fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Załoga nie poprosiła o pomoc

Irańscy ratownicy wśród szczątków samolotu
AFP
Przyczyny katastrofy samolotu Irańczycy będą wyjaśniać z Ukraińcami, Kanadyjczykami i Szwedami. W Kijowie coraz popularniejsza jest teoria o trafieniu irańską rakietą.

„Samolot zniknął z ekranu radarów po osiągnięciu 2400 metrów. Pilot nie wysłał żadnej informacji o jakiejkolwiek nadzwyczajnej sytuacji na pokładzie” – stwierdza wstępny raport Irańskiej Organizacji Lotnictwa Cywilnego.

Ukraiński boeing 737 lecący z Teheranu do Kijowa roztrzaskał się w pobliżu lotniska, zginęli wszyscy znajdujący się na jego pokładzie: 167 pasażerów i dziewięciu członków załogi.

Lot między rakietami

Irańczycy twierdzą, że „sądząc z trajektorii lotu”, maszyna próbowała wrócić na lotnisko. „Świadkowie, w tym załoga z innego przelatującego obok samolotu, widzieli maszynę ogarniętą płomieniami, nim się rozbiła” – dodano w raporcie.

Do katastrofy doszło jednak w trakcie ostrzeliwania irańskimi rakietami dwóch amerykańskich baz w sąsiednim Iraku, ale nie wiadomo, czy i jaki wpływ mogło to mieć na samolot. W pierwszych godzinach po tragedii ukraińska ambasada w Teheranie twierdziła, że „w chwili obecnej wykluczona jest wersja ataku terrorystycznego lub ataku rakietowego”. Tyle że komunikat zniknął po kilku godzinach z internetowej strony przedstawicielstwa.

Wśród dopalających się szczątków Irańczycy odnaleźli obie czarne skrzynki samolotu: jedna zawiera zapisy rozmów w kabinie pilotów, druga – główne parametry lotu. Ale szef Organizacji Lotnictwa Cywilnego Ali Abedzadeh poinformował, że obie są mocno uszkodzone. – Samolot dopiero wystartował do długiego lotu, miał pełne baki paliwa – cztery tony. Eksplozja była naprawdę potężna – powiedział jeden z irańskich ekspertów.

Kłopoty Boeinga

Zgodnie z prawem międzynarodowym śledztwo w sprawie katastrofy prowadzi państwo, na którego terenie do niej doszło. Zwyczajowo dopuszczani są do niego przedstawiciele producenta, którzy najlepiej znają maszynę. Ale Irańczycy już zapowiedzieli, że czarnych skrzynek nie oddadzą „ani producentowi (Boeingowi – red.), ani Ameryce”. Producent znalazł się w trudnej sytuacji. Od marca ubiegłego roku nie latają boeingi 737 MAX (z powodu dwóch katastrof spowodowanych błędami konstrukcyjnymi). W Teheranie rozbił się starszy model 737-800, ale i do niego (a dokładniej do konstrukcji jego silników) miała jeszcze w listopadzie pretensje amerykańska National Transport Safety Board.

By rozwiać rosnące wątpliwości co do uczciwości śledztwa, Irańczycy już zaprosili przedstawicieli Kanady i Szwecji (których obywatele zginęli w katastrofie) oraz przyjęli 45-osobową grupę ukraińską.

Już po jej przyjeździe do Teheranu sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow złożył zaskakujące oświadczenie, dokonując zmiany stosunku Kijowa do katastrofy. „Wśród głównych wersji gwałtownego upadku samolotu jest trafienie go przeciwlotniczą rakietą, w szczególności z zestawu Tor, bo informacje o znalezieniu odłamków rosyjskiej rakiety w pobliżu miejsca katastrofy już znalazły się w internecie” – stwierdził.

Rzeczywiście, jeszcze w środę wieczorem osoba podpisująca się na Twitterze Ashkan Monafred opublikowała zdjęcie przedmiotu wyglądającego jak głowica rakiety Tor. „Znaleziony na miejscu katastrofy fragment upadł przed jednym z domów” – napisał. Ale już w czwartek jego konto było zawieszone ze względu na naruszenie regulaminu.

Grupa śledczych dziennikarzy „Bellingcat” natychmiast przestrzegła przed przyjmowaniem na wiarę takich informacji. Nawet nie wiadomo, czy zdjęcie rzeczywiście wykonano w pobliżu miejsca katastrofy.

Tajemnicza narada

Mimo to wersja o trafieniu boeinga rosyjską rakietą (będącą na wyposażeniu armii irańskiej) szybko zyskała popularność nad Dnieprem. – Zdumiewające, że załoga nie nawiązywała łączności, informując o konieczności awaryjnego lądowania. Taki brak kontaktu występuje zazwyczaj wtedy, gdy następuje błyskawiczne rozhermetyzowanie wnętrza samolotu. A to może oznaczać wybuch: wewnątrz lub na zewnątrz – powiedział w czwartek ukraiński ekspert lotniczy Jewgienij Konowałow, podważając irańską wersję.

Jednak Agencja Reutera, powołując się m.in. na pracowników służb specjalnych Kanady poinformowała, że żadnej rakiety nie było – „chodzi raczej o przegrzanie silnika”.

Jak w czwartek po południu podał amerykański „Newsweek”, powołując się na źródła w Pentagonie, Boeing został zestrzelony przez rosyjski system rakietowy Tor-M1 (SA-15 Gauntlet) typu ziemia-powietrze. Zdaniem dwóch amerykańskich urzędników z Pentagonu, do zestrzelenia doszło przypadkowo. Systemy przeciwlotnicze w Iranie prawdopodobnie były aktywne od czasu nalotu w Bagdadzie, w którym zginął generał Kasem Sulejmani.

Stacja CBS podała, że amerykański wywiad wykrył dwa wystrzały rakiet, które pochodziły prawdopodobnie z systemów rakietowych SA-15 Gauntlet.

Swoje wątpliwości w tej sprawie wyraził w czwartek także sam prezydent Donald Trump.

Wolta ukraińskich władz nastąpiła tymczasem po tajemniczej naradzie w nocy ze środy na czwartek w siedzibie prezydenta. Nie wiadomo jednak, kto brał w niej udział. Wiadomo natomiast, że boeing z Teheranu należał do linii lotniczych MAU, a te z kolei są własnością grupy kapitałowej Priwat należącej do miliardera Ihora Kołomojskiego.

Posiada on znaczne wpływy w administracji prezydenta Zełenskiego. Ma też kłopot: linie lotnicze MAU od dwóch lat przynoszą straty, zadłużone są w różnych instytucjach państwowych na ponad 50 mln dolarów. Jesienią zmieniono ich szefa, nowy przeprowadza restrukturyzację i ogranicza liczbę połączeń (zlikwidowano np. loty do Mińska i Pekinu). Jakiekolwiek podejrzenia wobec MAU w sprawie katastrofy będą oznaczać bankructwo linii.

Współpraca Przemysław Malinowski

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA