fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Ceny transakcyjne już spadają

materiały prasowe
Ceny ofertowe stoją, ale deweloperzy stosują rabaty i promocje – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu Rynekpierwotny.pl.
Dane GUS za maj pokazują dalszy – po kwietniu – spadek rok do roku zarówno liczby mieszkań, które deweloperzy rozpoczęli stawiać (o 45 proc.), jak i liczby mieszkań objętych pozwoleniami na budowę (o 36 proc.). Mamy kryzys?
Dane za maj na temat całego rynku mieszkaniowego wyglądają pozornie dość optymistycznie, ponieważ w stosunku do kwietnia nastąpiło dwucyfrowe odbicie we wszystkich trzech kategoriach: mieszkań oddanych do użytkowania, których budowa się rozpoczęła i które uzyskały pozwolenie na budowę. Kiedy jednak wczytamy się bliżej w statystyki, to one nie wyglądają już tak optymistycznie. Odbicie wynika przede wszystkim z tego, że mocno poprawił się wynik inwestorów indywidualnych, budujących na własne potrzeby. Deweloperzy faktycznie uzyskali słabsze wyniki.
Jak należy interpretować te dane? Z jednej strony deweloperzy mogą mieć obawy o popyt, a z drugiej narzekają na to, że trudno uzyskiwać pozwolenia...
Deweloperzy wprost się nie przyznają do tego, że mocno ograniczają inwestycje, ale w danych za maj to widać. Mamy okres oczekiwania. Myślę, że gdyby się okazało, że rynek – popyt na mieszkania – nie osłabł, to firmy bez problemu zwiększyłyby skalę inwestycji. Trzeba pamiętać, że ryzyko działalności deweloperskiej polega na tym, że buduje się dużą liczbę mieszkań, którą trzeba sprzedać z odpowiednim zyskiem, spółki zachowują więc ostrożność. Myślę, że ten stan potrwa jeszcze miesiąc, dwa – zobaczymy jeszcze co będzie z pandemią, czy będzie wygasać, czy przeciwnie.
A czy majowy wzrost inwestycji Kowalskich to wynik bardziej przesunięcia z kwietnia?
Myślę, że tak. Pamiętajmy też, że inwestorzy indywidualni budują domy na własny użytek, a nie na sprzedaż jak deweloperzy, jeśli mają więc przygotowaną inwestycję, to będą ją prowadzić.
Co z cenami mieszkań? Czy z powodu kryzysu będzie w końcu taniej?
Oczekiwałbym korekty cen ofertowych w perspektywie dwóch, trzech lat. W tej chwili te ceny jeszcze stoją i to jest normalne, tak jest w początkowej fazie czy to ożywienia, czy osłabienia koniunktury. Deweloperzy nawet nie muszą obniżać cen ofertowych, by sprzedawać lokale de facto taniej – od tego są promocje. Ceny ofertowe nie są reprezentatywne, patrzyłbym na ceny transakcyjne, a te u niektórych deweloperów są o kilka procent niższe. Patrząc na bazę ofert na naszym portalu, gros promocji to rabaty, ale także gratisowe miejsca parkingowe, które normalnie kosztują około 30 tys. zł, czy wykończenie mieszkania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA