fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Gastronomia wyjdzie na ulice?

Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Najemcy gastronomiczni z galerii mogą się przenosić na ulice handlowe.

- Przed wybuchem pandemii Polacy odwiedzający centra handlowe chętnie korzystali z oferty gastronomicznej. Ponad połowa klientów na posiłek w strefie food court decydowała się chociaż raz w miesiącu – wynika z danych firmy doradczej CBRE. – Dziś najemcy gastronomiczni, którzy stanowią średnio ok. 10 proc. wszystkich najemców w centrach handlowych, są w trudnej sytuacji, bo restauracje pozostają otwarte, płacą czynsz, pomimo że obroty są bardzo niskie.

Według ekspertów CBRE konsekwencją może być wyjście najemców gastronomicznych z centrów handlowych oraz większa dywersyfikacja lokalizacji z naciskiem na ulice handlowe.

- Udział gastronomii w centrum handlowym zależy w dużej mierze od ogólnej koncepcji obiektu. W starszych budynkach tego typu gastronomia miała raczej funkcję poboczną i uzupełniającą – mówi Renata Kamińska, specjalista ds. ulic handlowych w CBRE. - Natomiast w nowoczesnych centrach handlowych strefa rozrywkowo-gastronomiczna gra niezwykle istotną rolę. Przed wybuchem pandemii mówiono o tym, że centra handlowe zmieniają się z miejsc robienia zakupów w strefy spędzania wolnego czasu. Stąd rosnące znaczenie restauracji czy rozrywek, takich jak kina. Przeciągająca się pandemia koronawirusa oraz kolejne lockdowny mogą jednak zachwiać tym rynkiem i spowodować, że gastronomia będzie szukała dla siebie alternatywnych lokalizacji. Będą to głównie ulice handlowe.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie CBRE jeszcze przed wybuchem epidemii koronawirusa, wynikało, że Polacy regularnie odwiedzający centra handlowe, chętnie korzystali z oferty gastronomicznej. Co dziesiąty klient na posiłek w strefie food court decydował się codziennie lub dwa - trzy razy w tygodniu. Raz w tygodniu stołowało się w ten sposób 12 proc. konsumentów, dwa - trzy razy w miesiącu 17 proc., a raz w miesiącu 15 proc. - Łącznie 54 proc. odwiedzających centra handlowe co najmniej raz w miesiącu korzystało z restauracji.

A oferta była całkiem pokaźna – ok. 10 proc. wszystkich lokali w centrach handlowych zajmują obiekty gastronomiczne – wskakuje CBRE. - Wybuch epidemii koronawirusa w Polsce oraz wprowadzane obostrzenia spowodowały, że gastronomia w centrach handlowych zaczęła mieć poważne problemy. Polska Rada Centrów Handlowych oszacowała, że wartość zadłużenia całej branży centrów handlowych w rok po wybuchu epidemii to 90 mld zł. Część tego długu przypada na lokale gastronomiczne, które odnotowały ogromne spadki obrotów.

- Lokale gastronomiczne są w bardzo trudnej sytuacji. Gdy centrum handlowe, przy zachowaniu reżimu sanitarnego, zaczyna działać w ograniczonym wymiarze, otwierają się również restauracje, mimo że ruch jest niewielki, a klienci mogą zamówić jedzenie wyłącznie na wynos. Od funkcjonujących lokali płacony jest czynsz, choć obrót jest znikomy – tłumaczy Renata Kamińska.

Dodaje, że marki gastronomiczne obecne w centrach handlowych miały ostatni rok na to, żeby przemyśleć swój model biznesowy i zastanowić się nad najlepszym rozwiązaniem i lokalizacjami dla swoich restauracji. Dla części najemców może to oznaczać nawet odwrócenie proporcji na korzyść ulic.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA