fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Pandemia koronawirusa: Madryt nie daje rady

Pablo Iglesias przerwał swoją kwarantannę i „bronił interesów pracowników” na posiedzeniu rządu
AFP
Choć Polska i Hiszpania mają podobną liczbę ludności, w królestwie jest 65 razy więcej zarażonych wirusem i 100 razy tyle zgonów.

To już zaczyna przypominać tsunami. W niedzielę rząd w Madrycie podał, że tylko w ostatnich 24 godzinach liczba chorych wrosła o niemal 2 tys. osób. Jednocześnie tempo zgonów podwoiło się: w jeden dzień umarło niemal 100 osób.

Epidemia uderza w same szczyty władzy. Co prawda król Felipe VI pozostaje poza jej zasięgiem, ale wirusa wykryto u żony premiera Pedro Sancheza Begoni Gomez. Szef rządu poddał się natychmiastowej kwarantannie.

Kto okazał się źródłem zarażenia? Dwa dni wcześniej koronawirusa wykryto u partnerki lidera radykalnego ugrupowania Podemos Pablo Iglesiasa Ireny Montero, która jest ministrem ds. równości. Iglesias, którego partia tworzy wraz z umiarkowaną, lewicową PSOE Sancheza koalicję rządową, także poddał się kwarantannie. Ale w sobotę, ku zdumieniu całego narodu, nagle pojawił się na posiedzeniu gabinetu, by – jak twierdzi – „bronić interesów pracowników". Spotkanie trwało aż siedem godzin.

W końcu premier Sanchez ogłosił środki prawdziwie drastyczne. Od niedzieli na ulicach mogą się pojawić tylko ci, którzy wykażą, że idą do pracy (jeśli nie da się jej wykonywać zdalnie) albo zamierzają kupić leki lub produkty spożywcze. Za złamanie tych regulacji grozi kara od 30 tys. do 600 tys. euro lub od 3 do 12 miesięcy więzienia. Mimo wszystko premier poszedł na pewne kompromisy. Choć w całym królestwie zamknięte będą wszystkie sklepy, szkoły czy instytucje publiczne, to „w wyjątkowych wypadkach, gdy uczestnicy mogą zachować przynajmniej półtora metra odległości", możliwa będzie organizacja wesel. Czynne mają też być zakłady fryzjerskie i farbiarskie.

Odpowiedzialność za egzekwowanie nowych regulacji ma przejąć rząd w Madrycie. Ale to nie podoba się dwóm z siedemnastu wspólnot autonomicznych, na jakie jest podzielone królestwo: Katalonii i Krajowi Basków.

– Te środki służą wyłącznie przywróceniu centralizacji kraju, a nie zwalczaniu wirusa – zadekretował szef regionalnego rządu katalońskiego Quim Torra. Zażądał też „pełnej blokady Katalonii". W Madrycie podejrzewają jednak, że wprowadzenie odmiennych regulacji dla prowincji miałoby być kolejnym krokiem na drodze do jej oddzielenia się od reszty kraju.

Prawdą jednak jest, że Hiszpania podjęła bardzo późno stanowcze działania w walce z nową chorobą. Jeszcze 8 marca rząd zgodził się na organizację w całym kraju manifestacji na rzecz równości kobiet. Na tę w Madrycie przyszło 120 tys. osób, w tym Pablo Iglesias. W ten sposób królestwo wspięło się na piątą pozycję na liście najbardziej dotkniętych wirusem krajów świata i drugą w Europie – po Włoszech.

W Madrycie za wzór skutecznych działań jest stawiana Polska. Autorzy konserwatywnego bloga CantandoEstrelas uważają, że jednym z powodów lepszych działań Polski jest minister Łukasz Szumowski, który jest lekarzem z dużym doświadczeniem, podczas gdy jego hiszpański odpowiednik Salvador Illa ma licencjat z filozofii i całe zawodowe życie poświęcił karierze partyjnej w PSOE.

25 stycznia Polska podjęła pierwsze działania w walce z epidemią, wprowadzając monitoring osób, które przyjechały z Chin. Tymczasem jeszcze 31 stycznia Fernando Simon, minister ds. sytuacji nadzwyczajnych, zapewniał: „Hiszpania co najwyżej będzie miała kilka przypadków zarażenia tą chorobą". Zdaniem autorów bloga rząd Sancheza nie podjął żadnych poważnych działań aż do 9 marca, 25 dni po tym, jak pojawił się pierwszy przypadek zarażenia w Hiszpanii, gdy w kraju było już 1231 chorych oraz 30 ofiar śmiertelnych.

W tym czasie Sejm przytłaczającą większością głosów tydzień wcześniej przyjął specjalną ustawę, która dała możliwość podjęcia radykalnych działań przez rząd. Dopiero dwa dni później pojawił się pierwszy przypadek zachorowania na koronawirusa w naszym kraju. Od tego momentu premier codziennie występował na konferencjach prasowych, podczas gdy Pedro Sanchez zrobił to sześć tygodni po pojawieniu się pierwszego przypadku zarażenia. W Polsce zamknięto szkoły, gdy zarażonych było 25 osób; w Hiszpanii, nawet gdy wskaźnik ten przekroczył 3 tys. osób, uczniowie nadal chodzili na lekcje.

Ważny jest także zdrowy rozsądek.

W „Rzeczpospolitej” otworzyliśmy dostęp do treści dotyczących koronawirusa.

Czytaj więcej www.rp.pl/koronawirus

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA