fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Michał Kurtyka: Zależy nam na solidarnej wspólnocie

Adobe Stock
Jeżeli neutralność klimatyczna Unii ma być celem realnym, należy mówić o sprawiedliwym podziale zobowiązań. Trzeba zróżnicować tempo osiągania neutralności i dystrybucję funduszy na transformację – pisze minister klimatu.

Neutralność klimatyczna, gospodarka niskoemisyjna, odnawialne źródła energii, gospodarka obiegu zamkniętego, ślad węglowy, sprawiedliwa transformacja – te hasła coraz częściej przewijają się w debacie publicznej w Polsce. Dyskusja o ochronie planety dla przyszłych pokoleń i myślenie o polityce klimatycznej jako narzędziu realizacji dobra wspólnego angażuje coraz szersze kręgi społeczne – to wyraźny mandat dla polityków i decydentów.

Dewizą dobrej polityki, a więc i dobrej polityki klimatycznej, są odpowiedzialne decyzje. Odpowiedzialne, a więc podejmowane z myślą o długofalowym interesie obywateli, przemyślane, oparte na rzetelnych badaniach i scenariuszach, a przede wszystkim uwzględniające społeczne koszty zmian.

Polska jest aktywnym uczestnikiem międzynarodowej debaty klimatycznej i negocjacji klimatycznych. Cztery razy pełniliśmy funkcję prezydencji globalnych negocjacji klimatycznych toczących się pod auspicjami ONZ (UNFCCC). Wystarczy przypomnieć ogromny sukces COP24 w Katowicach, kiedy wraz z partnerami z całego świata doprowadziliśmy do przyjęcia pakietu katowickiego (Katowice Rulebook) będącego pełną operacjonalizacją założeń porozumienia paryskiego.

Cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. to zobowiązanie na miarę dalekosiężnych ambicji Unii Europejskiej. Bez Polski, piątego co do wielkości kraju UE, jego realizacja będzie mocno utrudniona, wręcz niemożliwa, zwłaszcza po opuszczeniu Wspólnoty przez Wielką Brytanię. Polska chce kontynuować konstruktywną dyskusję o przyszłości polityki klimatycznej UE. Na bazie tej dyskusji i wypracowanego w jej wyniku przemyślanego, odpowiedzialnego planu działania chcemy transformować swoją gospodarkę w kierunku neutralności klimatycznej.

Trudne dziedzictwo

Jako odpowiedzialny partner mamy oczywiście obawy i świadomość złożoności problemu. Wynika to w dużej mierze z modelu gospodarczego, jaki Polsce narzucono w wyniku wymuszonego oderwania od wspólnoty Zachodu po II wojnie światowej. Ekonomiczna i polityczna zależność od ZSRR ukształtowała model naszej gospodarki, którego zmiana wymaga czasu i dużych inwestycji. Polska po 1989 r. i odzyskaniu wolności przeszła fundamentalną zmianę. Można powiedzieć, że my wiemy, czym jest transformacja, bo sami ją niedawno przechodziliśmy.

Proces ten wiąże się z ogromnymi korzyściami i wieloma szansami. Jednak jest on naznaczony licznymi wyrzeczeniami. W Polsce transformacja skutkowała redukcją miejsc pracy w wielu sektorach przemysłu, m.in. w górnictwie z ok. 400 do ok. 80 tys., wzrostem bezrobocia i wysoką inflacją, z którą poradziliśmy sobie dopiero w XXI w. Dzisiaj sytuacja polskiego społeczeństwa jest dużo lepsza, ale pod względem poziomu życia wciąż gonimy „starą" Unię.

Jest wiele interpretacji pojęcia „sprawiedliwość". Niewielu Europejczyków zgodziłoby się z podejściem akcentującym potrzebę dodatkowego ukarania tego, kto nie z własnej winy jest w gorszej sytuacji. A tym w praktyce byłoby narzucenie uniwersalnej zasady osiągnięcia neutralności klimatycznej przez UE w 2050 r. bez uwzględnienia sytuacji Polski oraz bez mechanizmów wsparcia dla kraju, którego system energetyczny, struktura gospodarcza i zasoby kapitałowe nie pozwalają na pełne wykorzystanie szans, jakie daje szybka transformacja klimatyczna.

Neutralność klimatyczna oznacza, że możemy wyprodukować tyle gazów cieplarnianych, ile będziemy w stanie pochłonąć. Problem w tym, że możliwości pochłaniania są dużo mniejsze od emisji. Stąd wniosek, że chcąc być neutralni klimatycznie, musimy dużo mniej emitować, czyli bardzo znacząco zredukować wykorzystywanie paliw kopalnych.

Skala wyzwań

Jesteśmy zdeterminowani, aby wspólnie z naszymi partnerami w UE podążać ścieżką, na której końcu jest osiągnięcie neutralności klimatycznej. Musimy jednak uświadomić sobie specyfikę rynku energii i – szerzej – gospodarki w Polsce. Skala wyzwań, z jakimi musimy się zmierzyć, jest nieporównywalnie większa niż w innych państwach unijnych.

Polski system energetyczny w trzech czwartych oparty jest na paliwach kopalnych, których spalanie powoduje największą emisję gazów cieplarnianych. Jego zmiana wymaga inwestycji idących w setki miliardów złotych. Odejście od węgla z dnia na dzień nie jest możliwe, gdyż jest to jedno z zaledwie kilku źródeł wytwarzania, które zapewniają stabilne dostawy energii do milionów gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw.

Kraje Europy Zachodniej, które zapewniając tzw. back-up dla źródeł odnawialnych, skorzystały z zeroemisyjnego atomu i mniej emisyjnego od węgla gazu, nie zawsze rozumieją, że gwałtowna zmiana miksu energetycznego nie jest możliwa, a jego struktura nie zawsze jest efektem suwerennych decyzji, lecz może być odziedziczona – jak w Polsce.

Żeby w najbardziej rzetelny sposób zobrazować skalę wyzwania i możliwości poszczególnych państw członkowskich, trzeba porównać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej, uwzględniając sytuację startową każdego z nich. Odwołując się do metafory ze świata sportu, wszyscy biegacze startują w tym samym czasie i meta, do której mają dobiec, jest w tym samym punkcie dla każdego z nich. Żeby szanse były rzeczywiście równe dla wszystkich, powinni zaczynać bieg w tym samym punkcie. Inaczej domaganie się, aby osiągnęli linię mety w tym samym czasie, nie będzie sprawiedliwe.

Tak jest właśnie w przypadku neutralności klimatycznej – poszczególne państwa członkowskie startują z różnych punktów. Jeśli jako punkt startowy przyjmiemy udział węgla w miksie energetycznym, to Polska z 79-proc. udziałem tego paliwa musi przebiec maraton, natomiast Francja z 2-proc. udziałem jest już tylko kilometr od mety. Jeżeli dodatkowo weźmiemy pod uwagę fakt, że rozmiar gospodarki francuskiej jest ponadpięciokrotnie większy niż Polski, wyznaczanie takich samych wymagań dla tych dwóch krajów jawi się jako głęboko niesprawiedliwe.

Żeby jeszcze lepiej uświadomić skalę wyzwania, pozostańmy przy porównaniu do sportu. Różny punkt startu warunkuje tempo, w jakim muszą pokonywać trasę zawodnicy. Gdyby Polska miała dotrzymać kroku Francji, musiałaby biec kilkadziesiąt razy szybciej. Przyjmując, że Polska biegłaby w tym samym tempie co Francja (takie założenie wydaje się sprawiedliwe), to do mety (którą Francja osiągnie w 2050 r.), nasz kraj dobiegnie za około 700 lat.

Jest to oczywiście duże uproszczenie, ponieważ osiągnięcie neutralności to nie tylko wyeliminowanie węgla z miksu energetycznego, ale i zmiana sposobu produkcji energii, modeli gospodarczych czy zachowań społecznych i stylu życia. To bardzo skomplikowany proces. Powinniśmy doń podchodzić bardzo odpowiedzialnie, aby jego skutki dla społeczeństwa i przemysłu były jak najmniejsze.

Polska podejmuje konkretne kroki zmierzające do urzeczywistnienia neutralności klimatycznej. Powołane z końcem 2019 r. Ministerstwo Klimatu stawia sobie ambitne cele. To zarówno transformacja energetyczna, uwzględniająca w miksie energetycznym energię nuklearną i rozwój morskich farm wiatrowych, jak i działania na rzecz neutralnego klimatycznie miasta poprzez redukcję emisji z transportu dzięki jego elektryfikacji. To także programy na rzecz czystego powietrza, w ramach których finansowana jest wymiana kotłów węglowych, termomodernizacja budynków i instalacja paneli fotowoltaicznych.

To także kolejne kroki ku gospodarce obiegu zamkniętego i zwiększeniu wykorzystania odpadów w gospodarce. Najbliższe pół roku to w przypadku Polski współpraca z partnerami w UE na rzecz jak najkorzystniejszych warunków finansowania transformacji ze środków unijnych oraz implementacja rozwiązań prawnych, finansowych i instytucjonalnych przyspieszających zmianę modelu gospodarczego na taki, który godzi cel poprawy jakości życia obywateli z troską o klimat.

Jeżeli UE chce uczynić neutralność klimatyczną celem naprawdę realnym i wykonalnym, musi mówić o sprawiedliwym podziale zobowiązań. Z punktu widzenia Polski, ale także UE i jej wiarygodności, potrzebne jest zróżnicowanie tempa osiągnięcia neutralności klimatycznej oraz zróżnicowanie dystrybucji pieniędzy na transformację. Polska nie chce przeciwstawiać się unijnym ambicjom klimatycznym, ponieważ dostrzegamy w nich szansę, a nie zagrożenie.

Nasza gospodarka ulega dynamicznym zmianom, ale jesteśmy dopiero na początku tej długiej drogi. Drogi niełatwej, lecz możliwej do przejścia dzięki współpracy z naszymi partnerami. Polska chce pokazać, że zależy nam na solidarnej wspólnocie w ramach UE. Bez solidarności nie osiągniemy neutralności klimatycznej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA