fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Europa za wolno standaryzuje stacje ładowania

Adobe Stock
Niekonsekwentne wymogi dotyczące stacji ładowana e-aut w Europie nie pozwalają rozwijać tej infrastruktury tak szybko, jak można by - powiedział prezes ChargePoint, jednego z największych na świecie operatorów takich stacji

W wystawieniu w Lizbonie na największej w Europie konferencji o technologiach Web Summit Pasquale Romano powiedział, że Unia Europejska jest "jedynym organem rządzenia", który jest w stanie uporać się z tą kwestią. - Niemcy mają bardzo specyficzne wymogi dotyczące liczników, niektóre kraje z południa Europy wymagają, by gniazdka miały pokrywy. To szaleństwo - tworzy hałas w sposób, który nie dodaje żadnej wartości kierowcom. Takie firmy jak nasza mogą z tym działać, ale to utrudnia prowadzenie biznesu bardziej niż trzeba - cytuje Reuter jego słowa.

ChargePoint obsługująca 103 600 takich stacji na świecie, zamierza zwiększyć ich liczbę do 2,5 mln w 2025 r., a ten wzrost ma być rozłożony po równo na Europę i Stany. Firma weszła do Europy w 2016 r. założyła centralę w Amsterdamie, obok wielu innych - naftowych, samochodowych i energetycznych, które walczą o dominację w sferze infrastruktury pojazdów elektrycznych.

Od tamtej pory ChargePoint zatrudniła 70 ludzi na kontynencie, założyła ośrodek w Monachium i drugi w Reading (Anglia), który zacznie działać pod koniec roku. Większość wzrostu osiągnęła w Europie, a nie w Stanach "ze względu na tamtejszy klimat" - stwierdził Romano. Rząd USA wypełnił 4 listopada dokumenty o wycofaniu kraju z Porozumienia Paryskiego.

ChargePoint pozyskała od czasu powstania w 2007 r. 530 mln dolarów od inwestorów w ramach 10 akcji, m.in od Daimlera, BMW i Siemensa z Niemiec oraz Chevronu i Electric Power ze Stanów. - Inwestowanie w e-auta jest ostatnią w nadchodzących dekadach okazją wzrostu dla firm energetycznych - uważa prezes ChargePoint.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA