fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Życie codzienne sygnatariusza

Fotorzepa/ Robert Gardziński
To postanowione. Zostanę intelektualistą. Może i nie zarobię, ale przynajmniej się nie narobię. Będę wyrywał laski (staruszkom z ręki) i panny. Podjąłem nawet kroki, by intelektualistą zostać.

Na początek wywaliłem z szafy ciuchy. Nie przydadzą się, intelektualista choćby i na plaży odziewa się w sprane koszule, kamizelki i marynarki. Owszem, ocieka potem niczym Ruski w saunie, ale robi to z godnością i szyku zadaje. Poza tym to ekonomiczne, garderobę można raz w życiu kupić, tylko w kilku rozmiarach na zapas. Mogę nawet nawpychać sobie chusteczek w marynarkę, poszetka to się bodajże nazywa, sprawdzać nie będę, intelektualiście nawet wypada się w takich detalach machnąć. Okulary, coby przydały mojej gębie jakiegokolwiek wyrazu i by nie był to wyraz brzydki, już mam. Gotowe.

W wykształceniu wykazuję pewne wstydliwe braki, muszę więc zadbać, by po właściwej stronie stanąć i samo się załatwi. Sędzia Stępień zawsze jest profesorem Stępniem, a sędzia Przyłębska magister Przyłębską, sami państwo czaicie różnicę. Zresztą intelektualisty nikt o dyplomy nie pyta, to nie konkurs w urzędzie gminy.

Główną powinnością intelektu...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA