fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Zagląda dzień do chatki

Kto rano wstaje, ten ma kłopoty z koncentracją i pamięcią
AFP
Godziny nauki trzeba dopasować do rytmu dnia uczniów, nie na odwrót.

Naukowcy straszą tą wiedzą od dawna, dlatego już wszyscy zdążyli przyjąć do wiadomości, że nocny tryb życia negatywnie wpływa na zdrowie i samopoczucie. „Sowy" są mniej efektywne w pracy i przegrywają rywalizację zawodową ze „skowronkami", ponieważ mają większe kłopoty z koncentracją. Ale co to obchodzi półprzytomne dzieci budzone między 6 a 7 rano, gdy śpi się im najlepiej?

Dzieci nie są budzone ze złośliwości, ale z konieczności, aby rodzice czy opiekunowie zdążyli je wyekspediować do żłobka, przedszkola, szkoły, po czym zdążyć do pracy rozpoczynanej między 6 (fabryki), 8 (urzędy) i 10 rano (redakcje).

Ranne wyrywanie ze snu, niezależnie od wieku, jest przeżyciem traumatycznym, w przypadku nieletnich – w większym stopniu niż pełnoletnich, bo w dziecko nie można wlać kilku kubków mocnej czarnej kawy, aby szybko przejrzało na oczy.

Nasze babcie, dla zmotywowania progenitury, roztaczały przed nią wizję sielskiego poranka:

„Wstawajcie, lube dziatki,

kukułka zakukała, zagląda dzień do chatki, w jasności ziemia cała".

Nie ma potwierdzonych naukowo danych, czy osiągały tym pozytywny skutek.

Ale nareszcie ktoś przychodzi z pomocą dziatwie i uczącej się młodzieży – naukowcy z Sleep and Circadian Neuroscience Institute Uniwersytetu Oksfordzkiego, zespołem kieruje dr Paul Kelley. Przeprowadzili oni badania, z których wynika, że poranne, wczesne zrywanie dzieci i nastolatków z łóżek wcale nie sprawia, że mają one więcej energii, lepsze stopnie i wyniki w sportowych sprawdzianach. Jest dokładnie na odwrót – poranne wyrywanie ze snu, zbyt wczesne przerywanie nocnego wypoczynku przeszkadza w koncentracji za dnia, osłabia pamięć, refleks, a w dłuższej perspektywie, od kilku miesięcy do ponad roku, trzykrotnie zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości. Wiadomość o tym zamieszcza specjalistyczne pismo „Learning, Media and Technology".

Na podstawie własnych badań oraz analizy artykułów poświęconych temu zagadnieniu naukowcy brytyjscy doszli do wniosku, że dzieci i ucząca się młodzież nie rozpoczynają swoich zajęć w optymalnych godzinach. W przypadku dziesięciolatków szkoła powinna się rozpoczynać nie wcześniej niż o godzinie 8.30. Starsze dzieci, do lat 16, powinny rozpoczynać naukę między godziną 10 a 10.30. Natomiast 18-latki nie powinny otwierać zeszytów i zaglądać do książek przed godziną 11. Jeśli chodzi o studentów, im później wypada początek zajęć, tym lepsze ich samopoczucie (co dydaktyków zapewne niewiele obchodzi) oraz wyniki w nauce – o co dydaktycy zobowiązani są dbać.

Dr Paul Kelley i jego zespół współpracują z programem Teensleep, w ramach którego w 100 brytyjskich szkołach przesunięte zostaną – na późniejsze – godziny zajęć. Będzie to największy na świecie tego rodzaju eksperyment, zostanie przeprowadzony już w przyszłym roku.

– Nasze społeczeństwo jest w środku „kryzysu niewyspania". Godziny pracy, które sobie narzucamy, po prostu nie odpowiadają naszym wewnętrznym zegarom biologicznym. Dotyczy to zwłaszcza osób w wieku 14–24 lata. Stanowi to przyczynę wielu problemów ze zdrowiem fizycznym oraz psychicznym. Człowiek powinien wstawać trzy godziny później. Oznacza to, że przez 45 lat życia w każdy dzień roboczy, jeśli nie częściej, jesteśmy zwlekani z łóżek wbrew naturalnemu trybowi życia – uważa dr Paul Kelley.

Dobowy rytm nastolatków – na co zwrócili uwagę brytyjscy badacze – jest tak różny od rytmu osób dorosłych, że Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne apeluje o zmianę godzin rozpoczynania lekcji. Ale zanim ministerstwa oświaty i pracodawcy wezmą pod uwagę wnioski brytyjskich badaczy i zanim zniosą „dyktaturę skowronków", młodzi i dorośli muszą cierpieć, gdy „zagląda dzień do chatki".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA