fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kukiz'15

Kukiz'15 chce powszechnego dostępu do broni dla Polaków

Średnio trzech Polaków na tysiąc ma obecnie broń. W Czechach wskaźnik ten wynosi 30, a w Finlandii 308.
123 rf
Posłowie z klubu rockmana chcą dozbroić Polaków na wypadek wojny. Zwolennicy tego pomysłu są też w PiS.

Według policyjnych statystyk pozwolenie na broń ma 193 tys. osób. W praktyce liczba jest niższa, bo uprawnienia wydaje się w określonym celu, więc niektórzy posiadacze mają kilka pozwoleń. Za kilka lat takich osób miałoby być aż 1,14 mln. Taki skutek przewiduje uzasadnienie do projektu, który wniósł w Sejmie Klub Kukiz’15.

Posłowie chcą napisać od nowa ustawę o broni i amunicji. – Jest kilka celów nowej ustawy, m.in. doprecyzowanie niektórych pojęć i wprowadzenie zasady, że pozwoleń na broń nie wydaje policja, ale starostwo. Jednak przede wszystkim chcemy skończyć z uznaniowością – mówi poseł Kukiz’15 Bartosz Józwiak.

Wyjaśnia, że obecnie dwie osoby spełniające podobne kryteria mogą w dwóch różnych komendach uzyskać odmienną decyzję. – Kończymy ze zjawiskiem, że uzyskanie pozwolenia zależy od humoru policjanta – mówi Józwiak.

Dlatego projekt jasno przewiduje kryteria, które będzie musiała spełnić osoba zainteresowana pozwoleniem. Przykładowo: o posiadanie najmniej groźnej broni tzw. bocznego zapłonu mógłby wystąpić w zasadzie każdy, kto nie był karany, jest zdrowy psychicznie i przedstawi umotywowany cel, np. chęć uprawiania strzelectwa.

– Ta ustawa nie ma na celu rozdawania broni. Niektóre przepisy są restrykcyjne, np. o zabytkowej broni czarnoprochowej – mówi Józwiak.

Jednak nie zmienia to faktu, że w efekcie jej uchwalenia liczba posiadaczy pozwoleń na broń ma wzrosnąć do 30 na 1000 mieszkańców, czyli poziomu z wielu krajów UE. Obecnie ten wskaźnik wynosi tylko 3,5 osoby w Polsce, podczas gdy w Czechach – 30, w Niemczech – 40, a w Finlandii – aż 308.

Dlaczego Polacy mieliby przestać być jednym z najmniej uzbrojonych narodów w Europie? W uzasadnieniu do projektu można przeczytać, że stanowiłoby to „gwarancję poszanowania swobód”, ale byłoby to też „ważnym elementem zapewnienia bezpieczeństwa”. Z projektu wynika, że w niepewnych czasach ważne jest kultywowanie umiejętności strzeleckich.

Podobna argumentacja znalazła się w uzasadnieniu do projektu, nad którym w 2010 r. pracowała Komisja Przyjazne Państwo. Tamta propozycja bardzo przypominała tą wniesioną przez Kukiz’15, bo oba dokumenty przygotowała dla posłów Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce.

W 2010 r. projektowi sprzeciwił się rząd PO–PSL. Argumentował, że zamiana prawa miałaby „bezsprzecznie negatywny wpływ na bezpieczeństwo i porządek publiczny”. Do swojej opinii rząd załączył tabelkę z liczbą ofiar strzelanin w szkołach, m.in. w USA.

Józwiak mówi, że zagrożeniom ma przeciwdziałać szczegółowa ewidencja broni i ich posiadaczy. – Światowe statystyki pokazują, że przestępstw praktycznie nie popełnia się z legalnie zarejestrowanej broni – argumentuje.

Czy posłom Kukiz’15 uda się przekonać rząd PiS? Z partii płyną sygnały, że mogłaby zgodzić się na liberalizację. Przed kilkoma miesiącami Polska i Czechy sprzeciwiły się zaostrzeniu dyrektywy UE o broni palnej, a w przeszłości za złagodzeniem polskich przepisów opowiadał się m.in. Antoni Macierewicz.

Za wielkiego zwolennika łatwiejszego dostępu do broni uchodzi w PiS Stanisław Pięta. – W klubie nie brakuje zwolenników takiego rozwiązania – twierdzi. – Odeszliśmy od powszechnej służby wojskowej, w związku z czym przybywa roczników niepotrafiących posługiwać się bronią. Powinniśmy więc popularyzować kluby strzeleckie. Czas odejść od bezmyślnego pacyfizmu – argumentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA