Kto jak kto, ale to właśnie Lech Wałęsa powinien wiedzieć najlepiej, co znaczy stygmatyzacja. Bo to właśnie on, bohater polskiego sierpnia i polskiego grudnia, polskiego czerwca i pewnie kilku innych jeszcze miesięcy, dla znacznej części sceny politycznej jest i pozostanie (przeciw czemu autor tych słów regularnie się buntuje) agentem bezpieki, Bolkiem.
To polityka, rzecz jasna, zrobiła z narodowego bohatera postać negatywną, nikt w tej sprawie nie ma wątpliwości. Ale czyżby tylko ona? Czy za tę narodową desakralizację na pewno odpowiadają tylko Kaczyńscy, Cenckiewiczowie i Wyszkowscy? Czyż Lech Wałęsa do tego ręki nie przyłożył? W tej sprawie też trudno mieć złudzenia.