fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konferencja klimatyczna Paryż 2015

Paryż ważny dla Polski

Bloomberg
Dla Polski przyjęte w Paryżu porozumienie jest dobre w dwójnasób. Zobowiązania do wspólnych wysiłków zadeklarowały wszystkie państwa świata, a także każde z nich może w sposób dowolny określić swój wkład w globalny wysiłek redukcyjny i realizować go metodami przez siebie wybranymi.

- Przyjęte w Paryżu porozumienie nie opowiada się przeciwko jakiemukolwiek nośnikowi energii. Ono określa paradygmat myślenia o zrównoważonym rozwoju świata w perspektywie końca stulecia – mówi nam Tomasz Chruszczow, główny negocjator polskiej delegacji z Ministerstwa Środowiska.

Twierdzi, że w treści dokumentu, na który zgodziły się 196 krajów znalazły się zapisy, na jakich nam zależało. W tym kontekście – jego zdaniem – osiągnięty na COP21 kompromis jest sukcesem także dla Polski. Otwiera bowiem dyskusje o sposobach realizacji polityki klimatycznej, gdzie wysiłkom na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii oraz innowacji towarzyszą działania pozwalające na osiągnięcie neutralności emisyjnej poprzez polepszenie gospodarki leśnej i wzmocnienie bioróżnorodności i jakości gleb, które także zmniejszają nasz węglowy ślad w środowisku i pozwalają żyć w sposób bardziej zrównoważony.

- To jest bardzo dobre porozumienie. Najlepsze, jakie mogliśmy w tym momencie wypracować. Mam nadzieje, że prowadzone w kolejnych miesiącach analizy skutków gospodarczych to potwierdzą – stwierdził na gorąco po przyjęciu deklaracji paryskiej Chruszczow.

Jednak daleki był od euforii. Jak zaznaczył to jest dopiero podstawa do dalszej pracy nad konstruowaniem globalnej polityki klimatycznej.

– Porozumienie na COP21 wyznacza ramy dla zrównoważonego rozwoju świata w perspektywie końca wieku. Jego największą wartością jest to, że w pracę na rzecz walki z globalnym ociepleniem włączają wszystkie państwa, nie tylko te rozwinięte, ale też rozwijające się. Przy czym każdy z nich daje z siebie tyle ile może – podkreśla Chruszczow.

Jego zdaniem przedwczesne jest ocenianie skutków porozumienia dla polskiej gospodarki. To będzie możliwe dopiero w perspektywie kolejnych 4-5 miesięcy, czyli do rozpoczęcia procesu ratyfikowania traktatu przez poszczególne państwa. Na razie – jak podkreśla Chruszczow – pewne jest tylko to, że rosną szanse na to, by jej konkurencyjność była mniej narażona. Chruszczow pytany o znaczenie Paryża dla możliwości polityki klimatyczno- energetycznej UE zaznacza, że dyskusja o tym rozpocznie się dopiero po COP21.

Zdaniem ministra środowiska Jana Szyszko Polska wróciła do roli państwa, które odgrywa znaczącą rolę w kreowaniu zrównoważonego rozwoju po 2020 r. - Po roku 2020 powracamy do źródeł polityki klimatycznej – powiedział w rozmowie z PAP.

Podkreślał, iż konwencja mówi o zmniejszaniu koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze przez bardziej racjonalne użytkowanie zasobów energetycznych - jak węgiel, ropa, gaz - i większy udział odnawialnych źródeł energii, a z drugiej strony dwutlenek węgla można wykorzystywać (poprzez jego pochłanianie) do „regeneracji układów przyrodniczych, takich jak lasy, torfowiska, gleby rolne". Jego zdaniem Polska ma w tym zakresie ogromne możliwości.

Z kolei Paweł Sałek, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej zaznaczył, że węgiel powinien być wykorzystywany, ale z użyciem czystych technologii, przy zastosowaniu lepszego procesu produkcji energii i z pochłanianiem.

Wskazał też potencjał polskich zasobów geotermalnych mówiąc o projekcie toruńskim. Przypomnijmy, że taką instalację sfinansowała fundacja Lux Veritatis, należąca do o. Tadeusza Rydzyka.

- W tym układzie technologicznym z jednego otworu wydobywczego można pozyskiwać ponad 500 ton wody o temperaturze powyżej 60 stopni na godzinę – zachwalał w rozmowie z PAP minister Szyszko.

Zaznaczał przy tym, że pozyskiwana w ten sposób energia cieplna jest tańsza od tej, którą w tej chwili w Toruniu pozyskuje się na bazie węgla kamiennego, czy też ropy, czy gazu. Pozwala jednocześnie uniknąć emisji na poziomie 40 tys. ton CO2 rocznie.

W sobotę wieczorem blisko 200 krajów konwencji klimatycznej ONZ przyjęło w Paryżu porozumienie, które ma zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie „znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza". To pierwsza w historii umowa klimatyczna o takim zasięgu.

Aby osiągnąć ten długoterminowy cel 1,5 stopnia Celsjusza, strony będą dążyć do osiągnięcia szczytu emisji gazów cieplarnianych „tak szybko, jak to możliwe", uznając, że zabierze to więcej czasu krajom rozwijającym się. Potem kraje mają dążyć do zrównoważenia w drugiej połowie wieku emisji gazów cieplarnianych z ich usuwaniem, w tym pochłanianiem.

Choć porozumienie klimatyczne na COP21 uważa się za wielki historyczny sukces, to sceptycy zwracają uwagę, że deklarowana redukcja emisji gazów cieplarnianych jest dobrowolna. Dodatkowo, w umowie nie ma wskazanych narzędzi realizacji zobowiązań poszczególnych państw.

Co więcej widać też duży rozdźwięk między faktycznymi deklaracjami redukcyjnymi państw, a celem 2 st. C, nie mówiąc już o 1,5 st. C Bo deklaracje dotyczące zobowiązań redukcyjnych, nawet gdyby były wypełnione w 100 proc., sumują się do redukcji o 12 Giga ton mniejszych, niż potrzeba do osiągnięcia celu.

Zdaniem ekologów sobotnia umowa jest niewystarczająca. Eksperci z Greenpeace Polska wskazują, że wynegocjowane porozumienie jest krokiem w dobrym kierunku, jednak zabrakło mocnych zapisów dotyczących finansowych zobowiązań krajów rozwiniętych wobec krajów rozwijających się. - Już teraz wiadomo, że cele przyjęte przez poszczególne kraje to za mało, aby powstrzymać wzrost temperatury na poziomie 1,5 st. C, więc konieczny będzie dalszy dialog i cykliczne korygowanie tych celów na bardziej ambitne - napisano w stanowisku.

- Porozumienie w Paryżu jest przełomem! Wskazuje, że świat dojrzał technologicznie do odejścia od węgla i planuje inwestować w gospodarkę niskoemisyjną. To jest bardzo ważny sygnał nie tylko ze strony krajów rozwiniętych, ale również rozwijających się, które uznały, że rozwój oparty na technologiach węglowych nie jest już dłużej możliwy – stwierdził dr hab. Zbigniew Karaczun, ekspert Koalicji Klimatycznej.

W jego ocenie, jeśli Polska nie podąży za światowymi trendami, to zostanie na marginesie procesów gospodarczych z przestarzałą technologią, której nikt nie będzie chciał kupić.

Źródło: energianews.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA