fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Zatrzymanie Podleśnej: Minister Brudziński nie docenia policji?

AFP
Joachim Brudziński, szef MSWiA, w porannej rozmowie z Konradem Piaseckim w TVN24, oświadczył, że sprawie zatrzymania Elżbiety Podleśnej za domalowanie tęczowych aureoli na wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, policja legalnie „działała na własną rękę”, czyli bez nakazu prokuratora.

Po czym dodał nieoczekiwanie, że funkcjonariusze „nie zdawali sobie sprawy, ze zatrzymują antyrządową działaczkę i osobę rozpoznawalna w przestrzeni publicznej”.  To zaskakujące stwierdzenie, zważywszy, że w poniedziałek minister gratulował policji, za właściwe i szybkie „wytypowanie” sprawczyni domniemanej profanacji świętego wizerunku.

Czytaj także:

Gdzie są granice krytyki Kościoła?

Policja tłumaczy swoje działania w komunikacie opublikowanym na własnej stronie internetowej: „Policjanci po analizie zgromadzonego materiału ustalili dane osoby, która mogła mieć związek z tym przestępstwem (…). W trakcie przeszukania pomieszczeń oraz pojazdu należącego do kobiety ujawnili kilkadziesiąt przerobionych zdjęć z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. W związku z tym, że istniało uzasadnione przypuszczenie, że kobieta popełniła to przestępstwo, zachodziła obawa, że będzie chciała pozbyć się pozostałych materiałów. 51-letnia kobieta została przewieziona do Komendy Miejskiej Policji w Płocku, aby wykonać dalsze czynności w tej sprawie.”  To kuriozalne stwierdzenia. Policja weszła na podstawie nakazu przeszukania, a zatrzymała Elżbietę Podleśną z obawy, że ta pozbędzie się znalezionych  obrazków. Nie mogli ich po prostu zabrać? Teczki nie mieli?

Do tego komunikatu swój twórczy wkład dodał w czwartek minister Brudziński. W jaki sposób po doniesieniu proboszcza policja „ustaliła dane osobowe” podejrzewanej osoby, skoro nie wiedziała, że to „aktywistka antyrządowa”? Na jakiej podstawie ją wytypowali? Wskazywał na jej winę kolor oczu? W dodatku pani Podleśna zaangażowana jest w różny sposób w kilkanaście postępowań wymiaru sprawiedliwości. Naprawdę funkcjonariusze nie wiedzieli do kogo czy też po kogo idą? A może to tylko ich zwierzchnik ma ich za idiotów…

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA