fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jerzy Haszczyński: Nowiczok. Czas próby dla nas, dla Zachodu

AFP
Niemcy mają poważny problem. Zachód ma poważny problem. My mamy poważny problem.

Od reakcji na próbę zabicia najważniejszego rosyjskiego opozycjonisty zależy, na ile poważnie nie-Zachód, i to nie tylko Kreml, będzie nas, Zachód, traktował. Jeżeli skończy się na pohukiwaniu, to pokażemy, jak słabi jesteśmy. I zachęcimy do kolejnych prób.

Rząd Niemiec już wie na 100 procent. I poinformował o tym cały świat. Aleksiejowi Nawalnemu, najbardziej wpływowemu przeciwnikowi Władimira Putina, podano truciznę. To trucizna i broń chemiczna zarazem, z grupy morderczych substancji przewrotnie nazwanych Nowiczok, nowicjusz.

Nowiczoka nie kupuje się w każdym sklepie z truciznami. Ani w sklepie z bronią.

Ten, kto go użył, ma wielkie możliwości i wielkie poparcie. A użyto go w Rosji. Przeciwko człowiekowi, który nagłaśniając nadużycia władz, zaszedł im za skórę jak nikt inny. I cieszy się poparciem w rosyjskiej klasie średniej. Każdy może sobie dopowiedzieć, jakie są konsekwencje tego wywodu.

Niemcy nie mają wątpliwości, że doszło do brutalnej próby uciszenia krytyka Kremla. Nawalny leży w ich szpitalu i został profesjonalnie zbadany. Wątpliwe, by ktokolwiek na serio teraz jakieś wątpliwości miał.

Wzburzona kanclerz Angela Merkel domaga się dzisiaj wyjaśnień od rządu rosyjskiego, bo „tylko on” może „to” wyjaśnić. Aluzja czytelna. Ale, co za nią może pójść? Ile razy można powiedzieć: żądamy pilnych wyjaśnień, jesteśmy wstrząśnięci i się nie godzimy?

Przecież dziewięć dni temu kanclerz Merkel już domagała się wyjaśnień od „tamtejszych władz”. To było zaraz po tym, jak niemieccy lekarze orzekli po raz pierwszy, że Nawalnego powaliła trucizna.

Ukazało się wtedy wspólne oświadczenie szefowej rządu oraz szefa dyplomacji Heiko Maasa. Co samo w sobie jest wielką rzadkością. Na dodatek placówki dyplomatyczne Niemiec tłumaczyły je na inne języki i rozsyłały wieczorem, po godzinach pracy.

Merkel i Maas „pilnie" oczekiwali „całkowitego wyjaśnienia". Po czterech dniach oczekiwania kanclerz pytana o to, czy karą dla Kremla mogłaby być - czego domaga się nawet kilku wpływowych przedstawicieli jej partii, CDU - rezygnacja z projektu NordStream 2, odrzekła, że sprawę Nawalnego trzeba traktować odrębnie. Czyli inaczej mówiąc: nic, nawet widok umierających na naszych rękach opozycjonistów rosyjskich, nie odciągnie nas od prawdziwej współpracy z Kremlem. 

Po dziewięciu dniach oczekiwania przychodzi prawdziwe „Sprawdzam”. Nie tylko dla rządu niemieckiego - dla całego Zachodu, dla UE i NATO. Jeżeli jedyną odpowiedzią będą minisankcje, wpisanie paru rosyjskich agentów na listę osób, które nie mogą przyjechać na narty w Alpy, to biada nam.

Może rosyjskie służby specjalnie chciały obnażyć naszą słabość? Może dlatego pozwoliły na wywiezienie Nawalnego do Berlina? Przecież nie są chyba zaskoczone wynikiem badań?

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA