fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Kto podburza górników? "Trzeba jechać na Warszawę"

Fotorzepa/Tomasz Jodłowski
„Nie możemy siedzieć na miejscu. Trzeba jechać na Warszawę póki jeszcze możemy przekroczyć granice Śląska. Przedsiębiorcy już tam są” - do protestu w Warszawie w najbliższą sobotę nawołuje „Brać górnicza” na FB. Mają wziąć udział w proteście z rolnikami i przedsiębiorcami. Protest ma mieć charakter pochodu - jak pisze organizator. Kto za tym stoi? Nie wiadomo.

Niepodpisany post z apelem do górników by przyjechali do Warszawy na godz. 16 ukazał się 11 maja. Do teraz zobaczyło go ponad tysiąc osób, ma 750 komentarzy, glownie pozytywnych.

- Nie stoimy za tym. To nie czas na protesty - zapewnia nas Bogusław Ziętek, szef „Sierpnia80”, związku zawodowego słynącego z bezkompromisowości.  Odcina się także NSZZ „Solidarność”. W kopalniach głośno jest o planach rządu by zlikwidować część nierentownych kopalń m.in. Rydułtowy i zakłady w Rudzie Śląskiej. Dlatego związki zawodowe w PGG tak długo nie chciały zgodzić się na obniżkę pensji o 20 proc. Bo rząd i spółka nie przedstawiały planu restrukturyzacji. Jak mówił Ziętek, górnicy zgodzą się na cięcia a potem dowiedzą się, że ich zwalniają. Porozumienie podpisano dopiero w ubiegłym tygodniu.

Związkowcy silnych organizacji górniczych nie wierzą w powodzenie tej akcji. - To nie jest akcja związkowa, tylko oddolna. Nie uda się - mówi nam osoba z PGG. Post-apel „Braci górniczej” zobaczyło ponad tysiąc osób, ma 750 komentarzy. 

„Panowie i Panie teraz jest ostatni moment kiedy możemy pokazać swoje niezadowolenie. Niebawem większość górników wraz z rodzinami wyląduje na kwarantannach. 14 dni w zamknięci które może byc przedłużane.

Po miesiacu, czy 2 nie będziemy juz mieli po co wracać na kopalnie.

Plan likwidacji górnictwa będzie domknięty.

Jeśli damy sie zamknąć na Śląsku to przyślą do pilnowania nas Oddziały WOTu ściągnięte z końca Polski (naszych chłopców tu nie dadzą bo Ślązak Slazaka nie skrzywdzi), oddziały policji tez sprowadza. (...)

Nie pozwólmy, aby zniszczono cała gospodarkę pod pretekstem walki z wirusem. Niech lenistwo nie weźmie nad wami przewagi.

Pamiętajcie. Nic o nas bez nas! Widzimy sie w Stolicy” (pisownia oryginalna).

Zdaniem górniczych związkowców stać może za tym Sebastian Darul, były górnik PGG, zwolniony w grudniu ubr. - Nie jestem już górnikiem, nie organizuję tej akcji - mówi nam jednak Darul. Jego zdaniem stoi za tym górnik z Rydułtów. Ziętek: - Moim zdaniem to postać fikcyjna. To akcja „korwinowców” i Darula.

Z ostatniego posta jaki dziś umieściła „Brać górnicza” na FB  można wywnioskować, że protest w sobotę w Warszawie się odbędzie. „Dokładne miejsce spotkania będzie podane do wiadomości publicznej jak najpóźniej sie da, aby nienulatwiqc Policji zadania:) Do Warszawy jedziemy prywatnymi samochodami po 4 -5 osob na samochód. Spotykamy sie na miejscu. Zbieramy sie pod naszymi banerami (Jeśli ekipie z banerami nie uda sie dojechać wtedy idziemy rozproszeni, bądź organizujemy sie na własna rękę. Maszerujemy z przedsiębiorcami i rolnikami w jednym pochodzie” (pisownia oryginalna). 

Organizator przestrzega by górnicy byli trzeźwi, mieli maseczki.” Zachowujemy spokoj i kulturę. Nie dajcie sie sprowokować tajniakom i prowokatorom. Jeśli widzicie, ze ktoś obok was zaczyna byc agresywny, nawołuje do łamania prawa, czy zakłócania porządku odsuncie taka osobę z pochodu (stanowczo lecz nie agresywnie) weźcie ze sobą stopery do uszu bo chodzą słuchy, ze policja ma mieć w tym dniu na wyposażeniu „broń soniczną” (emiter wysokich dźwięków)” - przestrzega.

Nie wiadomo kto jest organizatorem wyjazdu do Warszawy, ani ile górników wybiera się na protest. - Moim zdaniem to się nie uda. Pojawią się pojedyncze osoby. Świadomie chcą sprowokować policję. Chcą się przebić robiąc aferę - ocenia Bogusław Ziętek.

Policja wie o szykowanym proteście w Warszawie, ale nie powie czy zamierza zablokować protest jako nielegalny. - Tak, jesteśmy w kontakcie z kolegami ze stołecznej komendy bo to na ich terenie ma się odbywać ten protest. Sprawą zajmują się z naszej strony policjanci, ale są to działania operacyjne i nie wolno mi o nich mówić - stwierdza podinspektor Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiej policji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA