fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Wieże nie będą świecić pustkami

Adobe Stock
Złoty okres polskiego rynku biur nie dobiegł końca, ale jego dynamiczny rozwój został na pewien czas wstrzymany – ocenia firma doradcza Savills.

Dwa scenariusze dla rynku biur w Warszawie analizują eksperci firmy doradczej Savills. Zastanawiają się, jak może wyglądać biurowa Warszawa w perspektywie kolejnych 18 miesięcy. Oba scenariusze zakładają krótkoterminowy spadek popytu i wzrost poziomu pustostanów. Oba zakładają też, że sektor ten w dłuższej perspektywie zachowa stabilną pozycję.

Silne fundamenty

- Optymistyczny scenariusz zakłada, że w wyniku koronawirusa popyt na biura został jedynie wstrzymany na kilka miesięcy, po których w drugiej połowie roku nastąpi intensywne odbicie – mówią eksperci Savillsa. - Prognozowana przez naszą firmę ilość nowoczesnej powierzchni biurowej wynajętej w Warszawie zarówno w 2020 jak i 2021 r. byłaby wówczas najprawdopodobniej zbliżona do średniej dziesięcioletniej (ok. 710 tys. mkw. rocznie). - Za wariantem, w którym stolica nie odczuje drastycznego spadku popytu na powierzchnię biurową przemawia m.in. zwiększona liczba krótko- i średnioterminowych renegocjacji umów najmu.

W tym scenariuszu analitycy Savillsa przyjęli również, że ewentualne cięcia kadrowe czy też utrzymanie w pewnym zakresie pracy zdalnej, nie doprowadzą do redukcji wynajmowanej powierzchni. - Praca z domu miałaby charakter dobrowolny i tymczasowy, jak to najczęściej było przed pandemią, lub zostałaby zrównoważona przez potrzebę zaimplementowania zasad dystansu społecznego w przestrzeni biurowej (np. poprzez mniejsze zagęszczenie stanowisk pracy czy powrót części firm do układu gabinetowego) – piszą eksperci.

Korzystny scenariusz zakłada, że poziom pustostanów w Warszawie wzrośnie nieznacznie, głównie za sprawą ukończenia bardzo wielu biurowców. Do końca 2021 r. planowanych jest oddanie ponad 800 tys. mkw. powierzchni. - Obawy związane z tym, że w wyniku koronawirusa budowane wieżowce, które coraz liczniej zaczynają zdobić krajobraz Warszawy, będą świecić pustkami, wydają się nieuzasadnione. Prawie 70 proc. z nowo budowanej powierzchni biurowej w stolicy jest objętych umowami przednajmu lub listami intencyjnymi. O ile obecna sytuacja nie spowoduje u tych firm drastycznej redukcji pierwotnego zapotrzebowania na przestrzeń do pracy, o tyle zakładamy, że poziom pustostanów w Warszawie wzrośnie z 7,5 proc. odnotowanych w pierwszym kwartale 2020 r. do zaledwie 10,3 proc. na koniec roku i 11,3 proc. w 2021 r., po czym spodziewany jest ponowny spadek stopy pustostanów.

- Złoty okres polskiego rynku nieruchomości biurowych nie dobiegł końca w wyniku pandemii koronawirusa, ale jego dynamiczny rozwój został na pewien czas wstrzymany. Fundamenty, na których opiera się ten sektor są silne i niezachwiane - mówi Tomasz Buras, dyrektor generalny Savills Polska. - Ostatnie miesiące obnażyły wiele wad pracy zdalnej, które będą powstrzymywać dużą część firmy przed zastosowaniem tego rozwiązania na szeroką skalę w momencie, kiedy nie będzie ono już konieczne ze względu na czynniki zdrowotne. Lockdown wywiera bardzo negatywny wpływ na biznes, dlatego w krótkiej perspektywie, do czasu pełnego odbicia gospodarki, należy spodziewać się osłabienia popytu na powierzchnię biurową i wzrostu poziomu pustostanów. Warszawa, jako największy rynek biurowy w Polsce, z pewnością to odczuje.

W tym roku po raz pierwszy od niemal 30 lat prognozowany jest ujemny wzrost gospodarczy dla Polski. Zdaniem autorów raportu takie wyhamowanie koniunktury nie może pozostać bez wpływu na rynek nieruchomości. - Z drugiej strony, zarówno według analiz Oxford Economics, Komisji Europejskiej jak i Banku Światowego, odbicie gospodarcze spodziewane jest już w 2021 r. Prognozy dotyczące bezrobocia zakładają jego ponowny spadek w 2021 r., nawet, według Oxford Economics, do poziomu niższego, niż w 2019 r. – piszą eksperci Savillsa.

- Pomimo dobrych prognoz długoterminowych dla gospodarki, wiele firm musi reagować na obecną sytuację już teraz, co w krótkiej perspektywie może doprowadzić do ograniczenia popytu na powierzchnię biurową – mówi Jarosław Pilch, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja najemcy, w Savillsie.- Niezależnie od przewidywań dotyczących spadku bezrobocia w 2021 r., jednym z najbardziej zasadnych pytań dotyczących długoterminowych prognoz dla rynku biurowego wydaje się kwestia tego, gdzie osoby te będą pracować. Nie mam wątpliwości, że home office w pewnym zakresie zostanie z nami na dłużej, ale będzie tylko jednym z elementów zmian związanych z potrzebą większej elastyczności środowiska pracy i moim zdaniem w żadnym wypadku nie będzie oznaczał całkowitego końca modelu pracy z biura.

W pierwszych miesiącach po wprowadzeniu ograniczeń przeciwdziałających rozprzestrzenianiu się koronawirusa większość najemców odraczała decyzje związane z najmem powierzchni biurowej. - Taki stan nie mógł jednak trwać wiecznie i w miarę zbliżania się terminu końca obecnej umowy wiele firm, nie mając pewności co do swoich planów, chciała uniknąć długoterminowych zobowiązań i postanowiła renegocjować krótkoterminowe przedłużenia. Jednocześnie byliśmy świadkami dążenia do optymalizacji kosztów, co w przypadku firm, które dokonały redukcji etatów, przełożyło się na chęć podnajmu części biura innym firmom – czytamy w raporcie.

- W wyniku pandemii niektórzy najemcy w poszukiwaniu oszczędności mogą ponownie przychylniejszym okiem zacząć spoglądać w kierunku lokalizacji z atrakcyjniejszymi czynszami, np. na Służewcu. Osłabiony popyt w najbliższych miesiącach będzie oznaczał również wyzwanie dla właścicieli starszych biurowców. Nie muszą jednak stać na straconej pozycji, gdyż często to właśnie takie obiekty są w stanie zaoferować większą elastyczność, której oczekują najemcy – mówi Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja wynajmującego, w Savillsie.

Do coworków

Część firm może być bardziej ostrożna przy wynajmowaniu biur z myślą o ekspansji. - Jeśli połączą to z ograniczeniem wynajmowanej powierzchni, w ramach przyjęcia modelu permanentnej pracy zdalnej dla części pracowników lub skierowania ich do biur coworkingowych, to oznaczałoby to alternatywny i mniej optymistyczny scenariusz dla rynku biurowego – piszą eksperci.

Zgodnie z prognozami Savillsa mogłoby to doprowadzić do wzrostu pustostanów w Warszawie do 12,4 proc. w 2021 r. Jeśli najemcy dodatkowo postanowią na trwałe zmniejszyć zatrudnienie, to poziom pustostanów do końca 2021 r. może się zwiększyć do 16,6 proc.

Oba scenariusze zakładają krótkotrwałość obecnej tendencji, która jedynie wyhamuje tempo rozwoju rynku, a kolejne lata po 2021 r. powinny przynieść spadek poziomu pustostanów.

- Pomocne w interpretacji obecnej sytuacji mogą być dane dotyczące wpływu minionego kryzysu finansowego na rynek nieruchomości. Od 2008 do 2009 roku poziom pustostanów w Warszawie wzrósł z 2,9 do 7,3 proc. Najwyższy prognozowany przez nas wzrost z 7,5 proc. w pierwszym kwartale 2020 r. do 16,6 proc. na koniec 2021 r. byłby zatem mniejszy niż ten sprzed 12 lat – mówi Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz w Savillsie.

Za pewnego rodzaju symbol stabilności rynku oraz dowód na poparcie tezy, że biuro najprawdopodobniej zachowa swój status serca większości firm i nieodzownego elementu prowadzenia biznesu, można uznać największą umowę najmu w historii warszawskiego rynku biurowego, pod którą ostateczne podpisy złożono już w trakcie pandemii Covid-19. Grupa PZU wynajęła 47 tys. mkw. w kompleksie Generation Park na warszawskiej Woli.

- Rynek nieruchomości bardziej niż kiedykolwiek musi być otwarty na zmiany. Cześć z nich, która zaszła lub przyśpieszyła w wyniku pandemii Covid-19, może zostać z nami na dłużej i na stałe odmienić krajobraz rynku biurowego – komentuje Tomasz Buras. - Z pewnością jednym z tych trendów będzie elastyczność. W kontekście prognoz ekonomicznych dotyczących odbicia gospodarki w przyszłym roku, podejmowanie pochopnych kroków odnośnie do długofalowych strategii w oparciu o krótkoterminowe czynniki może jednak okazać się kosztownym błędem. Duże międzynarodowe fundusze w dalszym ciągu są zainteresowane inwestowaniem w nieruchomości biurowe. Pandemia w żaden sposób nie przekreśliła również największych atutów Warszawy w oczach korporacji. Większość z nich niedługo znowu będzie chciała się tu rozwijać i w dalszym ciągu będzie do tego potrzebowała znacznej ilości powierzchni biurowej.

.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA