fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Brzydkie słowo na „K”

Strajk Kobiet
AFP
Ten prawdziwy zawsze jest sierotą, do ojcostwa którego nikt się nie poczuwa, średniowiecznym bękartem, wstydliwie odsuwanym, któremu towarzyszy raczej rozkładanie rąk z mruknięciem „No, przytrafiło się" niż wykwit dumy na twarzy. Nikogo nie cieszy, jego istnienie tłumaczą pełne bezradności uwagi, że lepiej się nie dało. Kompromis.

Jakżeż, wykrzykniecie, a ten aborcyjny?! Ileż to razy słyszeliśmy, że taki wspaniały, że przed wojną nas uchronił? Owszem, słyszeliśmy, tyle że to nieprawda. To nie był kompromis, tylko zwycięstwo jednej ze stron, to zakaz aborcji, choć z wyjątkami. I jak tylko lewica doszła do władzy, zalegalizowała aborcję, depcząc rzekomo święty, nienaruszalny kompromis. A że Trybunał Konstytucyjny to w końcu utrącił? Owszem, utrącił, ale w takim razie to on, Trybunał, a nie ustawa, uchronił nas przed wojnami aborcyjnymi. Rozpisuję się o tym, bo to kolejny mit, który krąży w polskim życiu publicznym i jak to mit bezmyślnie jest kolportowany.

Jeszcze tylko jedna uwaga – kto ciekaw, niech zerknie na Sejm, w którym leżakuje prezydencki projekt nowego kompromisu aborcyjnego. To, można by rzec, kompromis doskonały. Tak trudny jest do przełknięcia przez każdą ze stron, że nikt go nie chce. Pies z kulawą nogą się do niego nie przyznaje, a jednocześnie wszyscy w...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA