fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Dr Paweł Grzesiowski: Kolejna fala zakażeń możliwa za dwa, trzy miesiące

Dr Paweł Grzesiowski
PAP/Leszek Szymański
Wykluczeni technologicznie nie zaszczepią się – obawia się dr Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń.

Pierwszą dawkę szczepionki przeciw Covid-19 otrzymało już ponad 10 mln osób. Wychodzimy z pandemii?

Byłbym mocno ostrożny, jeżeli chodzi o prognozy na najbliższe miesiące. Szczepimy część ozdrowieńców, więc nie można sumować osób, które przeszły covid, i zaszczepionych. Niektórzy tak robią i wynika im z takich rachunków, że już 50 proc. Polaków jest odpornych. A tak raczej nie jest. Myślę, że jesteśmy bliżej 35 proc. Spada liczba zachorowań, możemy uruchamiać gospodarkę, życie społeczne oraz kulturalne. Równocześnie powinniśmy wprowadzać bardzo szczegółowy system nadzoru nad każdym nowym przypadkiem zakażenia. Wtedy będzie szansa, że nie dojdzie do kolejnej fali. W przeciwnym wypadku czeka nas ona za dwa, trzy miesiące.

Jesteśmy gotowi, by wysyłać dzieci do przedszkoli i szkół?

Szkoły są generatorem dużej liczby zachorowań. Ceną otwarcia szkół i uruchomienia edukacji stacjonarnej jest wzrost zachorowań. Pytanie, czy jesteśmy w stanie zapanować nad tym, czyli restrykcyjnie pilnować szkół, gdzie doszło do zakażenia, starać się wysyłać dzieci i nauczycieli na kwarantannę, czy też puścimy to kompletnie na żywioł i za półtora miesiąca będziemy mieli problem.

To dobrze, że od 15 maja na zewnątrz będziemy mogli poruszać się bez maseczek?

Powinniśmy zrobić to dużo wcześniej. Jeśli chodzi o przenoszenie wirusa drogą powietrzną na świeżym powietrzu, to noszenie maseczek nie ma uzasadnienia. Natomiast tam, gdzie ludzie są w grupach, gdzie nie można zachować dystansu 1,5 metra, powinniśmy nosić maseczki.

Kiedy powinniśmy wrócić do restauracji, siłowni, koncertów w pomieszczeniach zamkniętych?

Wirus przenosi się drogą kropelkowo-powietrzną, a więc jest w stanie pozostać w powietrzu w zamkniętym pomieszczeniu przez dwie–trzy godziny w tym drobnym aerozolu. Czyli jest w stanie zarazić kogoś, kto siedzi np. na drugim końcu sali, gdy w tej sali znajdzie się jeden chory. Niepokojące jest, że nie inwestujemy np. w systemy aktywnego oczyszczania powietrza. Można sobie wyobrazić pięć osób siedzących w pomieszczeniu o powierzchni 20 mkw., kiedy działa urządzenie uzdatniające powietrze i ryzyko wtedy spada niemal do zera. Większe obawy budzą imprezy z alkoholem, ze spożywaniem posiłków typu wesela, bo to daje szansę spotkania wielu ludziom z różnych części kraju i podczas konsumpcji najczęściej i najłatwiej dochodzi do przeniesienia wirusa.

Przed nami komunie. Powinniśmy się spotykać?

Mamy szeroko dostępne tanie testy antygenowe, w ciągu 15 minut dające wynik. Można odpowiedzieć na pytanie – jestem czy nie jestem bezpieczny dla otoczenia.

Dlaczego prawie 38 proc. osób powyżej 65. roku życia w Polsce nie jest zaszczepionych?

Cześć to osoby wykluczone internetowo, komunikacyjnie. To osoby żyjące często samotnie, pozbawione narzędzia, jakim jest Internetowe Konto Pacjenta czy telefon komórkowy z możliwością odbierania SMS-ów. Do tych osób musimy dotrzeć jako lekarze. Te osoby zaszczepią się, jeżeli tylko będą miały punkt szczepień blisko, gdzie mogą dotrzeć np. na rowerze czy pieszo. Część osób w tej grupie stanowią osoby, które są przeciwne szczepieniom, które nie chcą się szczepić. To nie jest jednolita grupa. Każda z tych grup potrzebuje innego rodzaju działań. Tutaj bardzo ważną rolę stanowią lekarze rodzinni, którzy znają tych pacjentów i wiedzą, jak trafić do pacjenta, który przychodzi do lekarza rodzinnego po receptę czy po pomoc, a jednocześnie można go wtedy zachęcić do szczepienia. Tylko jest problem – nie mamy szczepionki na wyciągnięcie ręki. Nie mają jej lekarze rodzinni. Boję się, że część z tych osób się nie zaszczepi, jeśli będzie musiała pojechać 20 km czy więcej do punktu szczepień masowego i tam czekać w kolejce przez kilka godzin.

Czy szczepienia będą sezonowe, jak przy grypie?

Koronawirus jest młodym wirusem w rozumieniu aktywności wśród ludzi. Jest jeszcze bardzo ekspansywny. Będzie się zmieniał. Być może przez pierwsze lata będziemy musieli szczepionki zmieniać, tzn. dostosowywać do nowych wariantów wirusa. Za jakiś czas wirus pewnie będzie się stabilizował i wtedy być może szczepienia będą już takie jak przeciwko odrze. Jeśli ta choroba przejdzie w fazę chorób lekkich, to ludzkość się do niej zaadaptuje.

współpraca: Jakub Czermiński

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA