fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Amerykanie chcą tworzyć chimery człowieka i zwierzęcia

Tworzenie chimer ma być ściśle nadzorowane przez bioetyków
123RF
Amerykanie przygotowują się do tworzenia chimer z komórkami człowieka i zwierzęcia.

Zwierzęta produkujące organy dla ludzi i służące do testów nowych terapii – tak ma wyglądać nowy wspaniały świat medycyny. Konieczne do tego są chimery – organizmy z komórkami od różnych osobników gatunków. Nazwa wywodzi się od mitycznej Chimery, która „z przodu lwem była, od tyłu wężem, a kozą pośrodku" („Iliada").

National Institutes of Health rozważa finansowanie badań nad takimi organizmami. NIH wprowadził moratorium na eksperymenty z chimerami rok temu. Wówczas kierowano się przekonaniem, że konieczne jest dokładne przeanalizowanie strony etycznej takiego przedsięwzięcia.

Według nowej propozycji tworzenie ludzko-zwierzęcych chimer będzie dozwolone i może uzyskać grant federalny. Badania ma zatwierdzać panel ekspertów. Wiadomo już, że nawet jeżeli moratorium zostanie zniesione, nie będzie można ludzkich komórek wszczepiać naczelnym, nie będzie też można dopuścić do wykształcenia układu nerwowego zawierającego ludzkie komórki. Ludzkopodobne zarodki nigdy też nie zostaną wszczepione zwierzętom.

– Panel ma szczególnie uważać na wszelkiego rodzaju eksperymenty z małpami naczelnymi, ssakami we wczesnej fazie rozwoju i takimi, w których wszczepienie komórek człowieka może zaburzyć rozwój neurologiczny zwierzęcia – tłumaczy Carrie Wolinetz z National Institutes of Health.

Po co naukowcom chimery? Już obecnie przeprowadza się eksperymenty z komórkami nowotworowymi pacjentów wszczepianymi do organizmów np. myszy. Pozwala to śledzić biologię nowotworu i sprawdzać nowe terapie.

Ale tym teraz celem jest stworzenie zwierząt produkujących ludzkie organy na wymianę. Jeżeli świnie oddawałyby ludzkie serca, nerki, trzustki czy wątroby, zniknąłby problem niedostatku organów do transplantacji.

Obecnie amerykańska instytucja czeka – ma na to jeszcze trzy tygodnie – na wszelkiego rodzaju uwagi. Dopiero później zdecyduje, czy znieść moratorium (co zapewne się stanie). Eksperymenty nad ludzko-zwierzęcymi chimerami ruszą w styczniu przyszłego roku.

– Poprzednie regulacje to była gruba przesada. Te są znacznie mądrzejsze, biorąc pod uwagę to, gdzie obecnie znajduje się nauka – uważa neurolog Steve Goldman z nowojorskiego Uniwersytetu Rochester.

Zdaniem Ali Brivanlou, biologa z Uniwerystetu Rockefellera, nowe wymagania NIH nie są zbyt przemyślane. – To generalnie krok w dobrym kierunku – uważa Brivanlou – ale zamiast koncentrować się na tym, w jakim czasie można dokonać modyfikacji, lepiej było rozważyć procentową zawartość ludzkich komórek w zwierzęciu.

Ile człowieka w zwierzęciu? Na ten problem zwraca uwagę cytowana przez internetowy serwis magazynu „Nature" kanadyjska bioetyczka Francoise Baylis. Jej zdaniem czas, gdy można było mówić o ludziach i „nieludziach", już się skończył. Chimery będą stanowić trzecią kategorię. – Nie możemy sobie ich tak po prostu stworzyć i traktować jak zwierzęta, a nie jak ludzi – uważa Baylis. Kategoria rozwoju umysłowego i zdolności poznawczych – jak chce NIH – nie jest tu najważniejsza. – Upośledzeni umysłowo ludzie nadal są traktowani jak ludzie, a nawet najbardziej inteligentne naczelne to nadal tylko zwierzęta – mówi Baylis.

Jednym z najbardziej przerażających rezultatów takich eksperymentów jest stworzenie zwierzęcia z częściowo ludzkim umysłem. Być może taka chimera zyska zdolności poznawcze człowieka. Innym scenariuszem mogłoby być powstanie częściowo ludzkiego zarodka i urodzenie się takiego stworzenia.

Science fiction? Nie bardzo. Naukowcy stworzyli już w ten sposób kurę z mózgiem przepiórki. W 2003 r. Chińczycy zrobili królika „wymieszanego" z komórkami ludzkiej skóry. Myszy, którym wstrzyknięto komórki ludzkiego gleju, miały lepszą pamięć i szybciej znajdywały drogę w labiryncie. – Pisarze science fiction już to sobie wyobrażali. To przecież „Wyspa doktora Moreau" i „Frankenstein" – mówi Stuart Newman z New York Medical College. – Ale to były spekulacje. Teraz to dzieje się naprawdę.

– Dobrze, że ta sprawa będzie uregulowana – uważa Arthur Caplan, bioetyk z Centrum Medycznego Uniwersytetu Nowego Jorku. – Bo to i tak się stanie. Nie zastanawiam się, czy to się wydarzy. Zastanawiam się, jak szybko to się stanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA