Nastolatki były uczennicami trzeciej klasy gimnazjum nr 9, które wchodzi w skład szkoły podstawowej nr 18. W sobotę odbyła się nadzwyczajna sesja rady pedagogicznej szkoły. Rodziny ofiar otrzymają pomoc psychologiczną i psychiatryczną. Trafią do nich też zasiłki.
Komendant Główny PSP generał brygadier Leszek Suski powiedział podczas konferencji prasowej, że tragedia w koszalińskim escape roomie może być efektem braku odpowiedniej drogi ewakuacyjnej. - Ze wstępnych naszych ustaleń w obiekcie, w którym prowadzona była ta działalność, było wiele niedociągnięć. Urządzenia ogrzewcze prawdopodobnie były zbyt blisko materiałów palnych. W pomieszczeniu znaleźliśmy również świece, więc prawdopodobieństwo używania ognia otwartego również istnieje. Instalacje elektryczne były prowadzone w sposób prowizoryczny - powiedział.
Poinformował też, że pomieszczenie, w którym doszło do tragedii miało zaledwie 7,3 m kw. i znajdowały się w nim m.in. dwa fotele i lampa. - Dla samych osób przebywających w tym pomieszczeniu miejsca było mało - dodał. Komendant Główny PSP podkreślił, że strażacy dotarli do miejsca zdarzenia w pięć minut od otrzymania zgłoszenia. Pierwsze osoby zaczęli wyciągać po 15 minutach.
Tomasz Kubiak, rzecznik prasowy zachodniopomorskiej policji, powiedział, że pożar wybuchł obok pomieszczenia, w którym odnaleziono jego ofiary. Tomasz Kubiak zaprzeczył, jakoby przyczyną pożaru był wybuch butli gazowej, o czym piszą niektóre media. Dodał, że na miejscu zdarzenia trwają oględziny pod okiem biegłego, który oceni przyczyny wybuchu pożaru.
Strażacy zalecają, żeby do czasu wyjaśnienia przyczyn tragedii w Koszalinie nie korzystać z escape roomów.
Prokuratura: powodem śmierci nastolatek zatrucie tlenkiem węgla
Przyczyną śmierci pięciu nastolatek, które zginęły w escape roomie w Koszalinie było zatrucie tlenkiem węgla - poinformował rzecznik prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski. Takie są ustalenia po sekcji zwłok ofiar.
Rzecznik powiedział też, że prokuratura wszczęła śledztwo z artykułu 163 kodeksu karnego o spowodowaniu pożaru, w wyniku którego giną ludzie. To czyn zagrożony karą do 12 lat więzienia. Na razie nie ma osób podejrzanych w tej sprawie.