fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Żółte kamizelki pokonały Macrona

AFP
Podwyżka podatków na olej napędowy, która miała wejść w życie 1 stycznia, zostaje wstrzymana – ogłosił premier Francji Édouard Philippe. To pierwszy tak spektakularny przykład cofnięcia się władzy pod naporem protestów od wyborów prezydenckich w maju.

Precedens jest niebezpieczny dla Emmanuela Macrona, który do tej pory był nazywany „panem zegarów” bo sam narzucał kalendarz zmian. Teraz jednak protestujący mogą uznać, że da się wymusić na nim inne ustępstwa, w tym przywrócenie podatku od wielkich fortun, czego oczekuje bardzo wielu uboższych Francuzów.

Czytaj także:

Francja szykuje się na rewolucję

Decyzja Philippe’a miała być ogłoszona po spotkaniu z przedstawicielami protestujących, ale ci ostatecznie odmówili przyjścia do Pałacu Matignon, siedziby szefa rządu. Część delegatów twierdzi, że dostała groźbę śmierci. Pozostali uznali, że nie chcą wiązać się w żaden sposób z politykami.

W środę i czwartek premier ma przedstawić nowe „inicjatywy”, które miałyby „uspokoić” protestujących. Chodzi o szeroką debatę o polityce podatkowej państwa i dostępności transportu.

Jednak na ustępstwa może być już za późno. Opublikowany dziś sondaż "Paris Match" pokazuje spektakularne załamanie poparcia dla Macrona. Ufa mu już tylko 23 proc. Francuzów, o 6 pkt proc. mniej, niż miesiąc temu. To też symbolicznie mniej, niż szef państwa otrzymał w pierwszej turze wyborów prezydenckich.

Załamanie poparcia dla premiera jest jeszcze większe (o 10 pkt. proc., do 26 proc.). Zdaniem części francuski mediów jeśli w najbliższą sobotę znów dojdzie do gwałtownych protestów, Philippe będzie musiał złożyć dymisję.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA