Szybkie testy na obecność koronawirusa, które ministerstwo zdrowia Hiszpanii zakupiło w Chinach nie działają prawidłowo. Ich czułość to 30 proc, a powinna przekraczać 80 proc. W praktyce wiele wyników jest negatywnych. U wielu osób, gdzie inne badania dają wynik dodatni, szybkie testy dały odwrotny rezultat.
Dodatkowo, ambasada Chin w Hiszpanii poinformowała, że firma od której zakupiono testy, Shenzhen Bioeasy Biotechnology, nie posiada nawet licencji.
Hiszpanie mieli otrzymać z Chin listę dostawców. Nie było na niej Shenzhen Bioeasy Biotechnology.
W ubiegłym tygodniu w Hiszpanii ogłoszono rozpoczęcie dystrybucji 640 tys. szybkich testów na obecność koronawirusa. Pierwsze testy miały trafić do regionu Madrytu. Już stwierdzono, że dostawa 9000 testów jest bezużyteczna.
Pierwszym dużym ogniskiem epidemii koronawirusa był targ z owocami morza w Wuhan, który władze zamknęły 1 stycznia w związku z rozpowszechnianiem się choroby.
Na początku stycznia władze Chin oficjalnie przyznały, że zachorowania w Chinach powoduje nowy wirus z rodziny koronawirusów - wirusów odzwierzęcych (inne znane wirusy z tej rodziny to m.in. SARS i MERS).
Istnieje hipoteza, że wirus przeniósł się ze zwierząt na człowieka w wyniku jedzenia mięsa dzikich zwierząt: nietoperzy, węży lub łuskowców.
Objawy COVID-19, choroby wywoływanej przez koronawirus to gorączka, kaszel, ból mięśni, osłabienie. W ponad 80 proc. przypadków przebieg choroby jest łagodny i przypomina przebieg grypy. WHO szacuje śmiertelność nowego koronawirusa na poziomie ok. 3,4 proc. (w przypadku grypy - 0,1 proc.).
W grupie podwyższonego ryzyka w związku z epidemią koronawirusa są osoby starsze lub cierpiące na choroby przewlekłe. Zarażenie się wirusem ma natomiast zwykle bardzo łagodny przebieg u dzieci.
