Reklama
Rozwiń
Reklama

Prokuratura nie odpuszcza byłemu prezesowi stadniny

Janów Podlaski ma słabe wyniki finansowe i może stracić słynną aukcję. Mimo to śledczy wciąż przyglądają się sytuacji sprzed lat.

Aktualizacja: 06.03.2018 09:45 Publikacja: 05.03.2018 18:33

Marek Trela

Marek Trela

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz

W lutym 2016 r. Agencja Nieruchomości Rolnych odwołała szefów stadnin: w Janowie Podlaskim Marka Trelę i w Michałowie Jerzego Białoboka. Powód? Rzekome nieprawidłowości w stadninach. Miało je potwierdzić śledztwo. Jednak zamiast zmierzać do finału, jest ono przedłużane.

Dotyczy rzekomych nieprawidłowość w Janowie Podlaskim w latach 2013–2016 i toczy się z zawiadomienia ANR. Po raz ostatni przedłużono je w lutym do 9 maja 2018 r. – Okres śledztwa przedłużono w celu uzupełnienia materiału dowodowego, m.in. poprzez przesłuchanie świadków – informuje rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Waldemar Moncarzewski.

Dodaje, że zmienił się prokurator prowadzący śledztwo. Do 15 lutego nadzorował je Bartosz Kołszut, któremu wygasła delegacja, więc odesłano go szczebel niżej do rejonówki. Nowym referentem jest prokurator Agnieszka Adamowicz. Po co zmiana śledczego? – Wygaśnięcie delegacji prokuratora Bartosza Kołszuta związane było z potrzebami kadrowymi Prokuratury Regionalnej w Lublinie – informuje Moncarzewski.

Marek Szewczyk, były naczelny „Konia Polskiego" i autor bloga Hipologika.pl, uważa, że śledztwo przedłuża się, by na siłę znaleźć haka na byłego prezesa. – Umorzenie śledztwa byłoby totalną klęską dla ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela, który przeprowadził zmiany w stadninach. O wiele korzystniejsze byłoby sporządzenie aktu oskarżenia, nawet takiego, który poniesie porażkę w sądzie – mówi.

Szewczyk przypomina, że już raz w sierpniu 2017 r. prokuratura zapowiadała umorzenie śledztwa, a brak nieprawidłowości stwierdziła ekspertyza biegłych. Śledztwo jednak przedłużono o pół roku, a ostatnią decyzję podjęła w lutym Prokuratura Krajowa, podległa bezpośrednio Zbigniewowi Ziobrze. Prokurator Moncarzewski twierdzi, że decyzja dlatego zapadła na wysokim szczeblu, bo o przedłużeniu śledztwa trwającego ponad rok może decydować tylko prokurator nadrzędny.

Reklama
Reklama

– To nękanie legendarnego prezesa stadniny Marka Treli – komentuje Michał Szczerba z PO, szef Parlamentarnego Zespołu ds. Wyścigów Konnych i Jeździectwa. Jego zdaniem jest to o tyle kuriozalne, że dopiero po jego usunięciu zaczął się kryzys w stadninach.

Zdaniem Szczerby świadczą o tym wyniki finansowe. Prognozowany zysk stadniny w Janowie za 2017 r. to 100 tys. zł, podczas gdy w 2015 r. wyniósł 3,2 mln zł. W Michałowie prognozowany zysk za 2017 r. to 900 tys., podczas gdy w 2015 r. było to 2,36 mln. Wyniki w dużej mierze zależą od sierpniowej aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim. W 2015 r. sprzedano tam konie za 4 mln euro, podczas gdy w 2017 roku za jedynie 410 tys. euro. A w tym roku aukcję może czekać rewolucja. RMF FM podało, że towarzyszące Pride of Poland pokazy koni arabskich mogą odbyć się nie w Janowie, ale na warszawskim Służewcu. Wojciech Adamczyk, rzecznik Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, który powstał z przekształcenia ANR, twierdzi, że „żadne wiążące decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły". – Jest branych pod uwagę kilka wariantów dotyczących organizacji tego wydarzenia – informuje „Rzeczpospolitą".

– Trwa przygotowanie gruntu pod przeniesienie do Warszawy nie tylko pokazu koni, ale też aukcji, by skończyło się porównywanie wyników sprzedaży z Pride of Poland sprzed lat – uważa Szewczyk.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama