fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

10 lat SEO – jak zmieniło się w ciągu ostatniej dekady?

Fotorzepa, Magda Starowieyska
Pozycjonowanie w wyszukiwarce Wirtualnej Polski i Onetu, katalogowanie i precle. Tak wielu SEOwcom kojarzą się początki XXI wieku w pozycjonowaniu.

Z okazji 10.lecia działalności, agencja SEO4.net Pozycjonowanie i Optymalizacja przygotowała krótki raport dotyczący tego, jak zmienił się marketing w wyszukiwarkach zarówno od strony użytkownika, jak i stosowanych przez firmy SEO metod.

Od linkowania do budowania wartości stron. Tak w skrócie można by nazwać zmianę, jaką przeszło SEO przez ostatnią dekadę. Przyjrzyjmy się temu na czym i z czego wynika zmiana metodyki i technik SEO.

Pozycjonowanie – przede wszystkim w Google

Najprawdopodobniej największa zmiana, to monopol Google. O ile w 2007 roku Google to tylko część rynku, obecnie to na tyle duży potentat, że pomijając niektóre kraje, takie jak Rosja i jej Yandex, praktycznie już nie pozycjonuje się witryn w innych wyszukiwarkach, bo ruch z nich jest znikomy. W 2006 roku, serwisy takie jak WP korzystały jeszcze z wyszukiwarek NetSprintu. Onet pracował nad mechanizmem Morfeo, który zbudowany był pod kątem języków słowiańskich. Stopniowo, zintegrowane w ramach różnych serwisów wyszukiwarki, zaczęły przechodzić na silnik Google (najpierw Gazeta.pl, która posiadała własny silnik wyszukiwarki, później Interia, w 2008 roku Onet). Najdłużej trzymała się Wirtualna (która w wynikach wyszukiwania na swojej witrynie faworyzowała strony dodane do własnego płatnego katalogu) i O2. W końcu Google zdominowało rynek. Próbował tę hegemonię pokonać Bing. Z miernym skutkiem. Dziś na rynku działa kilkanaście wyszukiwarek (m.in dbające o prywatność IxQuick czy DuckDuckGo) oraz serwisy, w których popularne staje się wyszukiwanie wewnątrz danych (Quora, Vimeo, Slideshare), ale dla SEO najważniejsze jest Google.

Czego szukaliśmy w 2007 roku?

Kiedy powstawało SEO4.net i wielu klientów prosiło o wycenę pozycjonowania w serwisie Wirtualna Polska (!), Polacy stosowali głównie proste, jednowyrazowe zapytania kierowane do wyszukiwarki. Jak wskazuje Google Trends, najpopularniejsze zapytania w 2007 roku to frazy takie jak “gry”, “allegro”, “mapa”. Popularność zyskiwały “nasza klasa” i “włatcy móch”. Z danych portalu WP.pl oraz serwisu NetSprint.pl wynika, że najpopularniejszymi zapytania w tamtych czasach dotyczyły Doroty Dody Rabczewskiej, Ronaldinho, Emule, Gadu-Gadu i Winampa (po tych wskazaniach najbardziej chyba widać ząb czasu). W USA wyglądało to nieco inaczej, ale również – z perspektywy dzisiejszej – dość zabawnie. Wg. Hitwise - "Top US Search Lists of 2006" najwięcej zapytań dotyczyło “myspace” i kolejno „ebay” i „yahoo.com” – dziś większość użytkowników nie pyta już Google o tak banalne rzeczy (nie mówiąc już o tym, że o Myspace wielu już nie pamięta).

Jak zmieniło się zachowanie użytkowników od 2007 roku ?

Pozycjonowanie jest nierozerwalnie związane z tym, jak zachowują się użytkownicy. W końcu chodzi nam o dostarczenie wartościowego ruchu na stronę klienta. Dlatego bez zrozumienia użytkownika, nie jest możliwe skuteczne działanie w tym obszarze. Czy wiele zmieniło się przez ostatnie 10 lat? I tak i nie:

·       Umieszczanie słów kluczowych w anchorach. Było nie tylko skuteczne, ale również zalecane przez Google. Dziś, wyszukiwarka zmieniła wytyczne o 180o, ze względu na to, że ten element działań był nadmiernie wykorzystywany do manipulacji wynikami wyszukiwania,
·       Szybkość ładowania się strony nie wzbudzała dawniej aż takiego zainteresowania SEOwców. Dziś, Google udostępnia narzędzie mierzenia szybkości ładowania i wskazuje na potencjalne problemy w tym zakresie. A ponieważ jest to jeden z czynników rankingowych który stosunkowo łatwo poprawić, jego optymalizacja jest jednym z podstawowych działań realizowanych na stronie klienta.
·       Flash? W 2007 był na porządku dziennym. Sporą część pracy każdego SEOwca stanowiło wyjaśnianie, dlaczego nie podejmie się optymalizowania strony opartej o Flash,
·       Linki, linki, linki – złote czasy farm linków i systemów wymiany linków, bo ilość liczyła się bardziej niż jakość. To na tej bazie powstały później słynne automatyczne narzędzia do pozyskiwania linków oraz, przy okazji, zaspamowano pół Internetu. Obowiązującą walutą sporej części branży nie był bitcoin (tak jak dziś), tylko punkty w systemach wymiany linków. Ci, którzy zainwestowali przede wszystkim w farmy i SWL’e w okolicach 2012 roku powoli zaczęli wypadać z rynku.
·       Social media? A na co to komu! Tak było w 2007 roku, kiedy SM w zasadzie nie liczyło się dla Google wcale. Mieliśmy za to polski przebłysk SM w postaci Naszej Klasy, która prawdopodobnie przekonała wiele osób do wypróbowania Facebooka. Dziś SEO i Social Media to w dużej mierze naczynia połączone, które z dodatkiem Content Marketingu mogą tworzyć dla klientów nową jakość,
·       Page Rank – pamiętnego zielonego paska, w który wpatrzeni byli pozycjonerzy w 2007 r., wielu młodych SEOwców nawet na oczy nie widziało, bo ostatnia aktualizacja tego wskaźnika miała miejsce w 2013 roku.  

Jednocześnie największa zmiana w SEO, to konieczność wyższej specjalizacji i posiadania całego zespołu osób, którzy pracują nad sukcesem strony. Dobrego SEO (przynajmniej na większą skalę) nie da się już robić w pojedynkę. Tomasz Kołkiewicz z SEO4.net Pozycjonowanie i Optymalizacja wspomina – „W 2007 r. nie potrzebowaliśmy dużego zespołu. Z powodzeniem wystarczał jeden specjalista SEO i osoba do obsługi klientów. Z czasem, kiedy przybywało nam pomysłów na strategie, potrzebowaliśmy dodatkowo jedynie programisty. Dziś, by realizować działania dla klientów, mamy zespół złożony z kilkunastu osób: SEOwców, content managera, copywriterów, analityków webowych, project managera, programistów, koderów, UXowca. Nie wyobrażam sobie teraz – poza sytuacjami, w których freelancer zajmuje się jedną, dwiema stronami, pozycjonowania wielu stron, szeroko, przez jedną osobę z uwagi właśnie na multidyscyplinarność działań.”

Jak płacono za SEO w 2007 roku?

Nie można mówić o SEO pomijając prawdopodobnie najważniejszą zmianę w SEO z perspektywy biznesu i całej branży, czyli zmianę modelu rozliczeń. W 2007 roku na porządku dziennym było płacenie jedynie za efekt działań, czyli za tzw. pozycje konkretnych fraz. Obecnie taki model rozliczeń już się nie sprawdza (choć nadal wielu klientów chciałoby się w ten sposób rozliczać z agencją), a płatność realizowana jest w oparciu o prowadzone przez agencje SEO działania. Dlaczego? Bo nie chodzi jedynie o pozycje, na której wyświetla się kilka wskazanych fraz, ale ruch zdobywany z wyszukiwarki. Działania, które muszą podjąć specjaliści SEO, to nie tylko duży nakład pracy, ale również specjalistyczna wiedza.

“Niejednokrotnie zdarzało nam się, że pozycjonowana przez nas witryna odnosiła sukces w postaci zwiększania ruchu i sprzedaży, pomimo że wytypowane przez klienta frazy pozostawały na odległych pozycjach. Gdyby miernikiem sukcesu były  tylko te konkretne pozycje, należałoby przyznać się do porażki. A przecież klient zyskiwał. I odwrotnie - notujemy przypadki, kiedy koncentracja wyłącznie na kilku wybranych frazach (zamiast całej witrynie) i utrzymywanie ich w pierwszej trójce wyników wyszukiwania powoduje stopniowy odpływ ruchu i zamówień. Dzieje się tak, ponieważ klienci sukcesywnie zmieniają sposób szukania i konstruują bardziej precyzyjne frazy, a sprzedaż generują frazy z długiego ogona. Dlatego nowoczesne strategie SEO zamiast skupiania się na wskazanych przez klienta słowach kluczowych, obierają sobie na cel wzrost widoczności w wyszukiwarce, ruchu z wyników wyszukiwania i maksymalizację konwersji. Tutaj metody sprzed 10-ciu lat już nie wystarczą. Potrzebna jest wielomiesięczna praca, polegająca na wdrażaniu obranej strategii, monitorowaniu statystyk i weryfikacji założeń. Wymaga to zwykle od kilkunastu do kilkudziesięciu godzin pracy specjalistów z różnych dziedzin w skali miesiąca i z tego względu pociąga za sobą konieczność rozliczania się za prowadzone działania. W przypadku wykwalifikowanego zespołu i dobrej strategii, o efekt nie trzeba się martwić. Wystarczy jedynie wykazać cierpliwość.” - tłumaczy Kołkiewicz.

Quo vadis SEO?

Najważniejsze z perspektywy zarówno SEOwców jak i marketingu wyszukiwarkowego jest jednak to, że prawie od dekady pojawiają się tezy o śmierci SEO, które całkiem nieźle sobie radzi.

“Dopóki będą istnieć wyszukiwarki stron, SEO również będzie istnieć. Prędzej strony internetowe wyjdą z użycia i w wyszukiwarkach będziemy szukać zupełnie innych bytów, niż skończy się SEO” - przewiduje Kołkiewicz.


Ciekawe, co powiemy o SEO w 2027 roku?

REKLAMA: Szukasz sprawdzonej agencji do SEO w UK? Sprawdź Internetum SEO Agency

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA