Nie widziałem w tej kampanii masowych wieców opozycji. Marszów, społecznych protestów, mobilizacji takiej choćby, jaką potrafił wyzwolić KOD w obronie sądów, czy feministki, kiedy walczyły z planami zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Było nawet odwrotnie. Kampania wyborcza opozycji, która wzięła na swój sztandar przymiotnik: „obywatelska” była łagodna, spokojna, pracowita i nieefektowna. Nie potrafiono przekonać szerszych kręgów elektoratu, że „oto płonie nasz polski dom i liczą się wszystkie ręce, by go ratować!”.