fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Zyskują mniejsze miasta

materiały prasowe
Wygrają ci właściciele, którzy zaoferują najlepszą cenę mieszkania w stosunku do jakości – mówi Anton Bubiel, dyrektor operacyjny w SonarHome, prezes platformy Rentier.io.

Druga fala pandemii uderzyła z niespodziewaną siłą. Część studentów nie wraca na uczelnie, zmienia się też model pracy, co oznacza, że lokali nie wynajmie wielu pracowników. Ta druga fala zatopi rynek najmu?

Takiej sytuacji nikt się nie spodziewał. Jeszcze rok temu, kupując mieszkanie na wynajem, każdy liczył na dobre stopy zwrotu, na praktycznie pewne zyski. Dziś wiele z tych lokali stoi pustych. Ogłoszeń jest coraz więcej. I coraz dłużej zalegają na portalach.

Wcześniej, szczególnie w tzw. sezonie, czyli we wrześniu, październiku, dobrze przygotowane nieruchomości znikały po tygodniu, dwóch tygodniach. Dziś te ogłoszenia są odnawiane, „wiszą" kolejne miesiące. Ma to wpływ na podaż mieszkań na sprzedaż. Jest ona dużo większa niż przed rokiem.

Czy to zatopi rynek? Zależy, jak duża będzie ta nadpodaż, czy zrekompensuje ją większy popyt.

Widać już paniczne wyprzedaże mieszkań?

Ofert przybywa, ale jeśli spojrzymy na ceny, to masowych wyprzedaży nie widać właściwie na żadnym większym rynku w Polsce. Na razie nie wiemy jednak, co się dzieje w czasie między wystawieniem mieszkania a zawarciem transakcji, jak zmienia się cena ofertowa. Dane o transakcjach są dostępne ze sporym opóźnieniem.

Dowiemy się tego za pół roku czy nawet trzy kwartały. Analizując ceny ofertowe, trudno mówić o drastycznych obniżkach.

Podczas pierwszej fali pandemii pod wodą znalazły się nie tylko lokale oferowane na doby, ale i duże mieszkania dzielone i wynajmowane na pokoje.

Jest duży problem z wynajęciem pokoi przeciętnych. Te dobrze przygotowane i wyposażone znajdują lokatorów. Jeśli ktoś nie zmniejszał pomieszczeń do granic możliwości, ale oferował przyzwoity standard i komfort życia, powinien się obronić. Wygrają ci właściciele, którzy zaproponują najlepszą cenę w stosunku do jakości. Jeśli ktoś dziś podejmuje decyzje o podziale nieruchomości, to raczej podzieli ją na mniej pokoi.

Inwestorzy muszą być bardziej ostrożni.

Obronią się najlepsze lokalizacje. Tylko co to dziś znaczy? Wcześniej inwestorzy patrzyli m.in. na bliskość uczelni. Dziś pojawia się pytanie, czy model szkolnictwa nie zmieni się na dłużej.

W dużych miastach najem nie jest jednak uzależniony tylko od uczelni, ale i pracy. Dobre mieszkania na dobrze skomunikowanych, zielonych osiedlach, powinny się obronić. Część inwestorów będzie szukać innych rynków, przenosząc kapitał do mniejszych miast wojewódzkich, a nawet powiatowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA