Po zakończeniu spotkania z Andrzejem Dudą prezydent Joachim Gauck dał do zrozumienia, że nasz kraj nie chce przyjąć większej liczby uchodźców, bo jego tradycje demokracji i społeczeństwa obywatelskiego są znacznie krótsze i mniej rozwinięte niż w Niemczech. Ostrzegł także, że Berlin będzie domagał się uzgodnienia systemu solidarnego podziału emigrantów miedzy wszystkie kraje Unii, czego polski rząd nie chce. Duda próbował dyplomatycznie wyjść z tego potrzasku, w szczególności zwracając uwagę na ryzyko napływu fali uchodźców z Ukrainy. Ale to niemieckiego gospodarza nie przekonało.