fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Fizjoterapeuci i diagności zapowiadają strajk włoski

fotolia
Po środowym spotkaniu z ministrem fizjoterapeuci i diagności zapowiadają strajk włoski.

Dyrektorzy wojewódzkich NFZ sprawdzą, czy szefowie szpitali wypłacili fizjoterapeutom i diagnostom podwyżki w wysokości 500 zł miesięcznie. W oczekiwaniu na pieniądze związkowcy zapowiadają strajk włoski.

Szefowie 16 oddziałów Funduszu mają raportować ministrowi zdrowia, czy dyrektorzy szpitali na ich terenie wypłacili fizjoterapeutom i diagnostom obiecane wiosną podwyżki w– ustalili związkowcy i przedstawiciele resortu podczas środowego spotkania na Miodowej.

Czytaj też:

- Na razie minister Łukasz Szumowski zapowiedział, że wymusi od dyrektorów rzetelne dane. Kolejne spotkanie z nami wyznaczył na listopad – mówi dr Tomasz Dybek, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii (OZZPF).

- Będziemy protestować, dopóki nie dostaniemy pieniędzy. Tym razem protest przybierze formę strajku włoskiego – zapowiada dr Dybek.

- Kłopot w tym, że dyrektorzy oddziałów wojewódzkich NFZ nie mają żadnych instrumentów prawnych, by zmusić dyrektorów szpitali do wypłacenia podwyżek, co wyjaśniła nam podczas spotkania wicedyrektor Wielkopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Jeżeli następnym krokiem naszych rozmów z ministerstwem mają być spotkania dyrektorów z ministrem, to obawiam się, że ich efektywność będzie żadna – mówi dr Matylda Kłudkowska, diagnostka laboratoryjna, przewodnicząca organizacji związkowej w Szpitalu Klinicznym im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu.

Podwyżek w wysokości 1,6 tys. zł brutto, podobnych do tych, jakie otrzymały pielęgniarki (4 x 400 zł brutto „zembalowego") fizjoterapeuci i diagności domagają się od ponad roku. Po raz pierwszy taki postulat zgłosili podczas organizowanej 29 czerwca 2018 r. przez Porozumienie Zawodów Medycznych (PZM) akcji „Czujemy się oszukani – Czarny piątek w ochronie zdrowia".

Wiosną tego roku Ministerstwo Zdrowia zobowiązało się do wypłacenia im podwyżek w wysokości 500 zł brutto. Pieniądze miały pójść ze wzrostu wyceny świadczeń szpitalnych. Niestety, jak obliczyli związkowcy, średnia podwyżki wyniosła 150 zł brutto, a w wielu miejscach pracownicy w ogóle nie dostali pieniędzy.

Diagności laboratoryjni, fizjoterapeuci, technicy elektroradiologii czy farmaceuci szpitalni zostali pominięci w podwyżkach, jakie resort Łukasza Szumowskiego przyznał lekarzom, ratownikom i pielęgniarkom (włączenie „zembalowego" do podstawy wynagrodzenia) w ramach zapisów ustawowych i porozumień. Średnia zarobków fizjoterapeutów czy diagnostów oscyluje wokół 2-2.5 tys. zł netto i, żeby się utrzymać, zmuszeni są oni pracować w kilku miejscach.

- Tymczasem, podobnie jak lekarze czy pielęgniarki, mamy wykształcenie wyższe, a za kursy specjalizacyjne, niezbędne, by podjąć pracę w zawodzie, płacimy z własnej kieszeni. W przypadku diagnostów to nawet 20 tys. zł – mówi dr Matylda Kłudkowska. Dodaje, że pominięte zawody medyczne nadal oczekują podwyżki w wysokości 1,6 tys. zł.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA