fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Motoryzacja: jedzie nowe

Prototypowe autko Google nie ma kierownicy i pedałów
materiały prasowe
Google jest coraz bliżej uruchomienia produkcji aut bez kierowcy. A Kalifornia ma dla nich nowe przepisy.

Czeka nas motoryzacyjna rewolucja. Autonomiczne samochody przygotowywane przez Alphabet (czyli Google) będą działały na zasadzie samochodów do wynajęcia. Według „Bloomberga" już w przyszłym roku powstanie oddzielna firma pod parasolem Alphabet zajmująca się wyłącznie opracowaniem i produkcją takich pojazdów.

Najpierw mają trafić do użytku na terenach zamkniętych – w parkach, bazach wojskowych, dużych zakładach, kampusach uniwersyteckich. Będą działały jako auta flotowe do wynajęcia. Według na razie dość mglistych zapowiedzi współzałożyciela Alphabet Sergeya Brina ma to być forma samochód -jako-usługa. Auta będą każdego dnia wracały do bazy firmy na serwis i aktualizację oprogramowania. Na razie nie będzie zatem można ich kupić na własność.

Wcześniej w tym roku przedstawiciele Google zapewniali, że na razie produkcja samochodów nie wchodzi w grę. Ale jednocześnie firma zatrudniła w swoim dziale projektów specjalnych Google X Johna Krafcika. Wcześniej był szefem serwisu internetowego sprzedającego samochody, a także szefem sprzedaży amerykańskiego oddziału Hyundaia i półciężarówek (to ważny segment w USA) firmy Ford Motor. Nie zatrudnia się takiego człowieka, jeśli nie chce się samemu oferować aut.

Wiadomo, że internetowy gigant przygotowuje własną usługę przewozową wzorowaną na Uberze. Automatyczne samochody wzywane przez smartfona i niewymagające kierowcy byłyby doskonałym uzupełnieniem takiej oferty.

Sam Uber jest świadomy zagrożenia. Pracuje nad własnym samochodem obywającym się bez kierowcy, a zatrudnił do tego... byłego szefa inżynierów Google Briana McClendona. W USA takie pojazdy przygotowują również firmy Tesla, Ford i General Motors. W przyszłym roku Ford będzie testował swój pojazd na drogach Kalifornii. General Motors i Tesla włączają zaś elementy autopilota do standardowego tempomatu.

Nad samodzielnymi samochodami pracują też luksusowe marki – BMW, Audi i Mercedes, a także Volvo, Lexus, Nissan i Renault.

Producenci aut mają twardy orzech do zgryzienia. Mogą tworzyć własne systemy od podstaw, ale mogą też kupić gotowe rozwiązania od Google. – Są argumenty przemawiające za tym i za tym rozwiązaniem – mówi „Bloombergowi" Mark Boyadjis z IHS Automotive. – Jeżeli producenci samochodów nie zachowają ostrożności, ich klienci będą myśleli, że korzystają nie z Lexusa, ale z Google.

Zrobotyzowane samochody napotkają na swej drodze na jeszcze jedną przeszkodę. Kalifornijski wydział ruchu drogowego (DMV) przygotował projekt regulacji określających warunki dopuszczenia takich samochodów do ruchu.

Warunek pierwszy: samochód bez kierowcy musi mieć... kierowcę. W takim aucie musi siedzieć człowiek, który w razie potrzeby będzie mógł interweniować. To znacząco ogranicza możliwości wdrożenia usług, o których myśli teraz Google. Mało tego, niekierujący kierowca będzie musiał posiadać prawo jazdy. Autonomiczne pojazdy nie posłużą ludziom, którzy obecnie z powodów zdrowotnych nie mogą prowadzić. Nie wiadomo jeszcze, czy propozycje w Kalifornii się utrzymają. W przyszłym roku trafią do konsultacji społecznych.

Na osłodę producentom takich maszyn stanowi ustawodawcy proponują, aby to człowiek siedzący za kierownicą był odpowiedzialny za wszystkie wykroczenia i wypadki. Tym samym do odpowiedzialności nie będą pociągani programiści i producenci samochodów. Stanowe władze uważają też, że na producentach aut spoczywa obowiązek zabezpieczenia ich przed atakami hakerów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA