściem ustawy w życie, ale nie zostały zrealizowane na skutek niewypłacalności organizatora imprezy zgłoszonej po wejściu w życie nowelizacji. Część przepisów ma zacząć obowiązywać już 14 dni od publikacji nowych regulacji w dzienniku ustaw. W razie bankructwa biura TFG będzie mógł zaciągnąć zobowiązanie i z tych pożyczonych pieniędzy pokryć ewentualne roszczenia turystów.

Po wejściu w życie nowych przepisów biuro podróży będzie odprowadzać do funduszu niewielką kwotę od każdej wycieczki. Szacuje się, że będzie to 15 lub 10 zł – w zależności od celu podróży. Dokładna wysokość składki będzie zależała od sytuacji w TFG i będzie ustalana rozporządzeniem. Jeśli w funduszu zostanie zgromadzonych wystarczająco dużo środków, składki będą niższe. Z naszych badań wynika, że klienci są skłonni dopłacić taką niewielką kwotę, by poczuć się bezpieczniej.

Część marszałków województw domagała się, by to jednak fundusz organizował powrót turystów do kraju po upadłości biura podróży, a nie oni. Dlaczego ich propozycje nie zostały przyjęte?

Fundusz to nic innego jak wydzielony rachunek bankowy w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym. Nie tworzymy więc nowej instytucji. Dlatego tak szybko możemy wprowadzić zmiany i nie narażamy się na zarzut, że działanie nowego filaru zabezpieczeń na wypadek niewypłacalności biur podróży będzie kosztowne.

A czy w przyszłości może się to zmienić? Czy część obowiązków marszałków związanych z turystyką przejmie fundusz?

Nie wykluczam dalszych rozmów z marszałkami. Być może przy okazji wdrożenia nowej unijnej dyrektywy system zabezpieczeń na wypadek niewypłacalności zostanie skorygowany. W tym roku się przyjrzymy, jak będzie działał fundusz. Obserwuję też, jak funkcjonują zabezpieczenia w innych europejskich krajach. Nie chcę jednak powiedzieć, że nasza nowelizacja jest kołem ratunkowym na wypadek niewypłacalności biur w tym sezonie, bo może nie trzeba będzie go używać. Jak już podkreśliłem, nasz system zabezpieczeń czyni zadość unijnym standardom.

Jednak są tacy turyści, którzy po bankructwie biura nie odzyskali wszystkich wpłaconych na wycieczkę pieniędzy. Występują z roszczeniem do Skarbu Państwa, bo ich zdaniem wdrożony przez Polskę system nie gwarantuje w każdym przypadku pełnej ochrony. A do tego zobowiązuje nas unijne prawo. Ile takich spraw toczy się w sądach?

Około stu. Trzeba podkreślić, że sądy orzekają różnie – czasem z korzyścią dla klientów, czasem po myśli Skarbu Państwa.

Co pan radzi turystom? W jaki sposób mogą sprawdzić biuro podróży, z którym w tym roku chcą wyjechać na wakacje?

Polecamy wejście na naszą stronę internetową. Tam jest zakładka Turystyka bez Ryzyka. Są tam informacje na temat bezpiecznego wypoczynku. Przede wszystkim dobrze jest sprawdzić, czy dane biuro podróży działa zgodnie z prawem, tzn. czy jest wpisane do rejestru organizatorów turystyki i pośredników turystycznych prowadzonego przez marszałków województw. Można też zadzwonić do marszałka województwa, w którym zarejestrowany jest organizator, i zapytać, czy biuro działa legalnie i jakie ma gwarancje na wypadek niewypłacalności. Nie ma jednak pewnej metody sprawdzenia biura.

Trwają prace nad ustawą wdrażającą nową unijną dyrektywę turystyczną. Czy ministerstwo korzysta z białej księgi opracowanej przez poprzedniego ministra?

Oczywiście. Resort pracował przy tym z przedstawicielami branży. Nie możemy tego zaprzepaścić.

Dyrektywa przewiduje, że pakiety usług turystycznych, obejmujące np. przelot, hotel i wynajem samochodu, kupione przez internet za pośrednictwem powiązanych stron internetowych zostaną objęte ochroną podobną do tej, z której korzystają klienci kupujący wycieczki w zwykłych biurach podróży. Mamy jednak wątpliwości co do ubezpieczeń i szczegółów ochrony, jaką trzeba będzie zagwarantować. Na szczeblu unijnym wciąż wyjaśniamy wątpliwości. Dyrektywa ma na celu ujednolicenie unijnego prawa, ale jej wdrażanie będzie też znakomitym pretekstem do uregulowania całej branży turystycznej w Polsce. Mamy czas do końca 2017 r. Na razie konsultuję się z różnymi organizacjami.

Jakie zmiany chciałby pan wprowadzić przy okazji wdrażania dyrektywy?

Przede wszystkim powstanie nowa ustawa o usługach turystycznych, której jednym z celów będzie wdrożenie nowej unijnej dyrektywy. W toku następnych prac legislacyjnych należałoby na przykład uporządkować system szlaków turystycznych, by zwiększyć ich liczbę. Problem pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy szlak ma przechodzić przez prywatny grunt. Moim priorytetem jest tworzenie popytu na turystykę krajową i takie działania, dzięki którym więcej osób z zagranicy będzie chciało odwiedzać Polskę. Trzeba też się przyjrzeć Polskiej Organizacji Turystycznej. Została ona utworzona jako organizacja rządowa 16 lat temu. Wiele się od tej pory w branży zmieniło. Chcę jednak jeszcze raz podkreślić – ministerstwo nie jest dysponentem turystyki w Polsce. Chcemy wskazać pewien kierunek zmian i zadbać o warstwę legislacyjną. Liczymy na współpracę z branżą.

Słyszałam, że ma pan nowy pomysł na promocję Polski.

Tak, chcielibyśmy wykorzystać mechanizm „miasto za pół ceny" w całym kraju. Skoro sprawdza się w warunkach lokalnych i część miast już od dziesięciu lat promuje się w ten sposób, mechanizm powinien funkcjonować w większej skali. Nie wiem, czy to będzie rzeczywiście pół ceny czy np. 30 proc. taniej. To będzie tylko jeden z elementów systemu, który będzie wzmacniał sygnał, że warto wypoczywać w Polsce. Chcemy pokazać samym Polakom, że nasz kraj jest atrakcyjny turystycznie i że jest wart tego, by poświęcić czas oraz pieniądze, żeby go zwiedzać, poznawać. Polska zmieniła się przez ostatnie lata, a nasza infrastruktura turystyczna dogania europejską. Dla wielu z nas nasz kraj to wciąż nieodkryta karta. Polska jest bogata kulturowo i przyrodniczo. Sprzyja nam też sytuacja geopolityczna. Polska jest krajem bezpiecznym.

Kiedy ruszy akcja „Polska za pół ceny"?

Pilotaż programu odbędzie się już w tym roku – w trzeci weekend września.

W pierwszej kolejności wykorzystane zostaną podmioty podlegające odpowiednim resortom Są to np. centralne ośrodki sportu, które mają bazę hotelową, sportową i turystyczną. Zachęcimy też sektor prywatny. Projekt połączy cele edukacyjne z efektem ekonomicznym. Z jednej strony będziemy poznawać swoją okolicę czy inny wybrany region Polski, a z drugiej strony zostawimy pieniądze w naszym kraju i będziemy wpływać na polską gospodarkę.

Chcę, by turystyka jako gałąź gospodarki ze wskaźnika 5,6 procent PKB doszła do wskaźnika dwucyfrowego. Do tego potrzebna jest koalicja. Chcę zaktywizować współpracę z resortem rozwoju, a także kultury, środowiska i edukacji narodowej. W perspektywie kilku lat chcemy stworzyć dom marek polskich. Tymi markami mają być regiony. Dlatego będziemy łączyć działania tak, by zaktywizować lokalne organizacje turystyczne. Obecnie turyści chcą zdobywać doświadczenia, nie tylko zwiedzać. Ważne też jest, by przedłużyć sezon. Przyciągnąć turystów nie tylko w wakacje. Musimy też wyłowić miejsca o bardzo niskim poziomie aktywności i wspomóc ich promocję, np. Beskid Niski wymaga wsparcia.

W tym celu musimy zaktywizować lokalne organizacje turystyczne. Bez nich to się nie uda.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA