fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Pyton na pokładzie nie poleci

AdobeStock
Z końcem grudnia 2020 świnka, miniaturowy konik, iguana, indyk, czy nawet kot nie poleci już na pokładzie samolotu jako „wsparcie emocjonalne”. Dotychczas Amerykanie pozwalali na przewóz na pokładach najróżniejszych zwierząt.

Warunkiem, było zaświadczenie, że ich właściciel boi się latać i obecność zwierzaka go uspokaja.

Ta zasada jednak była często nadużywana, zwłaszcza przez osoby młode, które „na lewo" załatwiały sobie papiery, że bez węża, czy konika w kabinie nie polecą. Z drugiej strony coraz częściej było słychać krytyczne głosy pozostałych pasażerów, którzy niekoniecznie chcieli lecieć ze świnką na fotelu obok. Rok temu amerykański Departament Transportu przymierzał się, by na liście „emocjonalnego wsparcia" pozostawić jedynie miniaturowe koniki i psy. Ostatecznie jednak koniki zostały z listy skreślone i zostały na niej psy, które obowiązkowo muszą być odpowiednio wyszkolone i rzeczywiście pomagają się przemieszczać osobom niepełnosprawnym, także zaburzonym emocjonalnie. Wszystkie inne zwierzęta, jeśli już muszą podróżować, to ładowane są jako specjalne cargo, a ich podróż oczywiście musi zostać opłacona.

Departament Transportu tłumaczy tę zmianę kłopotami, jakie sprawiały „zwierzęta wspierające emocjonalnie", bo zdaniem innych pasażerów nadużywało to ich zaufania i zmniejszało komfort podróży. Zdarzało się również, że zwierzęta na pokładzie miały stanowić wytłumaczenie dla nagannego zachowania ich właścicieli podczas podróży.

W 2018 roku United Airlines odmówiły pasażerce wprowadzenia na pokład pawia Dextera i to nawet po tym, jak wykupiła ona ptakowi oddzielny bilet w pierwszej klasie. Zanotowano również przypadek, kiedy jedna z pasażerek Spirit Airlines spuściła z wodą w toalecie swojego chomika gdy personel pokładowy odmówił jej wniesienia zwierzaka na pokład. Bywały jednak przykłady, kiedy takie zwierzęta wpuszczano na pokład i zdarzyło się, że „wsparcia emocjonalnego" udzielała kaczka. Rok temu w Nowym Jorku usunięto z pokładu pasażera lecącego do Europy, po tym, jak „emocjonalna" świnka zrobiła sobie z kabiny pasażerskiej toaletę.

Linią, która wprowadziła jako pierwsza ograniczenia jest Delta, która zakazała wnoszenia na pokład indyków, nadrzewnych torbaczy, węży i pająków, oraz psów rasy pitt-bull. Departament Transportu nie zgodził się na ten zakaz wyłącznie w przypadku psów uznając, że skoro są one „zwierzętami wspierającymi emocjonalnie", to nie wolno zakazywać jakichkolwiek ras.

Zgodnie z nowymi przepisami przewoźnicy mogą teraz ograniczyć do dwóch liczbę psów, które podróżują na pokładzie z pasażerem i wymagać, by zwierzaki mieściły się w przestrzeni przed jego fotelem. Taki pies musi być cały czas na smyczy. Nie wolno natomiast wprowadzać na pokład zwierząt agresywnych, które mogłyby zagrozić pozostałym pasażerom. A linie lotnicze mogą dowolnie decydować, czy za przewóz takiego zwierzęcia będzie wymagana opłata.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA