Lotnictwo

Szef LOT: Mamy w firmie rokosz

Rafał Milczarski, prezes LOT
materiały prasowe
Po drugiej stronie mamy do czynienia z mobbingiem pracowników LOT-u i zmuszaniem ich, aby przystąpili do tego szaleństwa – mówi Rafał Milczarski, prezes PLL LOT.

Ma pan w firmie strajk i negocjatora-mediatora. Co on panu radzi?

Żeby zachowywać spokój, co na razie chyba mi się udaje. Docierać z komunikatem, że jesteśmy otwarci wobec wszystkich osób, które w obecną sytuację zostały wmanewrowane i otwarcie dać im do zrozumienia, że jesteśmy gotowi do współpracy. I żebym w największym możliwym stopniu starał się kontrolować te emocje, które pojawiają się w sytuacji, jakiej zostaliśmy poddani.

W takiej sytuacji zazwyczaj opinia jest taka: prawda leży pośrodku.

Czytaj także

Strajk mocno uderzy w LOT. Uderzy w wyniki?

Strajk i pat w LOT. Teraz pora na rozmowy i mediatorów

 

A w obecnym konflikcie w LOT tak nie jest?

Nie, ponieważ po drugiej stronie mamy do czynienia z mobbingiem pracowników LOT-u i zmuszaniem ich, aby przystąpili do tego szaleństwa. Przecież regulamin płac, jaki podpisaliśmy z dwoma związkami zawodowymi, jest dla pracowników korzystniejszy niż ten z 2010 r., o który walczą organizatorzy strajku. Przede wszystkim stawia on jasno zasady wypłacania wszystkich dodatków, co wcześniej nie było takie proste. Dotychczas wszystkie korzystne zmiany, jakie chcieliśmy wprowadzić w życie, przez część strony społecznej były odrzucane. Kiedy chcieliśmy podwyższyć pensje pierwszym oficerom boeingów 787, słyszeliśmy, że brak na to zgody.

Sytuacja, jaką dzisiaj mamy w Locie, to czystej wody rokosz wywołany w celach politycznych, ale również ekonomicznych. Żeby podważyć pozycję zarządu LOT-u, żeby trzy lata pracy, jakie mamy za sobą, poszły na marne i sprowadzić do LOT-u nowych ludzi. Nie mam wątpliwości, że osoby odpowiedzialne za organizację protestu mają już gotowych kandydatów.

Termin rozpoczęcia strajku też nie był przypadkowy: 18 października, na trzy dni przed wyborami samorządowymi. Tymczasem strajk jest nielegalny z dwóch powodów: jest orzeczenie Sądu Najwyższego, które stanowi, że wypowiedzenie regulaminu płac z roku 2010 było zgodne z prawem. To było bolesne dla związkowców, którzy obiecali pracownikom, że LOT będzie musiał im wypłacać po ponad 100 mln złotych rocznie więcej.

Wtedy pojawiło się pierwsze referendum, które nie wiadomo kiedy się zakończyło, ponieważ nie zostaliśmy o tym nawet powiadomieni. I wtedy w marcu 2018 r. ogłoszone zostało drugie referendum. Naszym zdaniem zostało ono z różnych przyczyn przeprowadzone w sposób naruszający prawo. Zaskarżyliśmy to referendum do sądu, a rozprawa została wyznaczona na 20 listopada. Wystąpiliśmy do sądu o zabezpieczenie, które otrzymaliśmy w ostatnim momencie. Mimo to związki nieustannie mówiły, że strajk się odbędzie, przez co LOT poniósł konkretne straty finansowe. 

Kiedy dowiedzieliśmy się, że będzie organizowany kolejny strajk, ponownie wystąpiliśmy o zabezpieczenie sądowe, które otrzymaliśmy 23 września. Działa ono do 20 listopada, czyli istnieje ważny zakaz sądowy, a więc obecny strajk jest nielegalny. Aby mógł być legalny, powinno się odbyć kolejne referendum, którego nie było. Przy tym nie zwolniliśmy Moniki Żelazik z art. 52., ale za nawoływanie w mediach społecznościowych do przynoszenia butelek z benzyną i granatów, i co tam jeszcze po dziadkach zostało. W linii lotniczej jest to nie do zaakceptowania.

Wykradł pan tego maila?

To nieprawda. Otrzymałem go od jednego z pracowników LOT-u zaniepokojonego sytuacją w spółce.

A co pan zrobi, kiedy mimo wszystko sąd przywróci Monikę Żelazik do pracy?

Jeśli sąd tak zdecyduje, postąpię zgodnie z prawem. Mam jednak nadzieję, że sąd zwróci uwagę, że Monika Żelazik mimo sądowego zabezpieczenia strajk zorganizowała. Przy tym oszukuje i manipuluje ludźmi przekonując ich, że strajk jest legalny i nic im nie grozi. To jest oszustwo.

Państwowa Inspekcja Pracy uznała jednak, że Monika Żelazik została zwolniona niezgodnie z prawem, bo bez zgody związków, a na zarząd nałożyła mandaty. Zapłaciliście je?

Nie zapłaciliśmy, ponieważ odwołaliśmy się do sądu i to sąd zdecyduje, kto ma rację. W sensie moralnym z tą karą absolutnie się nie zgadzamy. O jej zwolnieniu zdecydował cały zarząd.

W innych strajkach w liniach lotniczych w Europie prezesi nie występują na „pierwszej linii strzału". Czy nie powinien pan cofnąć się i pozwolić na negocjacje innym członkom zarządu?

Moi ludzie są cały czas ze mną i uczestniczą w negocjacjach. Ale moim obowiązkiem jest ich chronić. Musiałem to wziąć na siebie.

Ile wzrosły koszty płac w tym roku w LOT?

W linii lotniczej wysokość zarobków jest uzależniona od liczby wylatanych godzin, co stanowi mechanizm motywacyjny. I fundusz płac jest od tego uzależniony. Podobna zasada jest na umowach B2B, tam również płacimy za wylatane godziny. Niesłusznie te umowy są nazywane śmieciowymi, bo na takich samych warunkach jest zatrudniony cały zarząd LOT, tyle że np. piloci płacą 8,5 procent podatku, a ja pełną stawkę. Moim zdaniem zresztą właśnie umowa B2B bardzie pasuje do zawodu pilota i stewardesy. I to nieprawda, że nie mają płatnych urlopów. Pozwalamy im na powstrzymanie się od wykonania usług. I jest to kontrakt typu „take or pay" (weź lub płać) czyli płacimy za konkretną liczbę godzin i możemy je wykorzystać lub nie. Powyżej tego kontraktu płacimy za każdą wylataną godzinę. Kiedy dana osoba nie lata, wypłacamy jej tylko kwotę podstawową.

Ten strajk trafił w trudny czas dla lotnictwa. Rosną koszty pracy, drożeje paliwo. Jak bardzo straty spowodowane strajkiem pogorszą wyniki LOT-u?

Nie mamy takich kalkulacji. I moim obowiązkiem jest obciążyć tymi kosztami organizatorów zakazanego przez sąd strajku.

Skąd związki mają wziąć miliony złotych?

Nie zamierzam się nad tym zastanawiać. Jeśli nie skieruję do nich roszczeń, naruszę przepisy kodeksu spółek handlowych.

Czy wyobraża pan sobie powrót do pracy zwolnionych dyscyplinarnie 67 osób?

Tylko tych, które nie mobbowały, nie rzucały oszczerstw, nie kierowały karalnych gróźb pod adresem współpracowników. Oczywiście nie prowodyrów strajku.

Ile dni strajku jest w stanie unieść LOT?

Strajk słabnie, a ludzie chcą wracać do pracy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL