fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Boeing powinien zrezygnować z nazwy MAX

Bloomberg
Steven Udvar Házy, prezes jednej z największych firm leasingowych Air Lease Corporation, uważa, że Boeing powinien zrezygnować z nazwy 737 MAX i powrócić do liczb określających konkretne modele: 737-8 and 737-9. Jego zdaniem nazwa MAX źle się kojarzy na rynku.

Obecnie trwa ponowna certyfikacja B737 MAX i amerykańska federalna Agencja Transportu Lotniczego (Federal Aviation Administration-FAA) zamierza przywrócić MAX-y do latania jeszcze przed końcem tego roku, czyli w mniej więcej w 20 miesięcy po katastrofie maszyny Ethiopian Airlines 10 marca 2019. Jej odpowiedniki – agencje kanadyjska i europejska, które przygotowują własną certyfikację - nie spieszą się, chociaż ich piloci zakończyli już loty certyfikacyjne.

— Mam nadzieję, że Boeing pozbędzie się tej nazwy i to bardzo szybko – powiedział Steven Udvar Házy w wywiadzie dla Aviation Week. Szef ALC jest zdania, że na te maszyny, po kolejnej certyfikacji, będzie na świecie ogromny rynek i ocenia to po ogromnej popularności B737NG, które MAX ma właśnie zastąpić. A nowego modelu maszyn średniego zasięgu u Boeinga można się spodziewać dopiero po 2030 roku.

— Ale jest tak, że nazwa MAX zawsze będzie się kojarzyć z tragicznymi w skutkach katastrofami Ethiopiana i Lion Air. Powiedziałem to prezesowi Boeinga, Dave Calhounowi, że nazwa MAX jest w tej chwili dla nas niepotrzebna, wręcz szkodliwa — mówił Udvar Házy. — Tłumaczyłem mu, to nie jest dla Boeinga jakakolwiek korzyść. To obciążenie. W normalnych dokumentach MAX występuje jako 737-9 i tak powinno zostać. W pełni sobie zdaję z tego sprawę, że dla Boeinga jest to bardzo trudna decyzja, aby pozbyć się tej nazwy. Ale jej pozostawienie nie ma jakiegokolwiek sensu — dodał.

Przy okazji szef ALC przypomniał, że Boeing swoje B787 nazwał Dreamliner, a na rynku mało kto używa tej poetyckiej nazwy, tylko mówi się właśnie B787. Zapytany przez Aviation Week o prognozy przywrócenia MAX-ów do latania z pasażerami Steven Udvar Házy powiedział: — Mam taką nadzieję, pod warunkiem, że wszystko pójdzie dobrze, uzyskamy certyfikację ze strony FAA jeszcze w końcu tego roku. Ale nie mogę niczego obiecywać. Decyzje nie zależą ode mnie. Zaznaczył jednocześnie, że dużo zależy od tego, czy zagraniczni regulatorzy będą chcieli wprowadzić do tych maszyn jeszcze jakieś zmiany. Wtedy powrót MAX-ów przesunie się na styczeń-luty 2021.

Na koniec czerwca 2020 Air Lease Corporation miała w swojej ofercie 15 MAX-ów i 88 Boeingów 737 NG. Dodatkowo posiada jeszcze 121 MAX-ów zamówionych w Seattle.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA