fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ w Rosji

Mundial: Putin zaprasza wszystkich

Króka ławka gości. Od lewej: premier Armenii Nikol Paszynian, prezydent Mołdawii Igor Dodon, prezydent Boliwii Evo Morales, przewodniczący FIFA Gianni Infantino. Po lewej ręce Putina siedzą: prezydent Panamy Juan Carlos Varela i przedstawiciel Korei Północnej Kim Yong Nam.
AFP
Mundial miał być okazją do przełamania międzynarodowej izolacji Kremla. Na razie się nie udało.

– Śmieszna do nieprzyzwoitości – powiedział „Rzeczpospolitej" jeden z rosyjskich politologów o liście gości, jacy zdecydowali się odwiedzić Władimira Putina w czasie futbolowego święta.

Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow przedstawił spis 17 przywódców państw, którzy postanowili skorzystać z zaproszenia. Wśród nich są liderzy dwóch nieuznanych państw Abchazji i Osetii Południowej, prezydenci państw Azji Środkowej i Białorusi czy prorosyjski prezydent Mołdawii Igor Dodon.

„Daleką zagranicę" reprezentują prezydenci trzech państw latynoamerykańskich, ale też przywódca Libanu, formalny przywódca Korei Północnej (niezbyt znany Kim Yong Nam). Zawiedli nawet przywódcy BRICS – Brazylii, Iranu czy Chin (choć reprezentacje dwóch pierwszych startują w Mistrzostwach). Za to na inauguracyjny mecz przyleciał saudyjski następca tronu, książę Muhammad ibn Salman.

Kto przyjedzie na finał

– Mimo wysiłków, Putinowi nie uda się wykorzystać politycznie Mistrzostw, nie uda się przełamać izolacji – zgodnie powiedzieli „Rzeczpospolitej" dwaj rosyjscy eksperci Aleksandr Małaszenko i Michaił Krutichin. – Putin natknął się na zbyt duży opór Zachodu. Najlepszy przykład to pojawienie się holenderskich znaczków pocztowych (na których m.in. piłkarz „zestrzeliwuje" samolot – aluzja do zestrzelenia przez Rosjan pasażerskiego Boeinga nad Ukrainą-red.) – dodaje Krutichin.

– Prezydent ma cały szereg spotkań z szefami państw, którzy przyjechali lub przyjadą z okazji inauguracji Mistrzostw – zapewniał jednak rzecznik Kremla.

– To bardzo nieprzyjemne dla Putina, jak policzek w twarz. Ale na nim nie robi to chyba już wrażenia, miał czas przywyknąć – powiedział specjalista od spraw Zakaukazia Wadim Dubnow o braku znaczących gości w Moskwie.

- Władimir Putin rad będzie widzieć wszystkich. Dotyczy to również tych z USA, nawet na najwyższym szczeblu – przekonywał Pieskow. Nic jednak nie wskazuje, by ktokolwiek ze Stanów Zjednoczonych wybierał się do Moskwy na mistrzostwa. Tak, jak i z Kanady oraz Meksyku, które wraz z USA dopiero co wygrały organizację mistrzostw w 2026 i od razu zostały zaproszone przez Rosjan.

W Moskwie już opowiadają sobie dowcip: „Zaproszeni na inaugurację przywódcy Państwa Islamskiego i Hezbollahu zrezygnowali z przyjazdu. Uznali, że zagrożenie terrorystyczne jest zbyt duże".

– Wyobrażam sobie, że gdyby Niemcy weszły do finału, to w Moskwie mogłaby się pojawić kanclerz Merkel. To samo dotyczy powiedzmy Francji czy Hiszpanii – zastrzegł jednak Małaszenko.

Tylko Rwanda

– Putin będzie radośnie rozmawiał z każdym, kto tylko gotów jest przyjechać – mówi Krutichin. – Propaganda i tak przedstawi to jako zwycięstwo oraz dowód na to, że Rosja liczy się na arenie międzynarodowej – sądzi Małaszenko.

W Moskwie pojawił się na przykład rwandyjski prezydent Paul Kagame. „Została nam tylko Rwanda..." – pisali smętnie internauci w komentarzach na informacyjnych portalach. Ale jego przyjazdowi towarzyszyły nieoficjalne informacje, że Kreml przykłada wielką wagę do tej wizyty. Rwanda sprawuje obecnie przewodnictwo w Unii Afrykańskiej (jednoczącej całą Afrykę) i nie kryje się z niechęcią do Zachodu. Rosja z kolei szuka partnerów na Czarnym Kontynencie, skupując w najbiedniejszych krajach koncesje na wydobycie różnych surowców mineralnych. Zachodni analitycy zaczynają podejrzewać, że istnieje „afrykański plan Kremla" ekspansji w tym rejonie świata.

Kreml próbuje też przekonywać, że Putin wystąpi w roli mediatora w najdłuższym konflikcie na terenie byłego ZSRR – między Armenią i Azerbejdżanem. Przywódcy obu państw przylecieli na inaugurację mistrzostw, ale Ilham Alijew ani razu nie pojawił się razem z Ormianinem Nikolem Paszynianem. – Zaraz po objęciu władzy premier Armenii co prawda ogłosił, że problem spornego Górskiego Karabachu znów jest na stole rozmów. Ale dla Erewania to zbyt poważna sprawa, by rozstrzygać ją w kuluarach stadionu na Łużnikach. Jeśli dojdzie do spotkania przywódców, to będzie długo przygotowywane – sądzi Dubnow.

– Nie jest wykluczone, że Alijew i Paszynian zostaną sobie przedstawieni w Moskwie, ale to wszystko. A w przyszłych rozmowach Putin raczej nie będzie odgrywał żadnej roli – dodał.

Rosyjska soft power

Kremlowi pozostaje jeszcze liczyć na długoterminowe efekty: wspomnienia o rosyjskiej gościnności, którą zabrałoby ze sobą do domów kilkaset tysięcy kibiców, jacy przyjechali na mistrzostwa z zagranicy.

„Pomalowali kraty. W zwyczajowe dziury w podłodze wstawili muszle klozetowe. Na spacerniaku postawili bramki i jest nawet piłka. Aresztowanych częstują tiramisu i zagranicznym piwem (ale bezalkoholowym), a obiad roznosi kelner – kadet szkoły policyjnej" – opozycjonista Aleksiej Nawalnyj opisał, jak wyglądają moskiewskie areszty, oczekujące na gości mistrzostw. Sam wyszedł z jednego z nich wprost na inaugurację.

„Pojawiły się stażystki z Instytutu Języków Obcych. Ściągnęli je do aresztów, by miał kto rozmawiać z zatrzymanymi gośćmi z zagranicy. Póki ich nie ma, dziewczyny nudzą się i głośno domagają się masowych aresztowań" – dodał. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA