fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Park kulturowy pozwala dbać o wizerunek grodu

Stare miasto w Krakowie jest parkiem kulturowym. To oznacza poważne ograniczenia dla przedsiębiorców prowadzących hotele czy restauracje.
AdobeStock
Można ujarzmić dziką reklamę, narzucić wygląd szyldów i witryn.
Coraz więcej dużych miast dba o swoje reprezentacyjne miejsca, powołując do życia parki kulturowe. Objęto nimi m.in.: ulicę Piotrkowską w Łodzi, Krupówki w Zakopanym, stare miasta we Wrocławiu i w Krakowie.
– Dla prowadzących restauracje lub hotele oznacza to szereg ograniczeń np. co do wyglądu ogródków piwnych czy szyldów – mówi Piotr Dzik z Izby Gospodarczej Restauratorów i Hotelarzy. – Ale i tak się opłaca. Z reguły bowiem są to dobre lokalizacje, a więc i klientów nie brakuje – podkreśla.

Bez topless w klubie

Park kulturowy jest formą ochrony krajobrazu oraz zabytków. Powołuje go do życia rada gminy (miasta) w formie uchwały na podstawie art. 16 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. W uchwale określa się zazwyczaj: wygląd i zasady wieszania szyldów, sytuowanie i rodzaj reklam, prowadzenie działalności gospodarczej. Miasta mogą też zakazać niektórych form zarobkowania – w Krakowie i Wrocławiu nie wolno prowadzić działalności o charakterze erotycznym, np. tańców topless w klubach nocnych.
Uchwała w sprawie utworzenia parku kulturowego ma charakter prawa miejscowego, a więc trzeba jej przestrzegać. W przeciwnym razie grożą kary, a mianowicie: grzywny, ograniczenia wolności i aresztu. W Krakowie park obejmuje historyczne centrum miasta: obszar otoczony Plantami Krakowskimi wraz ze Wzgórzem Wawelskim i częścią Bulwaru Wisły. – Każda firma może mieć tylko jeden szyld, przy czym może on być umieszczony płasko na elewacji, na wysięgniku lub w witrynie lokalu. Szyld nie może mieć powierzchni większej niż jeden mkw, a te na wysięgnikach muszą być zawieszone na odpowiedniej wysokości. Wprowadzono także zakaz ograniczania przezierności przeszkleń, czyli zaklejania lub zamalowywania witryn i okien. Dopuszczalne jest to tylko w szczególnych przypadkach, np. na czas trwania remontu – tłumaczy Tomasz Przybyło, z Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta w Krakowie. Podobne ograniczenia obowiązują też we Wrocławiu, Łodzi czy Zakopanem. – Półtora roku obowiązywania uchwały w sprawie parku kulturowego udowodniło, że idea jego utworzenia okazała się słuszna – uważa Małgorzata Szafran z Urzędy Miasta we Wrocławiu. – Pozytywne zmiany w przestrzeni publicznej widać gołym okiem. Zniknęły nielegalne reklamy wielkoformatowe, billboardy, citylighty. Wymieniono wszystkie stare słupy ogłoszeniowe na nowe. Znacząco zmniejszyła się liczba banerów i stojaków reklamowych. W wielu lokalach użytkowych przywrócono tradycyjną aranżację witryn. Z kilkunastu ścian usunięto graffitti, odmalowano słupy energetyczne, posadzono zieleń – wylicza Małgorzata Szafran.

Bunt firm

Nie wszystkim jednak podobają się ograniczenia na terenie parków kulturowych. Niektóre firmy skarżą się do sądów. W Krakowie kilku przedsiębiorców zbuntowało się i wniosło skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA wszystkie odrzucił. Uznał, że nie wykazano interesu prawnego, który dawałby prawo do wniesienia skargi do sądu, a jedynie interes faktyczny lub ekonomiczny. We Wrocławiu skargę do WSA wniosła spółka prowadząca sexshop, ale przegrała. Niedawno klęskę poniósł również właściciel kamienicy, który wynajmował lokal pod luksusowy bar oraz restaurację z „tańcami artystycznymi". Jego zdaniem zakaz prowadzenia działalności usługowej o charakterze erotycznym nijak się ma do celów ochrony zabytków w formie parku kulturowego. Oznacza to, że dla ochrony krajobrazu kulturowego obojętne jest, jaka działalność będzie prowadzona wewnątrz lokali w budynkach, zwłaszcza jeśli prowadzi się ją w sposób uniemożliwiający przechodniom i potencjalnym klientom obserwowania prowadzonych pokazów bez wejścia do lokalu. WSA nie podzielił jego opinii. Jego zdaniem w uchwale w sprawie parku kulturowego chodzi nie tyle o utrzymanie w odpowiednim stanie konstrukcji i elewacji poszczególnych budynków, ale o stworzenie warunków, które w sposób optymalny chronią, a zarazem eksponują historycznie ukształtowaną przestrzeń. Więcej szczęścia miała natomiast inna właścicielka nieruchomości we Wrocławiu. Wygrała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i władze miasta były zmuszone zmienić część zapisów uchwały ustanawiającej park kulturowy w zakresie, w jakim dotyczyły one wieszania szyldów.

Zmiany pod Wawelem

Po siedmiu latach od utworzenia parku kulturowego władze Krakowa postanowiły wprowadzić zmiany w zasadach jego funkcjonowania. Weszły one w życie 28 grudnia ub.r. Firmy, działające na tym terenie, dostały trzy miesiące na dostosowanie się. – Na terenie parku kulturowego pojawiły się nowe formy działalności, które ingerują w przestrzeń publiczną oraz psują estetykę i krajobraz kulturowy tej części Krakowa – mówi Tomasz Przybyło. – Chodzi przede wszystkim o wysyp klubów nocnych z różnymi atrakcjami, a także nachalne nagabywanie na ulicy przez osoby przebrane za kufel piwa, motyle czy panie z kolorowymi parasolkami. Wszyscy zachęcają do skorzystania z różnego typu usług lub obejrzenia różnego rodzaju atrakcji – tłumaczy Tomasz Przybyło. – Do tego dochodzi jeszcze emisja światła i dźwięku, związana z działalnością gospodarczą: na wielu budynkach powieszono reflektory, w witrynach pojawiły się wyświetlacze LED, nie brakuje też napisów wyświetlanych laserami – dodaje. Efekt tego jest taki, że prezydent Krakowa postanowił z tym skończyć. Dlatego zaproponował, aby radni zmienili uchwałę, dotyczącą parku krajobrazowego. Nowe przepisy zabraniają prowadzenia działalności usługowej o charakterze erotycznym w lokalu, w którym prowadzona jest działalność gastronomiczna, kulturalna lub rozrywkowa. W witrynach sklepowych nie wolno używać innego światła niż białego. Zakazano używania głośników (poza imprezami). Wprowadzono też obostrzenia co do handlu obwoźnego. Wolno sprzedawać tylko certyfikowane obwarzanki, kasztany i pamiątki związane z Krakowem. Do tej pory handlowano wszystkim – od szalików z napisem Bayern Monachium, po zabawki z postaciami z kreskówek.

Pod lupą NIK

Parkami kulturowymi zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli. Sprawdziła ona parki w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Radomiu, Sieradzu oraz Zakopanem. Według NIK najlepsze efekty osiągnięto w Krakowie i Wrocławiu, gdzie zniknęło wiele nielegalnych reklam. Izba skrytykowała natomiast parki w Warszawie, Radomiu i Sieradzu, gdzie nie wyegzekwowano nowych przepisów. Podobnie było w wypadku parku kulturowego dla obszaru Kotliny Zakopiańskiej w Zakopanem, choć NIK zauważył pozytywne zmiany na zakopiańskich Krupówkach. Chodzi o wprowadzenie i egzekwowanie jednolitych zasad umieszczania reklam na fasadach, elewacjach budynków oraz na ulicy, a także o dbałość o wygląd ogródków gastronomicznych. NIK pochwalił też ograniczenia, wprowadzone w wypadku działalności gospodarczej, np. dopuszczenie do ulicznej sprzedaży wyłącznie produktów regionalnych. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA