fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Rosjanie wciąż giną w wojnie na Ukrainie

123RF
Mimo że w Donbasie formalnie obowiązuje zawieszenie broni, co tydzień do Rosji wywożone są jedna–dwie trumny z ciałami tzw. ochotników.

– U nas mamy około jednego–dwóch „dwusetnych" tygodniowo – powiedział były „premier Doniecka" i oficer rosyjskiego kontrwywiadu FSB Aleksandr Borodaj. „Dwusetny" to używana w rosyjskiej armii nazwa zabitych żołnierzy. Pochodzi od urzędowej nazwy „Ładunek 200" oznaczającej w wojsku transport z trumnami.

Wiosną i latem 2014 roku Borodaj stał na czele donieckich separatystów, obecnie zaś jest szefem Związku Ochotników Donbasu. Organizacja nieformalnie odpowiada za werbunek Rosjan, ich transport na teren walk na Ukrainie, jak i wywiezienie trumien zabitych do Rosji.

W rozmowie na kanale Youtube'a o nazwie „Swobodnaja Pressa" Borodaj dodał, że obecnie co tydzień ginie też dwóch–trzech bojówkarzy separatystów. Zastrzegł się od razu, że jego informacje nie dotyczą „urlopowiczów", czyli żołnierzy regularnej armii rosyjskiej, którzy udając, że biorą urlop z wojska, jadą na Ukrainę – często całymi oddziałami. Ponadto część zabitych Rosjan może być grzebana w Donbasie.

– Zasadniczo pochodzą z biednych rodzin – dodał, opisując motywy, jakimi kierują się „ochotnicy", zgłaszając się do walki z Ukraińcami. Według niego „ilość ochotników zaczęła się zmniejszać po walkach pod Debalcewem w lutym 2015 roku. Zanikły intensywne działania bojowe". Stąd tak małe straty.

Rosyjskie władze oficjalnie nie dementują już informacji, że „ochotnicy" biorą udział w walkach w Donbasie. Wciąż jednak zaprzeczają, by znajdowali się tam żołnierze regularnej rosyjskiej armii (wraz ze swoimi dowódcami i sprzętem). Jednak kilka niezależnych rosyjskich organizacji społecznych cały czas próbuje podliczyć straty i wojskowych, i „ochotników".

– W przypadku śmierci rosyjskiego żołnierza w Donbasie rodzina otrzymuje z armii równowartość około 80 tys. dolarów. Ale jednocześnie odwiedzają ją oficerowie FSB i uprzedzają, by nikomu nie mówili, gdzie zginął krewny – tłumaczą w Komitecie Matek Żołnierzy, dlaczego tak trudno znaleźć informacje na ten temat.

Według grupy społeczników Gruz 200 od początku walk do 1 czerwca bieżącego roku w Donbasie po stronie separatystów zginęło 4552 ludzi. Pomimo formalnego obowiązywania rozejmu i „mińskich porozumień pokojowych" w ciągu ostatniego roku zginęło ich 1254. Grupa podejrzewa, że nie mniej niż 1/3 z nich była obywatelami Rosji, w tym 400–500 to żołnierze regularnej armii.

Jednak nieoficjalnie Oksana Goriełowa z Gruz 200 szacuje, że zginęło już ok. pięciu tysięcy obywateli Rosji. W bardzo wielu przypadkach nie udaje się nawet zdobyć informacji o ich śmierci. – Wiemy, że zginął cały oddział, ale znamy nazwisko tylko jednej ofiary – tłumaczy Goriełowa. Inni społecznicy szacują, że żołnierzy regularnej armii zginęło od tysiąca do półtora tysiąca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA