fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Odnawiamy a nie czyścimy kamienice - rozmowa z Andrzejem Kawalcem

Kamienica przy Nowakowskiego 16, którą współdziedziczył mąż prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz
Rzeczpospolita, Robert Gardziński
Rozmowa z Andrzejem Kawalcem, przewodniczącym rady nadzorczej Fenix Group

Spółka deweloperska „Fenix" jest współwinna dzikiej reprywatyzacji w Warszawie?

Andrzej Kawalec: Jesteśmy ofiarą dzikiej reprywatyzacji. Nie mamy też żadnego związku z reprywatyzacją. Zajmujemy się rewitalizacją kamienic, a to nie jest to samo. Kupujemy budynki, które zostały zwrócone dawnym właścicielom. Z aferą reprywatyzacyjną jesteśmy kojarzeni tylko dlatego, że 9 lat temu nabyliśmy kamienicę przy ul. Noakowskiego 16, która została zwrócona m.in. rodzinie Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

Nieruchomości będące w naszym portfelu zawsze były kupowane od właścicieli wpisanych do ksiąg wieczystych, po uprzednim zbadaniu ich stanu prawnego. Jeżeli badania nieruchomość jawiła się jako atrakcyjna pod względem ceny, lokalizacji czy stanu technicznego, ale jej stan prawny był skomplikowany i mógłby budzić w przyszłości kontrowersje, np. kamienica była dopiero odzyskiwana, istniał konflikt między współwłaścicielami, hipoteki w KW, lub procesy spadkowe, odstępowaliśmy.

Kamienice, które Pan kupuje nie są często puste. Pod Pana adresem padają zarzuty, że pozbywa się Pan lokatorów w niehumanitarny sposób.

Rozumiem dramat lokatorów. Mieli umowę najmu z miastem, później pojawia się prywatny właściciel. Miasto powinno zwracać budynki puste. Wcześniej zaś przekwaterować najemców do komunalnych budynków. Tymczasem spycha ono ten problem na prywatnych właścicieli. To niezdrowy system, w którym miasto otwiera procedurę przekazania lokatorowi nowego mieszkania komunalnego dopiero w momencie, gdy ten otrzyma sądowy nakaz eksmisji. Konieczność przejścia przez taką procedurę generuje dużo niepotrzebnego stresu u lokatorów. A zwracane kamienice są zazwyczaj w fatalnym stanie, zagrażającym bezpieczeństwu. Budynki na ogół nie były remontowane od co najmniej 70 lat. Regułą jest, że jak pojawiają się roszczenia, to miasto nie przeprowadza nawet tych bieżących.

Dodatkowo, z chwilą, jak kamienica wraca do dawnych właścicieli natychmiast zgłasza się konserwator zabytków, nadzór budowlany i każą remontować. Większości nie da się przeprowadzić, w sytuacji, kiedy budynek jest zamieszkany. Pamiętajmy, że inwestor jest odpowiedzialny za wszelkie kwestie związane z bezpieczeństwem m.in. lokatorów.

Na rozpoczęcie procesu inwestycyjnego często musimy czekać nawet 5-6 lat, kiedy to ostatni lokatorzy komunalni otrzymają od miasta wyremontowane i gotowe do zamieszkania lokale zamienne czy socjalne.

Co dzieje się z tymi ludźmi. Są eksmitowani?

Część osób, która mieszka w tych kamienicach, to ubodzy, którzy potrzebują mieszkania, do którego będą mogli się przeprowadzić. I te wsparcie otrzymują od miasta w postaci lokalu socjalnego lub zamiennego.

Lokatorzy z Pana kamienic dostali takie lokale?

Tak. Dostali. Niestety, by miasto mogło przyznać taki lokal, musimy zwrócić się do sądu o eksmisję. Towarzyszą temu olbrzymie emocje. Nikt nie chce być eksmitowany. Lokatorzy boją się, że znajdą się na bruku. W sumie sądy orzekły eksmisję w 219 przypadkach.

Ale jest też dużą grupa ludzi, o której nie mówi się w mediach. Nie są to ludzie ubodzy. Podam przykład. Zanim kamienica przy ul. Naokowskiego 16 została w 2003 r. sprywatyzowana, miasto zawarło z pewnym lokatorem umowę najmu z czynszem 2 zł za mkw. Lokal o powierzchni 95 mkw. został wynajęty majętnemu samotnemu panu. Kiedy kamienica miała trafić do remontu, otrzymał od miasta przydział na lokal o powierzchni 46 mkw w innej kamienicy w Śródmieściu. Odmówił jego przyjęcia, ponieważ lokal był za mały dla ... jego kolekcji zabytkowych mebli. Inni lokatorzy na Pradze, zajmujący mieszkanie o powierzchni 141 mkw, gdzie Pani prowadziła w nim specjalistyczną praktykę lekarską, zwrócili się z prośbą do spółki o możliwość zameldowania w lokalu komunalnym ... swojej gosposi.

Grupa tego typu ludzi jest najgłośniejsza. To oni protestują a nie ci najsłabsi. Często nawet nie mieszkają w tych lokalach tylko je podnajmują na rynkowych stawkach i czerpią z tego tytułu niemałe zyski.

Komitet Obrony Lokatorów zarzucał, że przy ul. Jagiellońskiej 22 podniósł Pan celowo czynsz o 300 proc. tylko po to, by można było eksmitować lokatorów.

Tak jak już mówiłem, lokatorzy komunalni płacą bardzo mało, mniej niż jedna dziesiątą stawek rynkowych. Tymczasem, na samą bieżącą eksploatację budynku potrzebne jest minimum 5 - 6 zł. za mkw. Niskie czynsze nie wystarczają więc nawet na utrzymanie budynku. Nie wspomnę o koniecznych pracach remontowych. Trzeba więc go podnieść. Skoro zaś wcześniej był mocno zaniżony, to oczywiście podwyżka o 300 proc. wydaje się horrendalna.

Podwyżki czynszu zawsze są zgodne z ustawą o ochronie praw lokatorów. Nie przekraczają więc poziomu trzech procent wartości odtworzeniowej, czyli 13-18 zł. za mkw. Tak też było w wypadku kamienicy przy ul. Jagiellońskiej. Dla porównania czynsze rynkowe wnoszą od 40 do 50z ł za mkw. Jeżeli więc podnosimy czynsze z 2 zł do 13-14 zł. za mkw. to owszem przyznaję, że nie jest to mało. Nadal jednak jest to mniej niż stawki rynkowe. Staramy się jednak w tej kwestii pomóc lokatorom komunalnym. Sami na dzień dzisiejszy umorzyliśmy lokatorom komunalnym już ponad 3,3 miliona zł. z tytułu zaległości czynszowych. Pozostała kwota zaległości czynszowych przekracza obecnie 800 tys. zł Oczywiście Fenix Group również opłacał i opłaca wszystkie media, również w przypadkach, gdy te koszty nie były opłacane przez lokatorów.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział powołanie do życia komisji weryfikacyjnej, która ma zbadać prawidłowość reprywatyzacji, jeżeli dojdzie do wniosku, że odbyła się z naruszeniem prawa unieważniać decyzje. Nie obawia się Pan, że mogą one zapadać także w wypadku Pana kamienic np. tej przy Noakowskiego.

Raz jeszcze przypominam, że nie uczestniczyliśmy w żadnym procesie reprywatyzacyjnym czy w obrocie roszczeniami. Fenix Group zawsze kupował w pełni odzyskane budynki, z czystą sytuacją prawną. Kamienicę przy ul. Noakowskiego kupiliśmy w 2007 roku w całkowicie legalnie i w dobrej wierze, na podstawie wpisania sprzedających właścicieli do księgi wieczystej i podpisania z nimi umowy na użytkowanie wieczyste gruntu pod budynkiem przez miasto. To, że jej współwłaścicielami jest rodzina prezydent Warszawy, był czysty przypadek. Chroni nas rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych.

Czujemy się ofiarami dzisiejszej nagonki medialnej dotyczącej Noakowskiego 16 i insynuacji co do naszego bezspornego tytułu prawnego do tej kamienicy.

Od zakupu nieruchomości minęło 9 lat i zainwestowaliśmy do dziś w jej rewitalizację ponad 25 milionów zł., bez 1 złotówki Państwowego wsparcia. Jeżeli zarzuty co do jej reprywatyzacji okażą się słuszne, to nie my będziemy ponosić konsekwencje, tylko władze Warszawy. Podobnie będzie w wypadku innych budynków.

Rozmawiała Renata Krupa-Dąbrowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA